Steinbeck i kryzys gospodarczy

5 sie 2016

Nie ci ludzie, nie te myszy. W przypadku tej powieści to akurat nie bezwzględny kapitalizm jest przyczyną tragedii.

Ciekawy, choć niestety nie całkiem mądry artykuł dotyczący literackich odniesień do kryzysu gospodarczego z lat 1929-1933 ukazał się w sobotniej „Gazecie Wyborczej”.
Autor, pan Grzegorz Zalewski, zaprezentowany jako finansista i ekspert jednego z domów maklerskich, koncentruje się na obszarze raczej mało popularnym w jego środowisku zawodowym jakim jest literatura piękna – i pokazuje, jak przekaz literacki może wpłynąć na postrzeganie kapitalizmu. Przywołuje on między innymi powieść Johna Steinbecka „Myszy i Ludzie”, której akcja toczy się w czasie Wielkiego Kryzysu, przedstawiając jednakże jej wymowę w nieprawdziwy sposób.
Pan Zalewski tak pisze o dwóch głównych bohaterach powieści, ocieżałym umysłowo Lenniem i opiekującym się nim George’u, którzy w czasie Wielkiego Kryzysu przemierzają Amerykę za pracą i chlebem: „Szukają zatrudnienia, żeby spełnić marzenie: domek z ogródkiem. Liczą, ile dni będą musieli pracować. Wiarą, że się uda, zarażają również innych: przegranych jak oni robotników pracujących za głodowe stawki. Zderzają się z cynizmem tych, którzy wiedzą, że to tylko złudzenie”.
Otóż w „Myszach i Ludziach”to bynajmniej nie „cynizm tych, którzy wiedzą, że to tylko złudzenie” powoduje, że marzenie George’a i Lenniego się nie spełnia. Podana w powieści przyczyna klęski dwójki przyjaciół jest oczywista i zupełnie inna: Lennie, olbrzym, który nie umie zapanować nad swą siłą dusi kobietę, a George, chcąc uchronić go przed hańbiącym linczem, strzela mu w głowę.
Steinbeck, choć opisuje rzeczywistość Wielkiego Kryzysu, wyraźnie więc mówi, że w tym przypadku to nie kryzys i nie wypaczenia kapitalizmu, lecz splot innych nieszczęsnych zdarzeń doprowadził do ostatecznej tragedii. Noblista był zresztą krytykowany za to, że w „Myszach i Ludziach” zbyt dużą wagę przywiązał do praw biologii determinujących ludzkie zachowania, zaś problemy społeczne pokazał w uproszczony sposób. Natomiast w stalinowskiej Polsce oficjalna krytyka uznawała, że Steinbeck niedostatecznie uwypuklił w swojej powieści znaczenie stosunków ekonomiczno-społecznych opartych na wyzysku klasowym, inaczej niż w późniejszych „Gronach gniewu”. Co nie zmienia faktu, że Steinbeck właśnie tak poprowadził narrację „Myszy i Ludzi”.
Niezależnie więc od ponurego obrazu Wielkiego Kryzysu, w tej akurat powieści nie ma znamion konfliktu z cynizmem wyzyskiwaczy. Jest zaś – tylko albo aż – wielka ludzka tragedia przedstawiona w sposób niezmiennie poruszający kolejne generacje czytelników.

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...