I cóż, że ze Szwecji?

19 gru 2017

Cechy narodowe decydują w dużym stopniu o sukcesie gospodarczym. Dobrze pokazuje to przykład naszych północnych sąsiadów.

Gdy ponad dwie dekady temu w Szwecji trwała dyskusja o wejściu do strefy euro, kondycja gospodarcza tego kraju nie zachwycała. Wystarczyło jednak 20 lat, by Szwedzi stali się liderem unijnego rozwoju wśród państw o wysokim dochodzie i obniżyli o połowę swój dług w relacji do produktu krajowego brutto do PKB o połowę.
Pierwsza połowa lat 90. dla Szwecji była trudnym okresem. Pęknięcie bańki kredytowej, utworzonej przez zbyt daleką liberalizację i niewystarczającą regulację sektora finansowego, spowodowało kryzys państwa – ocenia portal Cinkciarz.pl.
Bezrobocie, które według Banku Światowego w 1990 r. wynosiło 2 proc., wzrosło w ciągu trzech lat do 10 proc. Relacja szwedzkiego długu publicznego do PKB wystrzeliła w latach 1991-1996 z poziomu 32 do 85 proc.

Dobre skutki wejścia do UE

Po przystąpieniu w 1995 r. Szwecji do Unii Europejskiej Sztokholm zdecydował się na szereg reform. Niezależność otrzymał bank centralny, zaszły zmiany w systemie emerytalnym, zwiększono wewnętrzną konkurencję poprzez np. liberalizację usług użyteczności publicznej.
Wprowadzono także restrykcyjne zasady kontroli wydatków skarbu państwa (reguła corocznej nadwyżki budżetowej na poziomie 1 proc. PKB). Tuż po przystąpieniu do UE w Szwecji rozpoczęła się szeroka debata dotycząca przyjęcia wspólnej waluty. Była ona poprzedzona szeregiem analiz ekonomicznych oraz dyskusji politycznych. Niebagatelną rolę odegrała w nim tzw. „Komisja Calmforsa” złożona z ekonomistów oraz polityków
Z raportu opublikowanego w 1996 r. wynikało, że choć są gospodarcze korzyści w przyjęciu wspólnej waluty (np. redukcja kosztów transakcyjnych), a także czysto polityczne argumenty (wpływ Szwecji na unijną kooperację), to jednak Komisja zarekomendowała nieprzystępowanie do strefy euro
Był to rezultat przede wszystkim obawy, że wewnętrzny szok gospodarczy Szwecji mógłby mieć bardziej dotkliwe konsekwencje w przypadku utraty wpływu na krajową politykę monetarną.
Część konkluzji była jednak dość niejednoznaczna, a rekomendacja nieprzystąpienia do euro miała charakter „czekaj oraz obserwuj” – np. sugestia, że Szwecja powinna wstrzymać się z wejściem do strefy euro, aż krajowa gospodarka się ustabilizuje. Dlatego też oceniono, że „Szwecja nie powinna zamykać drzwi do członkostwa w późniejszejszym czasie”

Socjal nie przeszkodził rozwojowi

W 2003 r. przeprowadzono referendum w Szwecji, w którym obywatele odrzucili uczestnictwo we wspólnej walucie (42 proc. – za; 55,9 proc. – przeciw; frekwencja – 82,6 proc.). Niewykluczone jednak, że dzięki społecznemu “nie” obecna kondycja gospodarcza kraju jest znacznie lepsza, niż gdyby euro zostało przyjęte. Sugerują to nie tylko dane makroekonomiczne, ale także późniejsze spostrzeżenia naukowców. Tak więc, Szwecja nie ma euro, a jest w unijnej czołówce
Starając się ocenić wpływ pozostania Szwecji poza euro, warto prześledzić kondycję gospodarczą tego kraju na tle innych państw strefy euro, biorąc rok 2005 jako bazowy – wskazuje Cinkciarz.pl.
Hipotetyczne, odrzucone w referendum przystąpienie do euro miało nastąpić 1 stycznia 2006 r.
Szwedzki PKB w latach 2005-2016, według danych Eurostatu, urósł o 24,1 proc. w porównaniu do średniego wyniku państw wspólnej waluty. Jest to drugi wynik w eurostrefie (po Irlandii) i znacznie lepszy m.in. od Niemiec (o 17,7 proc). W graniczącej ze Szwecją Finlandii wzrost wyniósł tylko 5,8 proc., a w Danii 9 proc.
Ten drugi, najszybszy rozwój w UE nie był okupiony przyrostem długu. W 2005 r. jego relacja do PKB w Szwecji wynosiła 49,2 proc., a pod koniec 2016 r. uległa zmniejszeniu do 42,2 proc. Natomiast w przypadku całej strefy euro zadłużenie wzrosło o ponad 20 pkt proc. (z 61,5 do 83,2 proc. PKB), zaś w Irlandii prawie się potroiło (z 26,1 do 72,8 proc. PKB).
Nie tylko z powodów gospodarczych pozostawanie poza strefą euro może być korzystne. W tegorocznej edycji badania Eurobarometru przeprowadzanej przez Komisję Europejską, aż 64 proc. Szwedów uważa, że ich głos w Unii Europejskiej się liczy. To drugi najwyższy (po Danii) wynik w UE, gdzie średnia to 42 proc. Nie sprawdziły się więc obawy, że pozostawanie poza strefą euro zmarginalizuje rolę Szwecji we Wspólnocie.

Kluczem dyscyplina wewnętrzna

Trudno powiedzieć, na ile dobra kondycja Szwecji to efekt reform z lat 90., a na ile pozostawania poza strefą euro. Całkiem prawdopodobne, że jest inne, łączące obie kwestie wytłuaczenie.
W opracowaniu „Szwedzkie Ramy Polityki Makroekonomicznej” z 2013 r. autorstwa wcześniej wymienianego prof. Calmforsa jest stwierdzenie, że „Szwedzi potraktowali dużo poważniej zasady fiskalne , niż państwa, które przystąpiły do unii monetarnej”. To daje im teraz swobodę podjęcia decyzji, czy wejść do strefy euro, czy też nie. Działania Sztokholmu mogą być dobrą lekcją dla innych krajów. Reformy połączone z dyscypliną fiskalną rozszerzają możliwości decyzyjne danego państwa. Brak uzależnienia od decyzji o przystąpieniu do euro może jedynie poprawić sytuację finansową jego obywateli.

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...