Zdrowie nad morzem

16 cze 2022

Turyści wypoczywający nad morzem nie myślą o stanach zagrożenia życia, o możliwości zachorowania. Nie wiedzą też, gdzie mogą znaleźć pomoc medyczną – uważa ratownik medyczny Tomasz Kubiak. Dodał, że w sezonie letnim karetki bardzo często wyjeżdżają do bezpodstawnych wezwań.

„Praca w zespole ratownictwa medycznego nad morzem to przede wszystkim wiele niespodzianek medycznych i – można powiedzieć – życiowych, z którymi spotykamy się u osób przyjeżdżających na nasze wybrzeże z całej Polski, a także z Europy, a które na wakacjach nie myślą o stanach zagrożenia życia, o możliwości zachorowania” – powiedział ratownik medyczny, w sezonie letnim pracujący w zespole ratownictwa medycznego w Międzyzdrojach dr n. o zdr. Tomasz Kubiak.

Zaznaczył, że „przerażający” dla medyków jest przede wszystkim brak przygotowania do wyjazdu z dziećmi.
„Kiedyś normą było zabieranie książeczki zdrowia z wypisanymi chorobami, zapasu podstawowych leków, dziś sytuacja jest tragiczna – większość osób nie zabiera ze sobą ani potrzebnych medykamentów, ani dokumentacji. To dla nas dodatkowe obciążenie” – powiedział Kubiak.

Zaznaczył, że ratownicy często spotykają się ze zdziwieniem turystów, którzy nie zdają sobie sprawy, że w kurortach nie ma szpitali – najbliższe oddalone są często o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów.

„Najbliższy dla miejscowości nadmorskich w Zachodniopomorskiem urazowy szpital dziecięcy znajduje się w Szczecinie – w Zdrojach i przy ul. Unii Lubelskiej. To odległość ponad 100 km” – wyjaśnił ratownik.

Dodał, że wzywający karetkę często nie wiedzą, jaka jest funkcja zespołów ratownictwa medycznego; nie zdają sobie sprawy, że w wielu sytuacjach pomoc mogliby znaleźć w przychodniach czy punktach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Wskazał, że bardzo niewiele osób zna też numer 800 190 590 – Telefonicznej Informacji Pacjenta, dzięki której można dowiedzieć się m.in. gdzie znajduje się najbliższy punkt nocnej i świątecznej opieki lekarskiej czy SOR.

„Okres wakacyjny nad morzem to dla nas, ratowników, bardzo specyficzny czas ciężkiej pracy. Zdarzają się tu przecież wyjazdy do tragicznych zdarzeń – podtopień, utonięć. Morze jest nieobliczalne, a wypoczywający nad nim nadal bardzo często przeceniają swoje umiejętności pływackie” – mówił Kubiak.

Podkreślił, że bardzo ważna jest współpraca medyków z ratownikami wodnymi – „to oni jako pierwsi udzielają pomocy, są tym pierwszym ogniwem”. Zaznaczył też, że turyści także coraz chętniej angażują się w pomoc.

„Z drugiej strony, dość często zdarzają się w wezwaniach hasła typu „leży na plaży” w odniesieniu do osób, które na przykład zasnęły – czasem po spożyciu alkoholu. Wzywający nie podejdzie, nie obudzi takiej osoby, a to by wystarczyło, zwykle nie trzeba wzywać karetki” – mówił ratownik.

Jak ocenił, ok. 70 proc. wezwań to wyjazdy bezpodstawne, wynikające z niewiedzy o możliwości uzyskania pomocy.
„Zdarzają się na przykład wezwania do biegunki – ktoś źle się poczuje o godz. 4 nad ranem i wzywa karetkę. A przecież sama biegunka, jeśli nie dochodzi do odwodnienia organizmu, nie jest w pierwszej fazie niebezpieczna. W takim przypadku wystarczy poczekać do otwarcia pierwszej apteki albo przychodni” – powiedział Kubiak.

W Zachodniopomorskiem dodatkowa karetka na sezon wakacyjny działa od 1 czerwca w Świnoujściu. Kolejne – w Międzyzdrojach, Pobierowie, Dziwnowie, Darłowie, Ustroniu Morskim i Mielenku zaczną działać 24 czerwca.

tr/pap

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...