Zanim wpadniemy w poślizg

Głębokość bieżnika i styl jazdy czasem są ważniejsze niż klasa przyczepności opon.

Jesienne deszcze zwiększają ryzyko aquaplaningu (czyli utraty przyczepności na mokrej nawierzchni). O tej porze roku zaczynamy więcej wymagać od naszych opon. Sama dobra przyczepność na mokrej nawierzchni nie wystarczy jednak, aby wyeliminować ryzyko aquaplaningu.
Wraz z nadejściem jesieni wieczory stają się coraz dłuższe, a ulewne opady coraz częstsze. Pełne kolein drogi mogą być niebezpieczne zarówno w trakcie, jak i po deszczu, gdy woda zalegająca na powierzchni jezdni nie ma czasu wyschnąć.
Jeśli bieżnik nie nadąża z usuwaniem wody spod kół pojazdu, pomiędzy oponą a jezdnią tworzy się rodzaj poduszki wodnej. W rezultacie opona traci przyczepność, a kierowca – kontrolę nad samochodem. Takie zjawisko może zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych kierowców ponieważ nieprzewidywalne zachowanie pojazdu praktycznie uniemożliwia wyćwiczenie odpowiedniej reakcji.
Najbezpieczniejszym wyborem do jazdy po mokrych jesiennych drogach są wysokiej klasy opony letnie o odpowiedniej głębokości bieżnika. Dobry stan opon pozwala ograniczyć ryzyko wystąpienia zjawiska aquaplaningu; jeśli opony są zużyte, ich rowki nie będą w stanie efektywnie odprowadzać wody spod kół. Wyniki testu porównawczego opublikowanego w tegorocznym majowym wydaniu fińskiego czasopisma motoryzacyjnego „Tekniikan Maailma” wskazują, że zużyte opony letnie o głębokości bieżnika wynoszącej 3-4 mm zapewniają znacznie mniejszą kontrolę nad pojazdem niż nowe opony letnie z bieżnikiem o głębokości 7 mm.
Podczas jazdy po torze pokrytym 10-milimetrową warstwą wody, nowe opony wpadły w poślizg przy prędkości 83,1 km/h, podczas gdy dla opon zużytych było to 61,2 km/h.
W celu uniknięcia zjawiska aquaplaningu opony powinno się wymieniać, gdy głębokość bieżnika spadnie poniżej 4 mm. Wskaźnik zużycia bieżnika ułatwia monitorowanie stopnia zużycia opony, wskazując jego głębokość.
Nowe opony gwarantują także krótszą drogę hamowania na mokrej nawierzchni. Warto jednak zwrócić uwagę, aby nie mylić przyczepności czy drogi hamowania na mokrej nawierzchni, ze skłonnością opony do aquaplaningu.
„Podana na europejskiej etykiecie opony klasa przyczepności na mokrej nawierzchni odnosi się do jej skuteczności w tym względzie, czyli zachowania opony podczas jazdy na mokrym asfalcie. Z etykiety opony nie odczytamy jej skłonności do wpadania w poślizg” – podkreśla ekspert Matti Morri.
Obok stanu ogumienia, ważnym czynnikiem jest także ciśnienia powietrza w oponach. Jeśli znajduje się w niej zbyt mało powietrza, opona może nie być w stanie zachować odpowiedniego kształtu, zapewniającego efektywne odprowadzanie wody – co wpłynie na zwiększenie podatności na aquaplaning.
Oprócz wysokiej klasy opon duże znaczenie dla bezpieczeństwa ma zachowanie kierowcy. Ważne jest, aby podczas deszczu ograniczyć prędkość jazdy.
„Prędkość należy jeszcze bardziej zredukować, gdy przejeżdżamy przez kałużę. O ile to możliwe powinno się także unikać kolein, gdyż to w nich zbiera się woda” – przestrzega Morri. W takich sytuacjach głębokość bieżnika i nasz styl jazdy są ważniejsze niż klasa przyczepności opon.
Niewskazane jest także wyprzedzanie. Jeśli podczas zmiany pasa ruchu natrafimy na pełną wody koleinę, łatwo możemy wpaść w poślizg.
Jeśli auto wpadnie w poślizg, warto postępować zgodnie z poniższymi wskazówkami:
1. Zdjąć stopę z gazu i wcisnąć sprzęgło. Pomoże to w odzyskaniu przyczepności.
2. Unikać ostrego hamowania. Może ono doprowadzić jedynie do jeszcze większej utraty przyczepności.
3. Trzymać kierownicę w takim położeniu, aby po odzyskaniu przyczepności nie wpaść do rowu ani nie zjechać na przeciwległy pas ruchu.