Nieuczciwy zawsze wygra z uczciwym

28 sie 2022

Agencje pracy delegujące opiekunki do Niemiec po pandemii mają kolejny problem: nielegalnie wysyłani do opieki w Niemczech Ukraińcy. Nieuczciwi pośrednicy ignorują prawo i nie informują ich o grożącej im utracie świadczeń i prawa do legalnego pobytu w Polsce. Największym poszkodowanym są firmy, które działają… uczciwie.

W ankiecie, jaką przeprowadziła wśród swoich członków Sekcja Agencji Opieki (SAO) Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia (SAZ), największej w Polsce organizacji zrzeszającej agencje specjalizujące się w usługach HR, na pytanie o status działalności w świetle obecnych stosunków naszego kraju z UE, większość firm odpowiedziała „Nasza działalność jest zagrożona” lub „Wcześniej czuliśmy się pewniej”.

Część firm mówi wręcz o kryzysie, którego główną przyczyną nie jest bynajmniej inflacja, ale pogarszające się relacje z krajami partnerskimi, skutki pandemii oraz kwestia uchodźców z Ukrainy, którzy są „delegowani” przez nieuczciwe polskie firmy do pracy w Niemczech bez wizy Vander Elst.

„Nie znamy dokładnej skali procederu, bo firmy działające w ten sposób albo nie rejestrują się, albo po kilku miesiącach znikają z rynku, żeby uciec od odpowiedzialności. Wiemy natomiast, że skala jest duża, bo wiele z agencji, które zrzesza SAZ, sygnalizuje kłopoty spowodowane zaniżaniem cen usług przez nielegalną konkurencję” – mówi Krzysztof Jakubowski, prezes Stowarzyszenia.

„Mamy też bardzo wiele sygnałów od osób poszkodowanych, które zgłaszają się bezpośrednio do nas” – dodaje Anna Bals, koordynatorka biura SAZ.

Zdaniem adwokat Joanny Torbé-Jacko, specjalizującej się w tematyce delegowania pracowników, prawa pracy i ubezpieczeń społecznych z kancelarii Joanna Torbé-Jacko & Partnerzy, obywatele Ukrainy, którzy są wysyłani do pracy w Niemczech w charakterze opiekunów, są najczęściej wprowadzani w błąd. I to zarówno przez polskie firmy, jak i niemieckich pośredników, którzy doskonale wiedzą, że wydawane na podstawie specustawy przygotowanej w związku z wojną na Ukrainie formularze A1 nie uprawniają do wyjazdu do pracy w Niemczech z polską firmą.

„Do rozstrzygnięcia tej kwestii potrzebna jest skomplikowana analiza prawa, tak polskiego i niemieckiego jak i międzynarodowego – mówi adwokat Joanna Torbé-Jacko. – Firmy zachęcające cudzoziemców do wyjazdu zdają sobie sprawę, że osoba bez wykształcenia prawniczego nie jest w stanie tego zrobić. A zatrudniani cudzoziemcy, po prostu ufają, że jeśli polski podmiot składa zapewnienie, że praca będzie legalna, to tak będzie”.

Tymczasem każdej z nich już od pierwszego dnia pobytu w Niemczech grożą sankcje za nielegalny pobyt, włącznie z wydaleniem z Niemiec, czasem też wpisaniem do Systemu Informacyjnego Schengen. Co więcej, jeśli wyjadą na dłużej niż miesiąc, tracą prawa do świadczeń w Polsce, a jeśli będą je pobierać, po powrocie mogą, zostać wezwane przez polski ZUS do zwrotu pieniędzy lub nawet odpowiedzialności karnej za wyłudzanie tych świadczeń”.

Jak zatem opiekunowie z Ukrainy mogą sprawdzić, czy oferowana w Niemczech praca będzie legalna? „Wystarczy zadać pracodawcy jedno pytanie: Czy otrzymam wizę Vander Elst. Jeśli odpowiedź brzmi nie, to znaczy, że firma nie deleguje cudzoziemca legalnie” – wyjaśnia adwokat.

„Szkopuł nagłaśnianego przez SAZ problemu, który ma charakter nielegalnego transferu ludzi, tkwi w tym, że niemiecka ambasada odmawia wydawania wiz Vander Elst. Wystarczyłoby, żeby ambasada niemiecka wydawała wizę po przedłożeniu pełnej wymaganej dokumentacji, ewentualnie zweryfikowała, czy podmiot ubiegający się o wizę działa legalnie – mówi Krzysztof Jakubowski. – Niestety, mimo wielokrotnych prób kontaktu, ambasada Niemiec mówi: żeby delegować legalnie, potrzebujecie wizy, a kiedy o nią wystąpimy, odpowiada – nie wydamy. Bez żadnego uzasadnienia”.

Zdaniem adwokat Joanny Torbé-Jacko zmiana tej sytuacji wymaga współpracy urzędów: ZUS, Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej oraz MSWiA. Jak informuje zarząd SAZ, które próbuje rozmawiać z politykami i wskazywać na problem, zainteresowanie nim jest niewielkie.

pwr/pap

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...