Po pandemii hotele dotyka klęska drożyzny

31 lip 2022

W tym roku, z powodu wzrostu cen pokoi hotelowych, goście zaczęli skracać swoje pobyty; standardowy wyjazd to 3-4 dni, a w latach 2020-2021 było to ok. 7 dni – informuje Grzegorz Kaleta z CBRE. Na Mazurach wolnych jest 35-40 proc. pokoi, a w Trójmieście obłożenie sięga ok. 70 proc. – dodał.

Grzegorz Kaleta, szef działu zarządzania nieruchomościami hotelowymi w CBRE poinformował w czwartkowej informacji prasowej, że branża hotelowa miała podnieść się z pandemii dopiero w 2024 roku. Boom przyszedł jednak wcześniej. „W marcu i kwietniu br. na skutek wojny w Ukrainie hotele przeżywały oblężenie, bo część uchodźców właśnie w tego typu obiektach szukało krótkoterminowo schronienia. Teraz Ukrainki ratują sytuację kadrową w hotelach, bo choć jest drogo, turystów nie brakuje” – czytamy w informacji.

Zdaniem Kalety największą popularnością cieszą się hotele resortowe, których obłożenie wynosi ok. 70-80 proc. Turyści przyjeżdżają jednak na krócej niż w 2020-2021, bo tylko 3-4 dni.

Zwrócił uwagę, że według wielu prognoz odbicie w branży hotelowej miało nastąpić powoli. Zakładano, że powrót do wyników notowanych w 2019 r. będzie możliwy dopiero w 2024 r. Sytuacja – jak podkreślił – zmieniła się po wybuchu wojny w Ukrainie, która przyczyniła się do skokowego ożywienia w sektorze hotelowym, którego nikt się nie spodziewał. „Hotele w marcu w większości miast w Polsce, jak Warszawa, Wrocław czy Kraków zapełniły się praktycznie z dnia na dzień. Uchodźcy, którzy mogli sobie na to pozwolić, spędzali w hotelu kilka tygodni. Miasta podpisywały też umowy z hotelami – oferowano wsparcie finansowe, o ile obiekt zdecyduje się udostępnić swoje pokoje dla uchodźców. Taka umowa obejmowała również posiłki” – podał szef działu zarządzania nieruchomościami hotelowymi w CBRE.

Wyjaśnił, że pochodną wojny w Ukrainie było niemal 100-proc. obłożenie hoteli w dużych miastach w Polsce, ale efekt był tylko chwilowy. Ekspert poinformował, że od maja za ruch w branży hotelowej znowu zaczęli odpowiadać turyści, również zagraniczni. Do tego ruszyły po blisko 3 latach konferencje i szkolenia stacjonarne, które wcześniej ze względu na sytuację pandemiczną, były nagminnie odwoływane – wskazał Kaleta.

Przyznał jednocześnie, że jednym z największych wyzwań, z jakim mierzy się aktualnie branża hotelowa, są rosnące koszty, m.in. energii, które wpływają na ostateczną cenę pokoju. W pierwszym kwartale 2022 r. pokój w obiekcie 4- i 5-gwiazdkowym można było znaleźć w cenie ok. 250-300 zł. Teraz koszt podskoczył do ok. 600 zł – podał.

„Odszedł za to w niepamięć problem branży związany z brakami kadrowymi. W hotelach pracują głównie kobiety, których na skutek wojny w Ukrainie w Polsce przybyło” – podał ekspert. Powołując się na dane Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej poinformował, że już 307 tys. uchodźców znalazło pracę. Spora część z nich zasiliła branżę hotelową, pracując na recepcji, przy sprzątaniu czy w restauracjach i kuchniach. To oznacza – jak ocenił – że pierwszy raz od wielu lat nie ma deficytu kadrowego w hotelach. Jego zdaniem wyzwaniem jest jednak brak znajomości języka polskiego i angielskiego ukraińskiej kadry.

Kaleta zwrócił uwagę, że w poprzednich dwóch latach, ze względu na pandemię, większość Polaków wakacje spędziła w kraju. Dużą rolę odegrał też jego zdaniem bon turystyczny, który spowodował, że więcej rodaków mogło sobie pozwolić na pobyt w hotelach 3- i 4-gwiazdkowych. „W tym roku jest inaczej. Część osób, które na to stać, zdecydowała się na wyjazd zagraniczny, mimo tegorocznych zniechęcających trudności na lotniskach. Inni całkowicie zrezygnowali z wakacji, a pozostali spędzają urlop w kraju” – poinformował.

W opinii przedstawiciela CBRE zróżnicowane podejście Polaków do tegorocznych wyjazdów powoduje, że w niektórych regionach jest pusto. Jako przykład podał Mazury, gdzie nadal ok. 35-40 proc. pokojów jest niewynajętych. Również w Trójmieście nie ma takich tłumów jak rok czy dwa lata temu, chociaż obłożenie jest na poziomie ok. 70 proc.

Z informacji przez niego przekazanych wynika, że topowe lokalizacje w Polsce to w górach: Zakopane, Białka Tatrzańska, Szklarska Poręba, Karpacz czy Szczyrk, a nad morzem największą popularnością cieszą się: Kołobrzeg, Międzyzdroje, Sopot, Jastarnia i Łeba. W przypadku miast „wielka piątka” to Wrocław, Gdańsk, Kraków, Warszawa, do której ostatnio dołączył Toruń.

Kaleta przyznał jednak, że z powodu rosnących kosztów turyści zaczęli swoje pobyty skracać. Obecnie standardowy wyjazd to ok. 3-4 dni, podczas gdy w latach 2020-2021 średnio trwał 7 dni. „Widać zatem, że goście zaczynają oszczędzać. Kolejnym trendem jest też rezerwowanie wyjazdów na ostatnią chwilę. Może być to pokłosie doświadczeń pandemii i jej nieprzewidywalności, jak i niepewnej pogody. Standardem staje się rezerwowanie pobytu na 2-3 dni przed wyjazdem” – wskazał ekspert.

CBRE Group, Inc. świadczy usługi m.in. w zakresie nieruchomości komercyjnych. Firma zatrudnia ponad 100 tys. pracowników (nie wliczając podmiotów stowarzyszonych i partnerskich) i obsługuje inwestorów i najemców nieruchomości za pośrednictwem ponad 530 biur na całym świecie.


pwr/pap

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...