Londyn? Tu Warszawa

9 paź 2016

Gdy warszawska giełda przeżywała sny o potędze, uważano ją niekiedy za młodszą ale ambitną siostrę giełdy londyńskiej. Różnią się jednak bardzo.

Podstawowym powodem tych różnic jest wiek oraz doświadczenie płynące z liczby przeżytych krachów gospodarczych i spekulacyjnych.
Londyński obrót papierami wartościowymi narodził się już w XVII wieku, a sformalizował w oparciu o jeden wspólny londyński dealing room w połowie wieku XVIII. Z uwagi na dynamiczny rozwój gospodarki, obrót akcjami szybko stał się bardzo powszechny w społeczeństwie brytyjskim, zarówno ten bezpośredni, dotyczący uczestników indywidualnych – osób fizycznych, jak i masowy, wynikający z powszechności funduszy inwestycyjnych, w tym także emerytalnych.
W tym czasie, gdy obrót papierami wartościowymi w Londynie już dojrzewał, Polska po wojnach ze Szwecją powoli „przygotowywała” się do rozbiorów. Kiedy w połowie XIX wieku w Londynie oddawano do użytku pierwszą linię metra, u nas trwało powstanie styczniowe. Wprawdzie pierwsza giełda w Warszawie powstała już na początku XIX wieku, ale handel samymi akcjami stał się popularniejszy dopiero z jego końcem.
Od początku II wojny światowej, aż do końca XX wieku, w zakresie obrotu akcjami cała nasza niewielka tradycja została zaprzepaszczona, a obrót giełdowy po prostu przestał istnieć.
Tak więc londyńska giełda miała możliwość zbierać doświadczenia kilkaset lat dłużej od warszawskiej GPW. W wyniku tego, obecna wartość kapitalizacji obu giełd różni się kilkanaście razy, podobnie jak i liczba notowanych nań spółek. Takie różnice w doświadczeniach, oczekiwaniach oraz wielkości i powszechności, w społeczeństwach w sposób oczywisty doprowadziły do pewnych różnic kulturowych, dotyczących giełd.
Z pewnością jedną z bardziej ciekawych różnic jest podejście do nadzoru właścicielskiego, zwanego w UK corporate governace.
Nasz polski Kodeks spółek handlowych przewiduje odrębną od zarządu instytucję, sprawującą w imieniu walnego zgromadzenia nadzór nad zarządem – radę nadzorczą. Przepisy kodeksu przewidują dla spółki akcyjnej obowiązek ustanowienia tego organu nadzoru. Kodeks reguluje kwestię składu i wybór do rady. W prawodawstwie brytyjskim mamy natomiast do czynienia z jednopoziomowym organem nadzoru, zasilonym dyrektorami dwojakiego rodzaju. Odpowiednikami naszych członków zarządu są tam tzw. dyrektorzy wykonawczy. Natomiast członków rad nadzorczych zastępują tam non-executive directors (czyli, nie wykonawczy). Obie grupy stanowią jednak jeden organ – radę dyrektorów.
W sumie oznacza to, że nadzór właścicielski jest w przypadku giełdy londyńskiej jednopoziomowy, a więc znacznie bliższy zarządowi wykonawczemu i znacznie bardziej zaangażowany w codzienne zarządzanie, niż w przypadku spółek polskich, niemieckich czy austriackich. Podobny do brytyjskiego, jednopoziomowy system nadzoru, jest charakterystyczny dla takich krajów, jak USA, Australia, Kanada, Japonia, Chiny i Indie, a nawet Rosja.

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...