Czy ktoś nam poczyta?

18 maj 2016

Nie pomagają rozmaite programy i wielomilionowe nakłady. Wciąż niechętnie sięgamy po książki

Na targi książki w Polsce przychodzą tłumy, co jednak nijak nie przekłada się na to, że coraz więcej z nas czyta książki. Przeciwnie, poziom czytelnictwa spada. I nie można tego przypisać coraz powszechniejszemu korzystaniu z internetu, bo w krajach zachodnich, które są bardziej zaawansowane informatycznie niż my, poziom czytelnictwa jest jednak wyższy. Liczba osób, które przeczytały co najmniej jedną książkę rocznie wzrosła wprawdzie z 39 proc w 2012 r. do 42 proc w 2014 r., jednak tendencja ta była nietrwała. W ubiegłym roku co najmniej jedną książkę przeczytało już tylko zaledwie 37 proc. Polaków.

Wszyscy chcą dobrze

W latach 2012-2015 na rozwój czytelnictwa przeznaczono w sumie ponad 268 mln zł ze środków publicznych. I trudno oprzeć się przekonaniu, że te wydatki nie przyniosły żadnego efektu. Można wprawdzie starać się tłumaczyć, że gdyby tych 268 mln zł nie wydano, to być może poziom czytelnictwa w naszym kraju spadłby jeszcze bardziej. Fakt jednak pozostaje faktem – pomimo niemałych nakładów, nie osiągnięto wzrostu poziomu czytelnictwa w Polsce. Obciąża to konto Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz innych instytucji nadzorowanych przez szefa resortu: Biblioteki Narodowej, Instytutu Książki oraz Narodowego Centrum Kultury – bo to na tych właśnie placówkach ciąży obowiązek upowszechniania i promocji czytelnictwa. Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa na lata 2014-2020 jak na razie okazuje się zaś niezbyt skuteczny. Bo też, choć rządzący wiele o nim mówili, to niespecjalnie przejmowali się jego realizacją.
Najwyższa Izba Kontroli pod koniec ubiegłego roku badała jak wygląda rozwój czytelnictwa w Polsce, przeprowadzając kontrolę pod takim właśnie tytułem. Kontrola wykazała między innymi, że wspomniany program realizowany był z wieloma nieprawidłowościami. I tak, nie składano Ministrowi Kultury kwartalnych sprawozdań dotyczących promocji i upowszechniania czytelnictwa, nie badano stopnia realizacji działań mających temu służyć, nie oceniano należycie części wniosków o dofinansowanie czasopism, udzielano dofinansowania na zakup książek na podstawie wniosków niespełniających wymogów, które powinny zostać odrzucone. Wszystko to ograniczało skuteczność Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. Zabrakło też stałej i aktywnej promocji czytelnictwa w Internecie, w tym w mediach społecznościowych.

Gdy brakuje pieniędzy

O tym, że czytamy mało, decyduje w niemałym stopniu zasobność naszych portfeli. Książki w Polsce są drogie, a sięganie po nie leży na wysokim piętrze piramidy potrzeb Maslowa. W takich sytuacjach pomocne mogą być biblioteki publiczne, z których korzysta się za darmo.
Jednakże, pomimo przeznaczania niemałych pieniędzy z budżetu na wspieranie bibliotek publicznych (w latach 2012-2014 wydano na to ogółem ok. 63,5 mln zł) oraz prowadzenia różnych programów wsparcia działań bibliotek i bibliotekarzy, wciąż spada liczba Polaków korzystających z tych placówek. Szczególnie niesprzyjającym zjawiskiem jest stały spadek liczby bibliotek publicznych.
Pogarszają się również takie wskaźniki czytelnicze jak liczba zarejestrowanych czytelników i liczba wypożyczeń na 100 mieszkańców.
Co gorsza, biblioteki publiczne kupują coraz mniej książek, nawet jeśli chodzi o zakupy corocznie dofinansowywane w ramach programu „Zakup nowości wydawniczych do bibliotek” w latach 2012-2014 (dofinansowywane książki kupowało, odpowiednio, 55, 57 i 42 proc bibliotek). Te negatywne tendencje potwierdzają także badania przeprowadzone w krajach Unii Europejskiej, z których wynika, że w 2013 r. w Polsce tylko ok. 25 proc. badanych korzystało z bibliotek publicznych, podczas gdy w Szwecji – 75 proc., w Finlandii – 66 proc., w Danii – 63 proc. W tych trzech wymienionych krajach średnio ponad 80 proc mieszkańców czyta przynajmniej po jednej książce rocznie.
Jest jednak światełko w tunelu. Biblioteki publiczne w Polsce są stopniowo modernizowane w ramach programu „Biblioteka plus” realizowanego od 2011. W bibliotekach już zmodernizowanych, gdzie wybór wartościowych książek jest większy, stopniowo przybywa klientów.

Rola dla ojców

O nieskuteczności poczynań ministerialnych może świadczyć także i to, że działania upowszechniające czytelnictwo tylko w niewielkim stopniu dotyczyły książek w formie elektronicznej (e-booków i audiobooków). A mimo to, właśnie czytelnictwo książek w formie elektronicznej w latach 2012-2014 wzrosło (o 15 pkt procentowych w przypadku audiobooków i o 5 pkt procentowych w przypadku e-booków).
Generalna ocena NIK jest więc, co zrozumiałe, nienajlepsza. „Dotychczasowe działania w zakresie promocji czytelnictwa były niewystarczające” – stwierdza Izba.
A co należy w tym celu robić? Cóż, trzeba działać w myśl przysłowia, czym skorupka za młodu… Wyniki ekspertyz dotyczących czytelnictwa dzieci i młodzieży, wskazują bowiem jednoznacznie, że po książki częściej sięgają właśnie te osoby, które polubiły ich czytanie w dzieciństwie.
W promocji czytelnictwa Najwyższa Izba Kontroli szczególną rolę powierza ojcom. „Należy korzystać z dobrych praktyk oraz sposobów promocji czytelnictwa stosowanych w krajach europejskich o wysokim poziomie czytelnictwa, w których realizowane są programy przekazywania pozytywnych wzorców i nawyków czytania dzieciom, zwłaszcza chłopcom (Niemcy – „Mój tata czyta na głos”, Norwegia – „Przeczytaj mi tato!”)” – stwierdza Izba.
Jak widać, zdaniem NIK, mamy w obu wymienionych państwach są osobami raczej nieczytającymi, co się zgadza z poglądem Izby, że dziewcząt raczej nie należy zachęcać do sięgania po książki.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...