Gospodarka 48 godzin

PiS klęczy przed Niemcami

Uległość i serwilizm liderów Prawa i Sprawiedliwości wobec władz Niemiec przybrały już wręcz absurdalne rozmiary. Na niedawnym „pikniku patriotycznym” w Pułtusku prezes Jarosław Kaczyński oświadczył: „To nam są niektórzy na zachód od polskich granic winni dziesiątki, setki miliardów euro czy dolarów, może nawet więcej niż bilion”. Wiadomo, o jakich „niektórych” może chodzić. Tyle, że prezes Jarosław Kaczyński nawet na wewnętrznym krajowym spotkaniu bał się wspomnieć, że powinniśmy zabiegać o uzyskanie reparacji od Niemców – i stąd właśnie ci „niektórzy”.
Zachowanie szefa PiS jest w zupełności zgodne z całą, strachliwą i pokorną wobec władz Niemiec, polityką władz Prawa i Sprawiedliwości. Polega ona na tym, że przedstawiciele państwa polskiego na żadnym spotkaniu z reprezentantami władz niemieckich nie mogą nawet słowem wspomnieć o reparacjach, by nie wywołać niezadowolenia strony niemieckiej. Nie bardzo wiadomo, czego tak bardzo boi się kierownictwo naszego państwa? Czy tego, że jakiś niemiecki urzędnik zrobi niemiłą minę i pogrozi im paluszkiem? Czy może tego, że ktoś w Niemczech zakręci im strumyk z euro? Szkoda, że nie wiadomo nawet, za jak niską cenę prominenci PiS rezygnują z obrony interesów Polski.

Na święty nigdy

Naszym celem jest, aby polscy pracownicy za kilka, kilkanaście lat zarabiali tak, jak w poszczególnych państwach zachodniej Europy – oświadczył premier Mateusz Morawiecki na spotkaniu unijnym w Rumunii. Kilkanaście lat to wprawdzie tak odległa perspektywa, że nikt nie będzie w stanie zweryfikować prawdziwości tej obietnicy prezesa, ale już dziś widać, że mija się on z prawdą. Gdyby PiS-owi rzeczywiście zależało na tym, aby nasi pracownicy zarabiali tak, jak zatrudnieni w państwach zachodnich, to ugrupowanie rządzące nie walczyłoby tak zajadle z unijną dyrektywą o pracownikach delegowanych. Głosowali przeciw niej europosłowie PiS, powszechnie krytykował ją polski rząd. A właśnie dzięki tej dyrektywie polscy kierowcy pracujący za granicą oraz inni pracownicy zatrudnieni na zagranicznych delegacjach, mogliby zarabiać tyle, ile zarabia się na Zachodzie. Bo jak na razie równe zarobki są zarezerwowane tylko dla polskich eurokratów w Brukseli.

Na razie nie kupicie

Przewoźnik PKP Intercity w czwartek wstrzymał sprzedaż wszystkich biletów na podróże planowane z wyprzedzeniem. Jest to związane z nowym rozkładem jazdy, który ma wejść w życie do 17 maja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *