10 lipca 2024

loader

Zadyszka wzrostu cen?

Fot. Pexels

Dynamika cen materiałów budowlanych w czerwcu w relacji rok do roku okazała się najniższa od lutego 2021 roku. W tej sytuacji można już zakładać ewentualność korekty cen, której prawdopodobieństwo ostatnio zdecydowanie wzrosło.

Według danych Grupy PSB Handel, ceny materiałów budowlanych w czerwcu 2023 r., w stosunku do czerwca 2022 r., średnio wzrosły o 3,6 proc.

Jak wskazują eksperci, powrót parametrów wzrostu cen materiałów budowlanych do dających się zaakceptować wartości stał się faktem już w połowie tego roku, choć większość prognoz zakładała taką sytuację w terminie co najmniej przyszłorocznym.

Poziom 3,6 proc. w pełni koresponduje ze średnią wskaźników wzrostu cen materiałów z czasów sprzed wzrostu inflacji. W aktualnych warunkach makroekonomicznych, z wciąż dwucyfrową rodzimą inflacją CPI rzędu 11,5 proc., trudno o lepszą wiadomość dla uczestników rynku budowlanego.

W najnowszym odczycie dynamiki cen materiałów budowlanych autorstwa Grupy PSB w dalszym ciągu najszybciej drożeje w relacji rok do roku cement-wapno, tym razem o 27 proc., co oznacza kolejne mocne hamowanie wzrostu cen tego spoiwa, tym razem o kolejne 4 pp. Wciąż bez wyjątku we wszystkich pozostałych grupach towarowych trwa istotny statystycznie regres dynamiki cen.

Z miesiąca na miesiąc rośnie reprezentacja grup towarowych poddających się cenowej korekcie. W czerwcu można było się doliczyć już kilku takich pozycji z taniejącymi o 27 proc. płytami OSB i drewnem na czele.

Jak wskazali analitycy, to właśnie rosnąca stawka grup towarowych z ujemną dynamiką może zapowiadać nadchodzącą powoli korektę krajowych cen materiałów budowlanych. Jeśli kolejnych kilka pozycji zacznie rok do roku tanieć, korekta stanie się faktem. Pytanie, na ile taki scenariusz jest prawdopodobny.

Budownictwo mieszkaniowe, które generując około jedną trzecią popytu na materiały budowlane w kraju, w decydującym stopniu wpływa na parametry ich koniunktury sprzedażowej, wciąż nie może złapać wiatru w żagle. Brak wyraźnego wzrostu aktywności inwestorów, tak indywidualnych jak i firm deweloperskich zapewne stymuluje coraz silniejsze hamowanie drożyzny na przedmiotowym rynku.

Sytuacja może ulec zmianie w wyniku spodziewanego przyspieszenia, w statystykach GUS, nowych inwestycji mieszkaniowych. Trudno bowiem oczekiwać braku reakcji deweloperów na coraz wyraźniej akcentowane od kilku miesięcy ożywienie sprzedaży na pierwotnym rynku mieszkaniowym. W końcu musi ulec materializacji także nadzieja samorządowców na środki z KPO, których brak wstrzymuje im tysiące zaplanowanych inwestycji.

Z różnych źródeł zaczynają docierać sygnały o zdecydowanym wzroście w ostatnim czasie popytu na usługi budowlane i remontowe. W niektórych regionach kraju coraz trudniej o pozyskanie ekipy budowlańców w krótkim terminie. W sumie czynniki te stawiają pod sporym znakiem zapytania możliwość cenowej korekty na rynku materiałów budowlanych w przewidywalnej przyszłości.

tr/pap

Redakcja

Poprzedni

Automat wyłącza reakcje

Następny

Kanary mają kogo łapać