Rok Różewicza (dodatek): Nieśmieszny niestaruszek

18 lut 2022

A gdzie Zapasiewicz? – spytał Olgierd Łukaszewicz jak zwykle uważny czytelnik, po lekturze mojej książeczki „Różewicz solo” o romansie poety z teatrem jednego aktora.

– Pamiętam go dobrze, kontynuował, właśnie znalazłem się w zespole Teatru Dramatycznego. Zapasiewicz, to było bardzo zaskakujące, bo gdzie mu było do staruszka, grał w „Śmiesznym staruszku” rolę tytułową (Teatr Dramatyczny, reż. Piotr Piaskowski, premiera 7 marca 1970).
Stropiłem się nieco, bo rzeczywiście o Zbigniewie Zapasiewiczu nie wspomniałem, a za wytłumaczenie miałem tylko cel określony tytułem mojej książeczki: „Różewicz solo”. Otóż ten spektakl z Zapasiewiczem nie był teatrem jednego aktora, reżyser Piotr Piaskowski poszedł w przeciwnym kierunku w stosunku do podstawy dramatycznej i rozbudował partie zespołowe. Akcję umieścił w domu wariatów, a Staruszka uczynił pacjentem szczególnie skwapliwie dozorowanym przez sanitariuszy.
Zapasiewicza chwalono, ale recenzenci pytali o sens takiego przesunięcia. Choć sam Różewicz wykładał jasno: „To jest scenariusz sztuki. Trzeba z tego zrobić sztukę” [Tadeusz Różewicz, „Teatr niekonsekwencji”, „Odra”], a nadto, że „nie jest to monolog. Lecz sztuka składająca się z kilku obrazów. Występują w niej lalki, żywe dziewczęta, aktorzy, a nawet kanarek. Sędzia, ten piękny manekin (w drugim akcie) pod wpływem zeznań, wyznań i żarliwości Staruszka – stopniowo ożywa” [tamże]. Ale niezależnie od oświadczeń autora „Śmiesznego staruszka” grano przede wszystkim jako monodram (czasem dla okrasy uzupełniony obecnością innych aktorów). Nie zmienił tego nawet Prolog (Epilog) napisany po paru latach przez Tadeusza Różewicza, w którym bohater odmawiał opuszczenia pokoju bez okna” i krzyczał do Pielęgniarza: „Niech mnie pan nie namawia do opuszczenia pokoju. Już na schodach przyrost naturalny jest tak wielki, że kobiety, starcy i dzieci chodzą po sobie” [Tadeusz Różewicz, „Prolog do Śmiesznego staruszka”, „Dialog” 1966 nr 12].
Piaskowski skorzystał z furtki, jaką otworzył autor, i zrobił ze scenariusza sztukę, dokonując przesunięć znaczeniowych. Jednym to się spodobało, innym mniej albo wcale. Najżyczliwiej skomentował zabiegi reżysera Jerzy Koenig w „Expressie Wieczornym”, pisząc, że „pokazał pełen dojrzałości realizacyjnej warsztat teatralny, z rozmachem, z furią człowieka, który w jednym przedstawieniu chciałaby zmieścić kilka jednocześnie teatrów” [„Z Sali Prób”, „Express Wieczorny”, 24 marca 1970]. Potraktował więc spektakl jako godną uwagi teatralną zabawę, ale jednak tylko zabawę. Nic więcej. Elżbieta Wysińska wyraźniej pochwaliła wysiłki młodego reżysera, oceniając, że przedstawienie „jest teatralnie jednolite, ale nie jednowymiarowe, nie przesadnie dosłowne” [„Różewicz w teatrze panicznym”, „Teatr” 1970 nr 10]. Znacznie gorzej usposobiony do spektaklu JASZCZ gromił w „Trybunie Ludu” nie tylko wykonanie, ale sam utwór Różewicza, który zaliczył do jego „sztuk nieodnoszonych” [„Staruszek w kaftanie wariata”, „Trybuna Ludu”, 11 marca 1970]. Wyrzekał na spektakl także August Grodzicki w „Życiu Warszawy”: „bogate środki teatralne użyte tu zostały całkowicie na przekór Różewiczowi i treściom jego sztuki. A więc staruszek nie jest śmieszny. Widocznie Piaskowski uznał, że sprawy, o których tu się mówi, nie są do śmiechu. Nic z komedii” [„Nieśmieszny niestaruszek”, „Życie Warszawy”, 15 marca 1970] .
W rezultacie zabiegów adaptacyjnych powstał spektakl raczej o zniewoleniu jednostki, o jej daremnej walce o osobność, o zdławieniu przez opresyjne siły systemu, nawet o okrucieństwie świata. Można było odnaleźć w nim nuty polityczne, ale przede wszystkim nawiązania do teatru okrucieństwa Antonina Artaud, co zresztą sugerował obszerny cytat z Artaud umieszczony w programie teatralnym. Niemal każdy pomysł reżysera został skwitowany krytyczną uwagą warszawskich recenzentów – narzekano na przestawienia tekstu, na wstawki, na zmianę sensów, na brutalność pielęgniarzy, na myślowe płycizny, także na wprowadzenie nieprzewidzianej przez autora postaci Drugiego (Stefan Śródka), który pod koniec przedstawienia rozpoczynał je niejako od początku, inicjując ponownie monolog Staruszka. Tak więc, konkludował Grodzicki, „zamiast spowiedzi z życia tzw. szarego człowieka mamy kliniczne studium obłąkanego na tle maniakalnego upodobania w laleczkach i małych dziewczynkach”.
Ton zawodu panował w większości recenzji, choć kiedy przechodzono do szczegółów, chwalono nie tylko Zapasiewicza, ale i grających role w tle, zwłaszcza Mirosławę Krajewską w roli Sędzi, a także ascetyczną scenografię Jana Kosińskiego. Z jednej strony wysuwano wiele zastrzeżeń pod adresem reżysera i scenariusza, z drugiej strony nie znajdowano najmniejszego uchybienia w grze aktorów.
Maciej Karpiński w „Sztandarze Młodych” pisał o Zapasiewiczu z niekłamanym zachwytem, uznając jego rolę za prawdziwą „kreację, która trwale zapisze się w annałach teatru”, obwieszczając, że to „rola wymagająca nadludzkiej sprawności, wytrwałości, skupienia. Tego wszystkiego dokonał Zbigniew Zapasiewicz. A jeszcze w dodatku, chyba żeby nas już całkiem pozostawić w osłupieniu, zrobił to tak, że wydaje się, że było mu bardzo lekko, a w głowach od tego kręcenia zakołowało się tylko nam” [Maciej Karpiński, „Triumf aktora”, „Sztandar Młodych”, 12 marca 1970]. Nic dziwnego, że wypisy z tej właśnie recenzji znalazły się w książce „Zapasowe maski”, wywiadzie-rzece udzielonym przez aktora Katarzynie Leżeńskiej i Dariuszowi Wołodźce (2003). Ale od razu trzeba dodać, że w liczącej ponad 120 stron druku spowiedzi artysty ani słowem nie wspomniał o tej roli, ani o innych związkach z Tadeuszem Różewiczem, wyjąwszy napomknienia o spektaklu „Na czworakach” [Teatr Dramatyczny, 25 marca 1972], w którym zachwycająco zagrał poetę Laurentego – jednak uwagi te nie tyle dotyczyły Różewicza, ile zapoczątkowanej wówczas płodnej współpracy z Jerzym Jarockim. Zapasiewicz nie był aktorem Różewicza (zagrał jeszcze tylko w telewizyjnej adaptacji „Mojej córeczki”, 2000), wierszy autora „Kartoteki” nie recytował, a za poetę-przewodnika obrał Zbigniewa Herberta.
To wszystko, co o spektaklu w Dramatycznym i zaskakującej roli Zbigniewa Zapasiewicza przypomniałem, potwierdza, że z całą pewnością nie był to spektakl jednoosobowy, choć rola Zapasiewicza zdominowała – choćby z uwagi na jej obszerność – cały spektakl.
Wart jest pamięci z kilku powodów. Po pierwsze, przyniósł zaskakującą interpretację utworu jako opowieści o kimś, kto uznawszy, że „nie będzie Napoleonem” w całej jaskrawości ujrzał swoje przegrane życie. Po drugie, ujawnił możliwość uwolnienia postaci Staruszka od metryki. Zapasiewicz zrezygnował z jakiejkolwiek charakteryzacji – jego Staruszek nie był wcale staruszkiem, ale stawał się tutaj każdym przegranym. Po trzecie, czynił z bohatera ofiarę wychowawczych zabiegów społecznych. Ten zwrot w stronę uniwersalnej wymowy spektaklu pewnie mógłby okazać się tropem do podjęcia w monodramatycznych wykonaniach „Śmiesznego staruszka” i choćby z tego powodu warto o tym zapomnianym (i przemilczanym przez samego Zapasiewicza) spektaklu przypomnieć.

ŚMIESZNY STARUSZEK Tadeusza Różewicza, reżyseria i układ tekstu Piotr Piaskowski, scenografia Jan Kosiński, kostiumy Irena Burke, muzyka Andrzej Zarycki, układ tańca Wanda Szczuka, Sala Prób Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy, premiera 7 marca 1970

 

 

Najnowsze

Wielkie granie w innej siedzibie

Wielkie granie w innej siedzibie

Szalone Dni Muzyki zyskały nowy dom w siedzibie Sinfonii Varsovia na Grochowskiej, po rewitalizacji Instytutu Weterynarii. Festiwal trwał sześć dni i przyciągnął tłumy, w tym koncerty kameralne, orkiestrowe oraz występy dla dzieci. Na programie znalazły się dzieła klasyków takich jak Mozart, Chopin i Bach, a także młodzi wykonawcy z polskich szkół muzycznych pokazali swoje umiejętności. Wystąpiły znane zespoły oraz artyści solowi, pokazując potencjał muzyczny w Polsce. Wkrótce festiwal wejdzie w nową erę, mając nadzieję na dalszy rozwój.

Pokolenie wychowane przez algorytmy. Jak media społecznościowe zmieniają psychikę i życie młodych ludzi?

Pokolenie wychowane przez algorytmy. Jak media społecznościowe zmieniają psychikę i życie młodych ludzi?

Media społecznościowe zdominowały życie dzieci, przyćmiewając wpływ rodziców i szkół. Algorytmy TikToka, Instagrama i YouTube’a stały się nowymi wychowawcami, prowadząc do długich godzin spędzanych online, gdzie przemoc, idealizowane ciała oraz presja społeczna są na porządku dziennym. Zjawisko to nie pozostaje bez wpływu na zdrowie psychiczne młodzieży, z rosnącym odsetkiem problematycznego korzystania z sieci. Polski rząd próbuje ograniczyć dostęp do tych platform, ale sama granica wiekowa to za mało. Społeczeństwo musi zająć się odpowiedzialnością korporacji, które zyskują kosztem dobrostanu młodych ludzi.

Polska gospodarka zachwyca na G20. Ale czy Polacy odczuwają ten sukces?

Polska gospodarka zachwyca na G20. Ale czy Polacy odczuwają ten sukces?

Polska to gospodarczy fenomen, bijący na głowę Niemców, Francuzów i Włochów w tempie wzrostu PKB. Jednak za imponującymi statystykami kryje się smutna prawda: większość obywateli wciąż żyje poniżej unijnej średniej zamożności, a deficyt finansów publicznych hukowo rośnie. Sukces gospodarczy to coś więcej niż tylko liczby.

Europa Środkowa, korzyści z integracji

Europa Środkowa, korzyści z integracji

Integracja Europy Środkowej przynosi korzyści w zakresie bezpieczeństwa i współpracy gospodarczej. Kluczowe przykłady to Grupa Wyszehradzka, Inicjatywa Trójmorza oraz Bukareszteńska Dziewiątka. Wyzwania obejmują różnice w podejściu do Rosji oraz kwestie gospodarcze i historyczne, które mogą utrudniać współpracę między państwami regionu.

Mały atom, wielkie nadzieje. Polska stawia na reaktory BWRX-300. Czy to początek energetycznej rewolucji?

Mały atom, wielkie nadzieje. Polska stawia na reaktory BWRX-300. Czy to początek energetycznej rewolucji?

Polska stoi przed istotną zmianą energetyczną związaną z podpisaniem umów dotyczących reaktorów BWRX-300. Technologia ta ma na celu stabilizację dostaw energii, ale pytanie o realne inwestycje oraz obniżenie kosztów prądu pozostaje otwarte. Kluczowe będzie budowanie lokalnych kompetencji i zaufania społecznego w kontekście rozwoju energetyki jądrowej.

Sprawdź również

Wielkie granie w innej siedzibie

Wielkie granie w innej siedzibie

Szalone Dni Muzyki znalazły swój dom. Nowe otwarcie spodobało się publiczności. Można się było nieco obawiać, jak tegoroczne Szalone Dni Muzyki odnajdą się i zaklimatyzują w zupełnie nowym miejscu. A przede wszystkim: jak tę zmianę powita publiczność, przyzwyczajona...

MOŻESZ TAK. I TAK TEŻ MOŻESZ!

MOŻESZ TAK. I TAK TEŻ MOŻESZ!

14. Festiwal Kultury bez Barier | 13–18 października 2026 175 wydarzeń. Ponad 20 miast. Spektakle, filmy, koncerty, wystawy, spacery i warsztaty. Od 13 do 18 października po raz czternasty Festiwal Kultury bez Barier pokazuje, że nie ma jednego właściwego sposobu na...

Świętujmy razem

Świętujmy razem

Ekip telewizyjnych jeszcze nie było. Zachowały się czarno- białe zdjęcia filmowe i relacje świadków. Zapamiętali, że przyjechał na plac Ba Dinh francuskim samochodem, eskortowany przez gwardię rowerzystów. Półmilionowy, zebrany tłum ujrzał go na prowizorycznej...

Przerwa na obiad to najważniejsze święto

Przerwa na obiad to najważniejsze święto

Dopóki Francja kręci się W Normandii żyją szczęśliwe krowy. Bo są na wolności. Pasą się przez 9 miesięcy na prawdziwych pastwiskach. Z dala od obór. Jedzą, znaną z wykwintnego smaku, normandzką trawę. A przez pozostałe 3 oborowe miesiące, pożywne siano. Z prawdziwej...