Kokosowe interesy na chorych

28 lis 2017

Urzędnicy godzą się na wszelkie warunki finansowe, proponowane przez producentów i sprzedawców wyrobów medycznych.

W ciągu siedmiu ostatnich lat wydatki Narodowego Funduszu Zdrowia na zaopatrzenie w wyroby medyczne (takie jak np. protezy ortopedyczne, wózki  inwalidzkie, kule, okulary, soczewki, pieluchomajtki, implanty, środki opatrunkowe) wzrosły o 60 proc – z prawie 590 mln zł w 2010 r do ponad 946 mln zł.
W tym samym czasie koszty wszystkich świadczeń zdrowotnych ogółem, finansowanych przez Fundusz, wzrosły zaledwie o 25 proc.

Wyszarpać jak najwięcej

Mimo 60-procentowego zwiększenia wydatków, wielkość zakupów wyrobów medycznych zmieniała się co roku nieznacznie. Za te wydatki odpowiadał przede wszystkim lawinowy wzrost cen tych produktów, na czym korzystali producenci i handlowcy.
To jest dla nich kura znosząca złote jaja, toteż w ostatnich latach wciąż zwiększała się liczba podmiotów zaopatrujących pacjentów w wyroby medyczne. Liczba zawartych umów na zaopatrzenie w ten sprzęt wynosiła 4432 na koniec 2016 r. – czyli ponad dwukrotnie więcej niż w 2012 r. (wtedy było 1878 umów).
Sami chorzy skorzystali zaś tylko minimalnie – dopłaty pacjentów do poszczególnych wyrobów w 2016 r. wyniosły ponad 639 mln zł, czyli jedynie o 19 mln zł mniej  niż w 2015 r. Biorąc zaś pod uwagę, że Polacy się starzeją i coraz więcej osób musi korzystać z różnych wyrobów medycznych, ich oszczędności na tych wydatkach są praktycznie żadne.

Bez narzędzi regulacyjnych

Jak stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli, Narodowy Fundusz Zdrowia nie dysponuje narzędziami do negocjacji wysokości cen wyrobów medycznych, w które zaopatrywany jest pacjent. W rezultacie, umowy zawiera się ze wszystkimi świadczeniodawcami spełniającymi formalne warunki.
A skutek jest taki, że oddziały wojewódzkie NFZ refundują koszty zakupu wyrobów medycznych od tego samego producenta, o tych samych parametrach i właściwościach – ale po bardzo zróżnicowanych cenach, przy czym różnice te wynosiły nawet kilkaset procent!.Niewykluczone też, że w grę może tu wchodzić przyjmowania korzyści majątkowych przez osoby decydujące o zakupach wyrobów medycznych.
Szacuje się, że polski rynek wyrobów medycznych wart jest ok. 10 mld zł rocznie. Skomplikowany system finansowania zakupów i refundowania tego rodzaju produktów miał zostać uproszczony, ale projekt nowej ustawy regulującej  zasady refundacji wyrobów medycznych ciągle nie trafił pod obrady Sejmu.

Ceny wysokie, realizacja marna

Pacjenci w Polsce naturalnie nie od dziś skarżą się na wysokie ceny różnych wyrobów medycznych. Postępowania wyjaśniające w tych sprawach, powadzone przez odziały wojewódzkie NFZ w latach  2015-2016, wykazały liczne nieprawidłowości w systemie zaopatrzenia w wyroby medyczne finansowane ze środków państwowych.
Nagminna była zwłaszcza sprzedaż przez firmy realizujące kontrakty, tych samych wyrobów medycznych w dwóch cenach – wyższej dla pacjentów korzystających z refundacji NFZ, i niższej dla tych samych wyrobów dostępnych bez refundacji.
Generalnie zaś, panowało powszechne zawyżanie cen wyrobów medycznych objętych finansowaniem ze środków publicznych. „Znacznie odbiegają one od cen detalicznych występujących poza systemem refundacji” – podkreśla NIK.
To oczywiście nie wszystko. Mimo śrubowania cen, nie zapewniano pełnego asortymentu wyrobów medycznych, wynikającego z zawartej umowy, a także wydawano ten sprzęt osobom, którym w istocie się nie należał.
Wprawdzie w 2016 r. minister zdrowia zabiegał o doprowadzenie do nowelizacji ustawy refundacyjnej, jednakże szybko stracił zapał i nawet nie podjął żadnych doraźnych działania mogących ograniczyć negatywne zjawiska.
Zdaniem NIK, mógł zaś to uczynić poprzez nowelizację aktów prawnych, do których posiada upoważnienie – czyli rozporządzeń i zarządzeń.

Nam oszczędzać nie kazano

Narodowy Fundusz Zdrowia oczywiście umywa ręce i tłumaczy, że nie ma podstaw prawnych do ustalania takich czy innych marż na refundowane wyroby. Ustawa refundacyjna nie określa bowiem zasad, trybu oraz kryteriów ustalania urzędowych cen zbytu na wyroby medyczne, a także wysokości marż hurtowych i detalicznych dla tych wyrobów.
A skoro tak, to urzędnicy rozumieją, że powinni godzić się na wszelkie warunki finansowe, proponowane przez producentów i handlowców. I oczywiście ochoczo to robią.
Sposobów ograniczenia tych nieprawidłowości jest wiele. Można określić maksymalną marżę na refundowane wyroby medyczne i limit finansowania za jedną ich sztukę. Można też, stosować konkursy ofert przy zawieraniu umów na zaopatrzenie w wyroby medyczne. Trzeba jednak chcieć i wykazać odrobinę inicjatywy.

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...