Niekorzystny sygnał dla gospodarki

3 paź 2017

Przedsiębiorstwom niby wiedzie się coraz lepiej, ich właściciele stają się coraz bogatsi – ale liczba upadłości jest coraz większa.

Z jednej strony, przedsiębiorstwa w Polsce wręcz śpią na kasie. Ponieważ nie chcą inwestować – bo koniunktura naszym kraju i na świecie jest tak dobra, że i bez inwestycji osiągają coraz większe zyski – mają najwyższe w dziejach zasoby wolnych środków finansowych.
Z drugiej – nastroje przedsiębiorców są bardzo dobre i przewidują, że nadal będzie im się świetnie powodzić.

Przybywa niewypłacalnych

Natomiast z trzeciej strony – co jest w tej sytuacji wręcz niewytłumaczalne – rośnie liczba upadłości w polskiej gospodarce.
W sierpniu 2017r. opublikowano informacje o niewypłacalności 80 polskich przedsiębiorstw wobec 68 niewypłacalności w sierpniu 2016r. Oznacza to wzrost o 18 proc.
Niewypłacalności oznaczają całkowitą niezdolność do regulowania zobowiązań wobec dostawców, czego skutkiem jest upadłość, bądź któraś z form postępowania restrukturyzacyjnego.
 W tym roku, w ciągu ośmiu miesięcy, opublikowano informacje o niewypłacalności 591 przedsiębiorstw, to jest o 17 proc więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku – podsumowuje firma Euler Hermes, globalny ubezpieczyciel należności handlowych. Wtedy, w roku 2016., gdy gospodarka rozwijała się w tempie znacznie wolniejszym niż obecnie, odnotowano tylko 503 niewypłacalności.

Budowlanka ciągle ciągnie w dół

Jak widać, niewypłacalności jest więcej, co widać. Natomiast wiele wskazuje na to, że nadal będzie ich przybywać, czego można spodziewać się tego na podstawie wiedzy o zaszłościach (w tym podatkowych) z ostatnich lat – przewiduje Euler Hermes.
Budownictwo niby wciąż jest na wznoszącej fali, o czym świadczą wyniki budownictwa mieszkaniowego. Odnotowano jednak rekordową liczbę upadłości wyspecjalizowanych podwykonawców, zmagających się z kosztem odwróconego VAT, jak i wysokimi cenami robocizny i materiałów. Źle to wróży najmniej efektywnym firmom z tego sektora, ponieważ te trzy czynniki się nie zmienią – odwrócony VAT zostanie, a wysokie ceny robocizny i materiałów na pewno szybko nie spadną.
Wreszcie produkcja – upadłości firm spożywczych nie są może masowe, ale stale występują, przede wszystkim w branży mięsnej. Następuje w niej stopniowa koncentracja większych podmiotów i pogłębiająca się specjalizacja mniejszych, budujących swoją markę i sieć dystrybucyjną. Przedsiębiorstwa, które nie umieją się znaleźć w tym trendzie, muszą się liczyć z coraz poważniejszymi problemami.
Widoczne efekty niewypłacalności przedsiębiorstw budowlanych oraz powiązanych z nimi firm, widoczne są zwłaszcza w województwach Polski północnej i na Mazowszu. Tam ponadto częste są również problemy firm handlowych i usługowych. Ten sam charakter – czyli kłopoty bardziej w handlu i usługach, a nie w sektorze produkcyjnym – miały w tym roku niewypłacalności w woj. dolnośląskim.

Niski kurs złotego to za mało

W ubiegłym roku obserwowaliśmy wyraźny wzrost liczby niewypłacalnych polskich firm produkcyjnych, który znacznie przyspieszył w drugim półroczu 2016 r.
Na liście orzeczeń o niewypłacalności pojawiały się wtedy dosyć często także firmy z tradycyjnego przemysłu maszynowego i produkcji części. Obecnie aż takich kłopotów nie doświadczają już raczej polscy eksporterzy z przemysłu maszynowego i metalowego.
– Często mówi się, iż podstawą rentowności w eksporcie jest odpowiedni kurs złotówki (w domyśle – jej osłabienie). Nic bardziej mylnego i nie tylko dlatego, że w dużej części eksporterzy sami potrzebują dużego wkładu komponentów importowanych (np. w sektorze RTV i AGD czy motoryzacyjnym). Pomimo znacznego osłabienia się złotego w ubiegłym roku, w niektórych okresach nawet rzędu 15 proc. polski eksport rósł wtedy w dość wolnym tempie. Konkurencyjność cenowa to bowiem nie wszystko – nie wykreuje ona popytu w sytuacji, gdy rynek naszych odbiorców kurczy się lub jest mówiąc w terminologii giełdowej w „trendzie bocznym” – ocenia Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes ds oceny ryzyka.
Wystarczy prześledzić, na przykładzie upadłości w polskim przemyśle, w jakim stopniu koniunktura w nim jest związana z wynikami przemysłu niemieckiego.
Zależność jest ewidentna – tegoroczne odbicie niemieckiego eksportu oznacza lepszą kondycję polskiego przemysłu elektro-maszynowego, czego efektem jest praktyczny brak w tej branży niewypłacalności, dość częstych jeszcze przed rokiem.
Oznacza to, że powinniśmy chuchać i dmuchać na relacje gospodarcze z naszym zachodnim partnerem – i życzyć sobie, aby gospodarka Niemiec rozwijała się jak najprężniej.

Czas na naprawdę dobre zmiany

Wizerunek całej naszej gospodarki, rysujący się w świetle tych wszystkich informacji, nie jest zbyt optymistyczny. Okazuje się, że – z niewielkimi wyjątkami – tempo polskiego rozwoju napędzane jest przede wszystkim niskimi cenami: surowców, podzespołów, a zwłaszcza pracy.
Gdy te czynniki przestają działać – co dziś widać zwłaszcza na rynku pracy oraz w branży materiałów budowlanych – zaczynają się problemy. Najpierw ich objawem jest rosnąca liczba niewypłacalności firm, a później można niestety się spodziewać spadku tempa wzrostu polskiego produktu krajowego brutto.
Z wszelkimi tego negatywnymi konsekwencjami, przekładającymi się także i na sferę społeczną.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...