Inflacyjny skok na finanse Polaków

31 sty 2021

W czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości inflacja wzrosła. Z jednej strony program socjalny daje, a z drugiej strony inflacja zabiera.

Bardzo ważnym wskaźnikiem, wpływającym na poziom życia jest inflacja. W listopadzie ubiegłego roku w Polsce inflacja była najwyższa w Europie (3,7 proc.). W kolejności za nami były Węgry i Czechy (2,8 proc.), Rumunia (1,7 proc.) oraz Słowacja (1,6 proc.). Najniższą inflację miała Grecja (- 2,1 proc.) i Estonia (- 1,2 proc.), a średnia inflacja dla strefy euro wynosiła minus 0,3 proc. Kraje z inflacją do ok. 4,5 proc. to: Holandia, Niemcy, Malta, Bułgaria, Słowenia, Rumunia, Austria. Dane te zostały podane na podstawie wyliczeń Eurostatu za listopad 2020.
W pierwszych dniach stycznia 2021 r czekała nas jednak niespodzianka. Inflacja za grudzień według wstępnych danych podanych przez Główny Urząd Statystyczny wynosi w Polsce tylko 2,3 proc. w porównaniu do grudnia ubiegłego roku. Pewnym wytłumaczeniem tej sytuacji jest wysoka baza porównawcza – czyli grudzień 2019 r, kiedy bardzo znaczący był wzrost cen artykułów spożywczych (6,9 proc.).
Tym niemniej prognoza inflacyjna Eurostatu dla Polski na 2021 r (2 proc.) i założenia budżetu państwa (1,8 proc.) są nierealne i mają raczej charakter życzeniowy. Obecnie ma miejsce zarówno luka popytowa, jak też podażowa. Oddziaływanie tej drugiej jest zdecydowanie silniejsze ze względu na ograniczenia w podaży usług (gastronomia, hotelarstwo, branża fitness). Należy liczyć się z tym, że kiedy gospodarka „ruszy”, nastąpi wzrost cen w tych branżach. Obecnie nawet mieszkania (wprawdzie dotyczy to niewielkiej części populacji) „trzymają” swoją cenę. Ponadto planowany wzrost cen energii (ok. 10 proc.) i wywozu śmieci (ok. 50 proc.) będzie przekładać się znacząco na wzrost czynszów.
Spośród ogółu zjawisk inflacyjnych warto skomentować jak w ciągu lat kształtuje się indeks cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI = Consumer Price Index) – ponieważ ten wskaźnik najbardziej bezpośrednio wpływa na poziom życia ludności. W Polsce wskaźnik ten rośnie systematycznie od 2000 r., osiągając w 2019 r. 150 proc. jego wielkości w 2000 r.
W ostatnim dziesięcioleciu najniższa inflacja w Polsce miała miejsce w latach: 2003 (0,80 proc.), 2013 (0,90 proc.), a od lipca 2014 r. do października 2016 r. inflacja była poniżej 0,00 proc. Od tego momentu systematycznie rośnie osiągając w listopadzie 2020 r. poziom 3,7 proc. .
Nie od rzeczy będzie przypomnienie, że od lat cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego to 2,5 proc.. W tym kontekście założenia przyjęte w budżecie państwa (inflacja 1,8 proc.) to jakiś „lapsus”. Można też zadać pytanie, dlaczego cel inflacyjny NBP to aż 2,5 proc.?. To już z założenia jest drenowaniem społeczeństwa.
Przy tej okazji należy zwrócić uwagę, że właśnie w czasie ostatnich lat rządów Prawa i Sprawiedliwości inflacja wzrosła. Z jednej strony program socjalny daje, a z drugiej strony inflacja zabiera.
W tym też kontekście należy zwrócić uwagę na zjawiska jakie miały miejsce w końcowych miesiącach 2020 r. w obszarze finansów ludności. Z kont bankowych wycofano 20 proc. gotówki, która zasiliła sferę popytu. Jest to konsekwencja drastycznego obniżenia stóp procentowych. W tym kontekście są więc ekonomiści, którzy zwiastują w 2021 r. inflację w Polsce na poziomie 6 – 7 proc.
W związku z pandemią zmieniło się dotychczasowe restrykcyjne podejście do wielkości długu publicznego. Traktat z Maastricht przewiduje relację długu do produktu krajowego brutto na poziomie 60 proc. Ograniczenie takie jest również zawarte w naszej Konstytucji. W związku z pandemią koronawirusa Komisja Europejska uruchomiła tzw. „ogólną klauzulę wyjścia”, przewidzianą w Pakcie Stabilności i Wzrostu.
Klauzula ta umożliwia państwom członkowskim przekroczenie ustalonej w Traktacie relacji. To elastyczne podejście ma ułatwić reakcję państw na kryzys wywołany pandemią – umożliwia zasilanie finansowe przez państwo tych firm, które w związku z pandemią mają zawieszoną, bądź ograniczoną działalność.
Polska uruchomiła rządowy program walki z pandemią poprzez utworzenie w Banku Gospodarstwa Krajowego Funduszu Przeciwdziałania Covid–19 – oraz Tarczy Finansowej funkcjonującej w Polskim Funduszu Rozwoju. Fundusz i Tarcza zostały zaliczone do sektora instytucji rządowych i samorządowych, a nie do sektora finansów publicznych.
Rozmiary długu wynikają z zaciąganych pożyczek na finansowanie pomocy udzielanej potrzebującym firmom. Jednym ze skutków rozwijającej się pandemii jest bezrobocie. W tym względzie Polska na tle krajów europejskich prezentuje się doskonale – jest na drugim miejscu (ok. 3,0 proc.) po Czechach (ok. 2,5 proc.). Niewątpliwie jest to zasługa wsparcia finansowego dla firm, żeby nie musiały zwalniać pracowników. Najwyższe bezrobocie mają: Litwa (ok. 9,5 proc.) i Hiszpania (ok. 15,5 proc.). Średnia dla UE w listopadzie ubiegłego roku to ok. 7 proc., a dla strefy euro ok. 7,5 proc.,według danych Eurostatu.
Zgodnie z rządową „Strategią zarządzania długiem publicznym” dług sektora instytucji rządowych i samorządowych w relacji do PKB wynosi w 2020 r. 61,9 proc., a na 2021 r. prognozuje się 64,1 proc. Prognozy zakładały też, że deficyt budżetu państwa w 2020 r wyniesie około 100 miliardów złotych.
Przyjęty przez Sejm budżet państwa przewiduje deficyt w 2021 r. w wysokości 82,3 mld zł, co stanowi według metodologii UE około 6 proc. PKB.
Pojawiają się zarzuty, że rząd w celach wizerunkowych zaniża deficyt budżetu państwa przenosząc wydatki związane z koronawirusowym wsparciem do funduszów celowych. Konfederacja Lewiatan sporządziła na tę okoliczność raport., w którym stwierdza, że wartość wsparcia dla firm przekroczy 200 mld zł, które powinno powiększyć deficyt budżetu państwa w 2020 r. (Artykuł na ten temat p.t. „Europa nam ucieka” ukazał się w Trybunie z 16–18.10.2020 r.). Opozycja w różnych wypowiedziach swoich przedstawicieli krytykuje to wizerunkowe rozwiązanie, twierdząc, że deficyt budżetu państwa w 2020 r. wynosił 300 mld zł.
Dużą pomocą w wychodzeniu naszej gospodarki na prostą będą fundusze Unii Europejskiej. Na szczęście nie doszło do zawetowania budżetu UE przez Polskę i Węgry. Po tym kilkutygodniowym spektaklu, którym żyła opinia publiczna w Polsce i w Europie pozostał tylko niesmak.
Polska jest jednym z największych beneficjentów pomocy finansowej, którą UE zorganizowała, aby pomóc państwom członkowskim w podźwignięciu ich gospodarek po regresie spowodowanym pandemią. W ramach tej pomocy dla Polski przewidziane jest wsparcie w postaci: 123 mld euro dotacji z budżetu UE w latach 2021 – 2027 plus 27 mld euro dotacji z Funduszu Odbudowy. Poza tym Polska może starać się o 32 mld euro tanich pożyczek z Funduszu Odbudowy.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...