Nie wiemy, co jemy

14 maj 2018

Branża gastronomiczna szykuje się do sezonu turystycznego. Jak co roku może być nieświeżo, za drogo oraz niezgodnie z jadłospisem.

Plamiak (też ryba, tylko gorsza od dorsza) zamiast dorsza, kebab z baraniną bez baraniny, oscypek zastąpiony roladą ustrzycką – takie dania serwują często restauracje, bary czy smażalnie w miejscowościach turystycznych.
Wakacje coraz bliżej, więc dobrze byłoby nie zatruć się w ich trakcie. Mając to na względzie, Inspekcja Handlowa skontrolowała 160 lokali – i wykryła nieprawidłowości w prawie 80 proc. z nich.
Jak pokazują wyniki kontroli Inspekcji Handlowej, nie zawsze można wierzyć temu, co napisano w karcie dań. Zdarza się, że kucharze używają tańszych składników, nakładają mniejsze porcje, no i tradycyjnie nie przestrzegają czystości.
W ramach ogólnopolskiej kontroli inspektorzy wzięli się za sprawdzanie restauracji, barów, smażalni ryb, gospód, pizzerii i podobnych lokali położonych w miejscowościach turystycznych lub przy drogach dojazdowych do nich. Państwowa Inspekcja Handlowa wybrała je po częsci na podstawie skarg i ustaleń z poprzednich kontroli, a także i losowo.
Inspektorzy zwracali uwagę na rzetelność obsługi, jakość potraw i napojów, warunki ich przechowywania oraz sposób informowania o cenach. Nieprawidłowości stwierdzili aż w 127 lokalach, czyli w 79,4 proc.. Można przypuszczać, że niewiele mniejszy odsetek uchybień wykryto by, gdyby zostały skontrolowane niemal wszystkie obiekty gastronomiczne w polskich kurortach.

Za mało, ale za tę samą cenę

Nieprawidłowości najczęściej dotyczyły zamiany składników na tańsze i gorsze oraz niepodawania pełnej informacji o cenach i składnikach.
– Kontrola wykazała, że jakość potraw i rzetelność obsługi w restauracjach w miejscowościach wypoczynkowych pozostawiają dużo do życzenia. Zdarza się, że turyści są tam wręcz oszukiwani. Dostają tańsze mięso, ryby lub sery niż obiecano im to w menu, a porcje bywają niedoważone – alarmuje Marek Niechciał, prezes UOKiK.
W sumie inspektorzy sprawdzili 4018 partii produktów. Różnego rodzaju zastrzeżenia mieli do 1743 partii (43,4 proc.).
Główne nieprawidłowości to zamiana składników lepszych na gorsze.
Na przykład, w 46 lokalach droższe mięso zastępowano innym: kebab z baraniną nie zawierał ani grama baraniny, w pierogach z farszem jagnięco-wołowym było tylko mięso wołowe, a w gyrosie drobiowym – wieprzowina.
Nie zgadzały się także gatunki ryb: kucharze serwowali tańszą limandę żółtopłetwą jako droższą solę, a plamiaka jako dorsza,
Zamiast fety i oscypka (które, zgodnie z unijnymi przepisami, są chronionymi nazwami pochodzenia) klienci dostawali tańsze sery (najczęściej, akurat w tym przypadku, odpowiednio ser sałatkowy favita i roladę ustrzycką).
Napój instant o smaku czekoladowym udawał gorącą czekoladę, a nektar ananasowy – sok (czyli napój znacznie bardziej rozcieńczony).
Zbyt małe porcje były specjalnością w 17 lokalach, na przykład grillowane mięso indyka ważyło 106 i 109 gramów, zamiast deklarowanych w menu 160 g.
Tu mały (w pełnym tego słowa znaczeniu) rekord pobiły placki po zbójnicku z wołowiną, w których inspektorzy stwierdzili zaledwie 43 g i 49 g mięsa, zamiast deklarowanych 120 g.
Porcja okonia zawierała 137 g mięsa ryby – zamiast zapisanych w karcie 200 g.

Trochę po terminie

Inny problem, to niewłaściwe przechowywanie potraw. Na przykład, w 20 lokalach inspektorzy znaleźli towary przeterminowane, takie jak przyprawy, przetwory mięsne, sery. Gdyby nie kontrola, z pewnością zostałyby zaserwowane klientom. ,
W 10 lokalach, w jednej lodówce (w odkrytych naczyniach) sąsiadowały ze sobą wyroby gotowe – bigos, flaki, surówki – oraz rozmrożona ryba, surowe mięso, twaróg,
W szeregu lokali wykryto brudne podłogi, urządzenia chłodnicze , a także sprzęt stykający się bezpośrednio z żywnością.
Bardzo częste było nieprawidłowe podawanie cen, zauważone w ponad 50 lokalach – w cennikach brakowało informacji, ile dania lub napoju dostaniemy za daną kwotę.
Wreszcie, problem stanowiło złe oznakowanie dań, co miało miejsce aż w 1632 partiach produktów na 2284 sprawdzone (71,5 proc.).
Brakowało wykazu składników, zwłaszcza w przypadku żywności bez opakowania. Nie informowano też konsumentów o alergenach.

Dość tanim kosztem

W wyniku wszystkich tych uchybień, Inspekcja Handlowa ukarała 25 osób odpowiedzialnych za sprzedaż zafałszowanej lub złej jakości żywności. Kary za to nie były zbytnio dotkliwe i wyniosły w sumie 28,1 tys. zł.
Efektem kontroli było też 45 mandatów na łączną kwotę 8,6 tys. zł.
Dostali je właściciele lokali, w których panowały złe warunki sanitarne, były przeterminowane produkty czy niezalegalizowane wagi.
Inspekcja sierowała też do sądu 13 wniosków o wymierzenie kar – za nierzetelną obsługę (co zdaniem inspektorów oznaczało oszustwo) lub przygotowywanie potraw z przeterminowanych produktów.
Obiektami tzw. żywienia zbiorowego zajmuje się także Państwowej Inspekcja Sanitarna. Jej wzmożony nadzór obejmuje przede wszystkim trzy województwa, w których ruch turystyczny w okresie letnim jest największy: zachodniopomorskie, pomorskie i warmińsko-mazurskie.
Inspekcja Sanitarna najczęściej stwierdzała tam nieprawidłowości dotyczące wymagań higienicznych, stanu zdrowia oraz czystości personelu, przeterminowania żywności i braku możliwości jej zidentyfikowania.
Klientom przybytków gastronomicznych warto zaś po prostu zalecić, aby zwracali uwagę na zapach tego co im podano – oraz na cennik (oczywiście przed złożeniem zamówienia).

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...