Profilaktyka, czyli inwestycja gospodarcza

16 sie 2020

Niby wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć, ale ten pogląd wciąż nie przekłada się na pożądane zmiany w praktyce naszej opieki medycznej.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), państwa rozwinięte ponad połowę budżetu przeznaczonego na ochronę zdrowia przekazują na opiekę zdrowotną. Tak ważna profilaktyka i programy z nią związane otrzymują zaledwie niewiele ponad 2 procent.
Czy to oznacza, że rządzącym bardziej opłaca się nas leczyć niż zapobiegać chorobom?
W Polsce wciąż nie ma kompleksowego, spójnego i sprawnego systemu profilaktyki zdrowotnej, zaś środki finansowe przeznaczane na profilaktykę oscylują w okolicy jednego procenta łącznych wydatków na ochronę zdrowia. Brakuje systemów edukacyjnych na każdym poziomie wiekowym; rzetelnych i wiarygodnych – a jednocześnie przystępnych informacji o zastosowaniu działań prozdrowotnych w codziennym, także zawodowym życiu.
Zdrowy pracownik to zdrowa gospodarka. Do profilaktyki należą zaś między innymi szczepienia.
Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 3 stycznia 2012 r. wyraźnie określa rodzaje czynności zawodowych, w których zalecane są szczepienia. Na przykład, pracownicy budowlani mający kontakt z ziemią powinni szczepić się regularnie przeciwko tężcowi. Pracujący w okolicach leśnych – przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu. Osoby pracujące przy odpadach komunalnych, zarówno stałych, jak i ciekłych, powinny zaszczepić się przeciwko durowi brzusznemu, wirusowemu zapaleniu wątroby typu B oraz tężcowi. Szczegółową listę zawodów określa wspomniane rozporządzenie.
Nierozsądnym byłoby kwestionowanie tego rodzaju profilaktyki, zwłaszcza w zawodach wysokiego ryzyka. Jednak wielu osobom błędnie wydaje się, że samo szczepienie bez większego wysiłku zapewni im zdrowie.
Szczepionka często bywa wymówką od należytej dbałości o odporność. A przecież bez niezbędnej profilaktyki i stałego budowania odporności organizmu, szczepionka jest jak dziurawy parasol w ulewny deszcz.
Każdy pracodawca, chcący zminimalizować absencję pracowników spowodowaną chorobami, powinien przede wszystkim wprowadzić do swojego przedsiębiorstwa konkretne rozwiązania w budowaniu odporności członków zespołu – czyli właśnie profilaktykę. Coraz więcej właścicieli firm ma tego świadomość. Decydują się na działania mające motywować pracowników do uprawiania sportu, korzystania z przyrody czy jedzenia żywności organicznej. To wszystko służy budowaniu odporności i jest inwestycją.
Jesienny powrót pandemii nadal jest kwestią sporną. Naukowcy i pseudonaukowcy prześcigają się w sprzecznych opiniach co do prawdopodobieństwa jej wystąpienia. Jednak faktem jest, że we współczesnym świecie będzie pojawiać się coraz więcej chorób, których przyczyną rozwoju oraz rozprzestrzeniania jest postęp cywilizacji.
Są one tykającą bombą, do rozbrojenia której niezbędne są działania profilaktyczne. Dlatego przedsiębiorcy zrzeszeni w Warszawskiej Izbie Gospodarczej nie od dziś apelują o opracowanie systemu profilaktyki zdrowotnej, obejmującego planowanie działań, nadzór nad ich realizacją oraz ocenę uzyskiwanych efektów.
Profilaktyka to nieprzerwana inwestycja państwa w zdrowe społeczeństwo, gdzie włożone środki finansowe mogą zwrócić się zaskakująco szybko.

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...