Linia, która jest ale jej nie ma

8 sie 2021

O odtwarzaniu komunikacji kolejowej w Polsce wiele się mówi, jednak bardzo często są to działania pozorowane.
Państwowa firma zajmująca się infrastrukturą kolejową, czyli PKP Polskie Linie Kolejowe, w swoim najnowszym komunikacie zatytułowanym „Dostępniejsza kolej na Podkarpaciu” zapowiada, że planuje wybudowanie w przyszłości nowego przystanku kolejowego w Przemyślu, co: „zwiększy dostępność mieszkańców do kolei w woj. podkarpackim”. Tyle, że ta mało znacząca kosmetyka, jaką będzie zbudowanie nowego przystanku, nie ułatwi mieszkańcom Podkarpacia dostępu do komunikacji kolejowej. Tu potrzebne są inwestycje w infrastrukturę, których albo nie ma, albo się niemiłosiernie ślimaczą.
Chwalenie się tym, że planuje się kiedyś zrealizowanie tak drobnej inwestycji, jaką jest postawienie jeszcze jednego przystanku kolejowego w Przemyślu, to w istocie próba zamaskowania tego, że za rządów PiS wprawdzie dużo się mówi o zwiększeniu dostępności transportu kolejowego, ale realne efekty są niemal żadne.
W rzeczywistości, faktyczny dostęp do kolei na Podkarpaciu poprawiłoby coś innego: ponowne uruchomienie linii kolejowej numer 104 – czyli ważnego niegdyś połączenia pomiędzy Chabówką, a Nowym Sączem o długości 76 kilometrów, stanowiącego fragment linii wiodącej dalej na wschód, do Sanoka, Zagórza i Ustrzyk Dolnych. Mogłoby być ono ważne i dziś, gdyby obecna administracja zdołała kiedyś wyremontować tę linię. Niestety, obecnie dojechanie pociągiem z Chabówki przez Nowy Sącz do Sanoka (o Ustrzykach Dolnych już nie mówiąc) jest niemożliwe.
Linia kolejowa 104 została zbudowana przez Austro-Węgry. Oddano ją do użytku w 1884 roku. Miała znaczenie państwowe i strategiczne, łącząc centralną oraz wschodnią część cesarstwa. Za tzw. „komuny” była ona utrzymywana w należytym stanie i dobrze służyła stałym mieszkańcom tego regionu oraz turystom (zwłaszcza, że jest to jedna z najbardziej atrakcyjnych krajobrazowo linii kolejowych w Polsce). Jeden z jej odcinków został nawet zelektryfikowany, co oznaczało, że liczono się ze wzrostem ruchu pasażerskiego i towarowego.
Gdy jednak nastał u nas kapitalizm, kolejne ekipy rządzące zaczęły ograniczać transport kolejowy. Na samej linii Chabówka – Nowy Sącz regularny ruch towarowy został wstrzymany w 2000 r., zaś pasażerski pod koniec 2003 r. Potem – i tak jest do dziś – tą trasą okazjonalnie jeżdżą tylko pociągi retro, z uwagi na skansen kolejowy w Chabówce.
W 2016 roku, wśród licznych obietnic składanych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, znalazła się także obietnica modernizacji linii 104 łączącej Chabówkę z Nowym Sączem oraz wznowienia na niej regularnego ruchu pociągów. Oczywiście jak na razie nic takiego nie nastąpiło.
Kilka tygodni temu PKP PLK wspomniały w jednym ze swych opracowań – bez przesadnej stanowczości – że zakładane zakończenie prac remontowych na linii 104 jest przewidywane na 2027 rok. Jak stwierdza wspomniane opracowanie, modernizacja istniejącej linii nr 104 przyczyni się do stworzenia: „fragmentu sieci komplementarnej TEN-T (Transeuropejskiej Sieci Transportowej) obejmującej swym zakresem linie uzupełniające europejskich korytarzy transportowych sieci bazowej”, a także: „radykalnie podniesie dostępność komunikacyjną południowej części Małopolski”.
Jak widać, szefowie PKP PLK dobrze rozumieją, co w rzeczywistości zwiększy dostępność komunikacji kolejowej na Podkarpaciu – i na pewno nie będzie to nowy przystanek w Przemyślu.
Obecny status linii kolejowej 104 między Chabówką, a Nowym Sączem jest nieco dziwny. Na oficjalnej interaktywnej mapie kolejowej PKP PLK, linia 104 jest oznaczona jako „użytkowana”. Tyle, że regularny ruch towarowy i pasażerski na tej trasie nadal pozostaje wstrzymany. Jak widać, linia kolejowa numer 104 użytkowana jest tylko teoretycznie – tak jak i teoretycznie funkcjonuje państwo PiS.

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...