Państwo nie musi być nieefektywne

17 sie 2021

Budowa szkół czy szpitali to także inwestycje – i to może szczególnie ważne, bo służące bezpośrednio dobru obywateli.
Tylko 20 proc. wszystkich inwestycji publicznych w krajach Unii Europejskiej stanowią wydatki na twardą infrastrukturę. Pozostałe 80 proc. można zaklasyfikować jako inwestycje miękkie, w kapitał ludzki, czyli zwłaszcza wydatki na zdrowie i edukację obywateli. Dla porównania, wśród inwestycji prywatnych jedynie 12 proc. to strumyk kierowany na rozwój kapitału ludzkiego. Tak więc, o ile większość inwestycji w kapitał fizyczny (maszyny, budynki, infrastrukturę) pochodzi z sektora prywatnego, to w przypadku inwestycji w kapitał ludzki, zdecydowaną ich większość stanowią wydatki sektora publicznego.
Proporcje tych wydatków różnią się pomiędzy krajami, mieszcząc się w przedziale od 50 do 90 proc. Tak duża rozbieżność wynika głównie z różnic między krajami Europy Środkowo-Wschodniej i Południowej a pozostałymi państwami członkowskimi. Państwa Europy Środkowo-Wschodniej oraz Południowej inwestują bowiem w kapitał ludzki średnio 6,4 proc. PKB, podczas gdy pozostałe państwa członkowskie aż 8,7 proc. PKB. Efektem może być osłabienie długofalowego potencjału rozwojowego państw, które inwestują mniej. Warto zaznaczyć, że ograniczenie inwestycji publicznych w krajach Europy Południowej było konsekwencją realizacji restrykcyjnej polityki gospodarczej, prowadzonej po kryzysie finansowym z końca pierwszej dekady XXI w.
Wskaźniki mierzące poziom inwestycji, pokazują, że inwestowanie w dobrostan ludzi to niekoniecznie jest coś, czym interesowałby się prywatny biznes. Chociaż, być może byłoby to dla niego opłacalne, bo okazuje się, jak wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny, że roczne stopy zwrotu z inwestycji państwa w edukację i zdrowie obywateli potrafią przekraczać 10 proc.
Okres wychodzenia z kryzysu to dobry czas na zwiększenie rozmiarów inwestycji publicznych i poszerzenie jej definicji – podkreśla raport PIE zatytułowany „Czy państwo może być dobrym inwestorem?”. Brak uwzględnienia inwestycji w kapitał ludzki w większości statystyk przynosi bowiem błędny obraz sektora publicznego jako nieefektywnego i hamującego rozwój społeczno-gospodarczy
Kryzys pandemiczny spowodował ewolucję myślenia o polityce fiskalnej, na której kształt wpłynęły także wnioski z błędów popełnionych podczas wychodzenia z kryzysu finansowego 2007-2009. Dziś wydaje się oczywiste, że inwestycje w kapitał ludzki powinny mieścić się w oficjalnej definicji inwestycji publicznych. Tym bardziej, że obecnie, w trakcie wychodzenia z kryzysów, nie zawsze musi być stosowana restrykcyjna polityka finansowa.
Według szacunków Komisji Europejskiej, odsetki od zaciągniętego przez poszczególne państwa długu publicznego wyniosą w 2022 r. 1,2 proc. w relacji do PKB i będą o 0,3 punktu procentowego niższe niż przed kryzysem pandemicznym, pomimo znaczącego wzrostu długów publicznych w poszczególnych krajach. Jak wskazuje PIE, byłby to dobry czas na planowanie inwestycji publicznych, właśnie przede wszystkim w kapitał ludzki, gdyż one stymulują wzrost, przekładając się na wyższy produkt krajowy brutto, płace oraz wpływy podatkowe w przyszłości. – Dlatego właśnie proponujemy poszerzenie definicji inwestycji publicznych. W nowym ujęciu zawierałaby ona nie tylko tradycyjnie rozumiane inwestycje w kapitał fizyczny – np. budynki i drogi, ale także te w kapitał ludzki, czyli edukację i zdrowie obywateli – mówi Jakub Sawulski, kierownik zespołu makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Ekspansywna – i elastyczna – polityka fiskalna będzie możliwa tak długo, jak długo stopy procentowe pozostaną na obecnym, niskim poziomie. Okazuje się jednak, że wysokość tzw. naturalnej stopy procentowej, czyli takiej która stabilizuje gospodarkę, w skali globalnej systematycznie spada. Co istotne, nie jest to chwilowy trend związany z pandemią albo będący skutkiem kryzysu finansowego sprzed dekady, a raczej zjawisko o charakterze stałym – naturalna stopa procentowa w rozwiniętych gospodarkach spadła między 1998 r. a 2016 r. z 2,5 proc. do 0,5 proc. – wskazuje PiE.
Według Instytutu, trwały spadek stóp procentowych stwarza okazję do uruchomienia nowych inwestycji publicznych i poprawy jakości istniejących. Badania naukowe pokazują, że w długim okresie do najbardziej produktywnych inwestycji państwa należą wydatki związane z rozwojem dzieci i młodzieży, a więc inwestycje w żłobki, przedszkola oraz edukację publiczną – podkreśla Polski Instytut Ekonomiczny. Czyli właśnie te, których bardzo brakuje w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości, czego efekt boleśnie odczuwamy w postaci spadku narodzin dzieci.
Niestety, prominenci PiS jakoś nie chcą zauważyć prawdy, na którą zwraca uwagę Polski Instytut Ekonomiczny: o ile w przypadku dzieci pochodzących z zamożniejszych rodzin korzyści z edukacji przedszkolnej nie zawsze przewyższają jej koszty, to w przypadku dzieci z rodzin mniej zamożnych te korzyści mierzone są już dwucyfrowymi stopami zwrotu.
Kolejnym obszarem, w którym inwestycje publiczne okazują się być ponadprzeciętnie efektywne, jest ochrona zdrowia – także drastycznie zaniedbana, a w zasadzie wręcz zrujnowana podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości. Wynika to z oczywistego faktu, iż wydatki na ochronę zdrowia przyczyniają się do zwiększenia produktywności pracowników, zmniejszenia liczby zwolnień lekarskich oraz wydłużenia okresu wykonywania pracy zawodowej przez obywateli. Z kolei, odpowiednio sfinansowana opieka profilaktyczna zmniejsza koszty leczenia w przyszłości, czego przykładem mogą być obowiązkowe szczepienia czy programy przeciwdziałające otyłości wśród uczniów. Takie prawidłowości są oczywiste właśnie nawet i dla uczniów – ale nie dla PiS-owskiej ekipy rządzącej, prowadzącej w istocie świadomie antyspołeczną politykę.
Warto zauważyć, że cięcia wydatków publicznych są często błędnie postrzegane jako forma restrykcyjnej, ale koniecznej polityki budżetowej. Tymczasem, w długiej perspektywie taka polityka może prowadzić do znaczącego zwiększenia społecznych i ekonomicznych kosztów, znacznie przewyższających potencjalne oszczędności – podkreśla Polski Instytut Ekonomiczny. Albowiem im mniej inwestycji w kapitał ludzki, tym gorsze perspektywy rozwojowe

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...