Podzielić, żeby uszczelnić

1 paź 2017

Rząd podejmuje kolejną próbę poradzenia sobie z wyłudzeniami VAT-u. Dotychczas, wbrew oficjalnej propagandzie sukcesu, niezbyt dobrze mu to wychodziło.

Obecny rząd z jednej strony chwali się osiągnięciami w uszczelnianiu systemu podatkowego, ale z drugiej, po cichu przyznaje, że idzie to bardzo ciężko, a przestępcy niemal zawsze są o ten jeden krok przed służbami skarbowymi.
W dodatku – czego rząd już powiedzieć nie chce, nawet po cichu – kolejne nowe rozwiązania uszczelniające system podatkowy, oznaczają coraz większe obciążenia biurokratyczne dla wszystkich przedsiębiorców.
Nic więc dziwnego, że wbrew oficjalnie deklarowanemu przez obecną ekipę, zaufaniu do uczciwości ludzi działających w gospodarce, ci ostatni mają odczucie zgoła odmienne – i uważają, że rządzący wyrażają wobec nich głęboką nieufność oraz z założenia traktują ich jak bandę oszustów.
Co by było zresztą zgodne z systemem wartości PiS, gdzie u podstaw wszelkich działań leży właśnie pełna podejrzliwość wobec niemal wszystkich.

Wzrost luki w VAT

Trzeba jednak docenić, że Rada Ministrów choć na chwilę postanowiła odejść od nachalnie uprawianej propagandy sukcesu i szczerze oświadczyła: „Od 2008 r. obserwuje się ogólny wzrost luki w VAT, rozumianej jako różnica między VAT teoretycznie należnym a VAT faktycznie pobranym”.
Nasz rząd przyznał też, że zgodnie z wyliczeniami przygotowywanymi na zlecenie Komisji Europejskiej, luka w podatku VAT wynosi ok. 10 mld euro.
Podobnie szacuje lukę w VAT PricewaterhouseCoopers. Według tych wyliczeń luka w 2015 r. wynosiła ok. 42 mld zł, co stanowi 2,5 proc. polskiego produktu krajowego brutto. Następny rok miał przynieść ponoć lawinową poprawę ściągalności VAT-u, ale na razie nie ma żadnych wiarygodnych danych, które mogłyby to potwierdzić.
„Nasz kraj jest w niechlubnej czołówce państw unijnych, jeśli chodzi o wielkość luki w VAT” – samokrytycznie konkluduje zatem Rada Ministrów, dając jednoznacznie do zrozumienia, że opowieści o coraz większych rządowych osiągnięciach w walce z zaległościami podatkowymi to propagandowe bajki dla naiwnej publiczności.
Tymczasem, podatek od towarów i usług jest najważniejszym źródłem dochodów budżetu państwa, dlatego wpływy z VAT są niezwykle ważne z punktu widzenia polityki społecznej i gospodarczej naszego państwa. Każdy procent mniej tego podatku oznacza bowiem duże straty dla budżetu.

Jeszcze jeden rachunek

By tych procentów było więcej, Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług, przedłożony przez wicepremiera – ministra rozwoju i finansów.
Te propozycje, dokonujące zmian w systemie poboru podatku od towarów i usług, mają właśnie charakter uszczelniająco – obciążający – i zakładają, że duża część przedsiębiorców to ludzie nieuczciwi, którzy za wszelką cenę chcą płacić jak najmniejsze podatki.
Rząd chce zatem wprowadzić tzw. mechanizm podzielonej płatności VAT-u. Polega on na tym, że płatność za nabyty towar lub usługę będzie dokonywana w taki sposób, iż zapłata odpowiadająca wartości sprzedaży netto zostanie wpłacona przez nabywcę na rachunek rozliczeniowy (lub jest rozliczana w inny sposób), natomiast pozostała zapłata, odpowiadająca kwocie podatku od towarów i usług, będzie płacona na specjalny rachunek bankowy – rachunek VAT-owski, przeznaczony właśnie do tego podatku.
Mechanizm podzielonej płatności uważany jest przez fachowców od walki z przestępstwami finansowymi, za jedno z rozwiązań dość skutecznie przeciwdziałających nadużyciom i oszustwom podatkowym.
Eliminuje on także ryzyko „znikania” podatników wraz z zapłaconym im przez kontrahentów, a nieodprowadzonym do budżetu VAT-em. Dość mocno utrudnia również dopuszczanie się nadużyć już na etapie samej transakcji.
Wreszcie, powinien zapewnić lepszą transparentność rozliczeń VAT-owskich i ograniczyć wyprowadzanie pieniędzy za granicę.
Aby umożliwić rozliczanie się w ramach mechanizmu podzielonej płatności, rachunek VAT będzie zakładany przez banki lub spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe dla każdego podmiotu posiadającego rachunek rozliczeniowy czy rachunek dla celów działalności gospodarczej w SKOK.
Zaproponowano przepisy nakładające na banki i SKOK-i obowiązek założenia wszystkim podatnikom rachunków VAT (oczywiście nie za darmo)..

Konieczna dobrowolność

„Projekt nowelizacji ustawy zapewni większą stabilność wpływów z podatku od towarów i usług oraz zapobiegnie unikaniu płacenia tego podatku” – informuje Rada Ministrów. Nowe przepisy stanowią jeden z elementów planowanego pakietu ustaw uszczelniających system podatkowy.
„To również propozycja skierowana do przedsiębiorców, którzy chcieliby zabezpieczyć się przed nieświadomym udziałem w nieuczciwych lub przestępczych praktykach innych podmiotów” – dodaje Rada Ministrów, co, znając język stosowany przez obecną ekipę, jasno daje do zrozumienia, że wprowadzony zostanie kolejny rygor dla działalności firm – bo taki oczywiście charakter będzie mieć to „zabezpieczenie się przed nieświadomym udziałem w nieuczciwych lub przestępczych praktykach”.
Należy od razu wyjaśnić, że ów nowy rygor polegać ma nie tylko na założeniu i regularnym zasilaniu kolejnego rachunku bankowego. Przede wszystkich chodzi o to, iż środkami zgromadzonymi na tym rachunku VAT, przedsiębiorca będzie mógł dysponować tylko w bardzo ograniczony sposób.
Będzie mu wolno jedynie płacić nimi zobowiązania VAT-owskie do urzędu skarbowego lub płacić kwotę odpowiadającą wartości VAT z faktury otrzymanej od swojego kontrahenta.
Warto podkreślić, iż proponowane przez rząd rozwiązanie zakłada dobrowolność w stosowaniu mechanizmu podzielonej płatności.
Czyli, tylko dla chętnych – acz nie trzeba dodawać, że ci, którzy dobrowolnie nie zaczną stosować mechanizmu podzielonej płatności, będą szczególnie podejrzliwie obserwowani przez służby skarbowe. I mogą szybko spodziewać się kontroli krzyżowej.

Wielka łaskawość władzy

Rada Ministrów ma też jednak bardzo dobrą informację dla przedsiębiorców – i zapewnia, że wprowadzenie nowego bankowego rachunku VAT nie oznacza bynajmniej, iż rząd zechce odebrać przedsiębiorcy pieniądze zgromadzone na tym rachunku.
„Zarówno sam rachunek VAT, jak i środki zgromadzone na rachunku VAT będą cały czas środkami należącymi do podatnika” – uspokaja Rada Ministrów. Uff, jaka ulga – nie zabiorą nam naszych własnych pieniędzy.
„Projekt nie przewiduje też, aby organy podatkowe miały dostęp do tych rachunków, czy też żeby mogły samodzielnie dokonywać operacji finansowych na tych rachunkach” – dodaje Rada Ministrów.
Taka łaskawość władzy musi budzić już prawie euforię, bo to, że fiskus nie będzie samodzielnie dokonywał transakcji z użyciem pieniędzy zgromadzonych na naszych rachunkach bankowych, oznacza wręcz niemal niewyobrażalny zakres wolności.

Uczciwy niech się nie lęka

Służby skarbowe będą więc jedynie obserwować nasze rachunki bankowe – czemu posłuży inne rozwiązanie, polegające na tym, że będą obowiązkowo dostawać wyciągi dzienne z nich.
Za sprawą stałego nadzoru, nasze operacje finansowe znajdą się więc wprawdzie pod stałą kontrolą organów podatkowych, ale dla naszego własnego dobra – aby uchronić nas przed, nawet nieświadomym, popełnieniem przestępstwa (to w ramach opisanego na wstępie powszechnego „zaufania” do obywateli, wyznawanego przez PiS).
„Dzięki proponowanemu rozwiązaniu organy te będą mieć jedynie możliwość lepszej weryfikacji, czy podatnik uczciwie rozlicza się ze swoich zobowiązań w VAT” – uspokaja Rada Ministrów.
Czyli, tradycyjnie – uczciwy nie ma się czego bać.

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...