Energetyczne wpadki „dobrej zmiany”

Andrzej Dryszel

To rząd Prawa i Sprawiedliwości ponosi winę za wzrost cen gazu w Polsce, uderzający najbardziej w dochody najuboższych.
Czy państwowa firma Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo chce zrujnować budżety rodzinne Polaków?. Za nami jest już trzecia w tym roku podwyżka cen detalicznych zakupu gazu, wprowadzona w październiku przez PGNiG i zatwierdzona przez Urząd Regulacji Energetyki. W wyniku podwyżki ucierpi ponad 7 milionów polskich gospodarstw domowych. Ile zyska na tym budżet państwa zarządzany przez rząd PiS? Nie wiadomo.
To nie koniec wzrostu cen, bo prezes PGNiG Paweł Majewski już zapowiedział, że kolejne podniesienie taryfy na gaz jest nieuniknione, dodając, że to od URE zależy ostateczna decyzja, jakiej skali będzie ta czwarta podwyżka.
W wyniku październikowej trzeciej podwyżki, ceny zakupu gazu w obrocie detalicznym zwiększyły się o 7,4 proc. Pierwsza tegoroczna podwyżka, zaproponowana przez PGNiG i zatwierdzona przez URE wynosiła 5,6 proc. Wprowadzono ją w kwietniu. Znacznie większa, ale z powodu lata początkowo umiarkowanie dotkliwa, była podwyżka z sierpnia, gdy cena gazu wzrosła aż o 12,4 proc.
Wzrost cen gazu sprawił, że tam, gdzie działają elektrociepłownie spalające ten surowiec, koszty ogrzewania mieszkań zwiększyły się o 10 – 15 proc. – a w niedalekiej przyszłości będą jeszcze wyższe.
Gaz drożeje w całej Europie. Gospodarki wielu państw zwiększyły zapotrzebowanie w związku z wychodzeniem z lockdownów. W dodatku latem Rosja postanowiła rozpocząć remonty dwóch gazociągów, którymi eksportuje gaz na Zachód, a jednocześnie nie doszło do zwiększenia tranzytu gazu przez Ukrainę.
Wprowadzone w Polsce podwyżki cen detalicznych zakupu gazu pokazują, że bujdą okazały się wszystkie zapewnienia PiS-owskiego rządu o podjęciu skutecznych działań, mających rzekomo chronić nas przed „szantażem energetycznym” Rosji. Jak widać, przed niczym nie jesteśmy chronieni przez rząd PiS.
Jeżeli wzrost cen gazu w Polsce jest nieco łagodniejszy, niż w niektórych krajach Europy Zachodniej, to dzieje się tak za sprawą długoletniej umowy na dostawy gazu rosyjskiego, zawartej jeszcze przez rząd PO-PSL w 2010 r. Ogranicza ona wpływ krótkoterminowych wahań cen na ceny transakcyjne. PiS-owska machina propagandowa przez całe lata odsądzała od czci i wiary swych poprzedników za podpisanie tej umowy z Gazpromem. Dziś, gdy okazuje się, że jednak może ona przynosić korzyści, żadna z prawicowych szczekaczek nie zająknie się na temat tego, jaka jest prawda.
W rzeczywistości, największą winę za wzrost cen gazu w Polsce ponosi rząd Prawa i Sprawiedliwości. Za forsowanie coraz większego, kosztownego importu gazu z Zachodu i Północy; za doprowadzenie do ruiny programu eksploatacji gazu łupkowego w naszym kraju; za brak troski o należyte zwiększenie wydobycia z rodzimych, konwencjonalnych złóż gazu; za nieudolną i nieskuteczną obronę interesów Polski podczas wyznaczania celu klimatycznego Unii Europejskiej; za faktyczne zaniechanie budowy elektrowni atomowej w naszym kraju.
Za to wszystko członkowie obecnej ekipy powinni stanąć już nie przed Trybunałem Stanu, lecz przed normalnymi sądami karnymi. Miejmy nadzieję, że kiedyś do tego dojdzie.
Swoistym symbolem nieudacznictwa i lenistwa rządu „zjednoczonej prawicy” niech będzie to, że przez prawie sześć lat swego panowania nie zdołał on nawet ustalić, gdzie miałaby być zbudowana ta pierwsza polska elektrownia atomowa…

Poprzedni

Gospodarka 48 godzin

Następny

Pracowałem w fabryce u Taty Maty

Zostaw komentarz