Skóra po dziadku

20 kwi 2025

Każdy z nas ma coś po dziadku (i babci), trochę genów, trochę wyglądu, trochę charakteru i czasem trochę pamiątek. Ja po jednym moim dziadku nie mam nic oprócz genów i nazwiska. Nie wrócił z Auschwitz. Po drugim, oprócz kolejnej porcji genów, zostało mi trochę wspomnień i drugie imię.

Mateusz Pakuła po swoim dziadku odziedziczył skórzaną kurtkę. „Skóra po dziadku” – książka i spektakl na jej podstawie – przypominają trochę Almodóvara – Wszystko o mojej matce. Pakuła pisał swoją książkę tak, jakby miał już pomysł na jej wystawienie, albo jakby wiedział, że musi ją wystawić.

Można więc czytać książkę przed spektaklem, by w teatrze skupić się na inscenizacji, aktorach i głosie Jana Peszka. Jednak jeśli uczynicie odwrotnie i będziecie czytać po zobaczeniu spektaklu, to słowa Henryka Pakuły z książki i tak będzie w waszej głowie wypowiadał Jan Peszek. Bo po prostu inaczej być nie może.

W czasie spektaklu można się skupić na grze aktorów, na inscenizacji i na czarnej dziurze w środku sceny. W zależności od przebiegu sztuki, interpretacji aktorów, a także widzów, symbolizować ona może Suków, Kielce, Polskę… Miejsca, z których trudno się wydostać. Chyba że jest się kimś na kształt Żeromskiego. Albo Pakuły.

Książka/sztuka obraca się wokół dziadka Henryka i Kielc. Ze znaczącym udziałem Sukowa. Każdy pewnie spyta, co to ten Suków. To oczywiste. Czym jest, wie tylko ten, który w nim był. Czyli mniej niż promil (jedna tysięczna) obywateli naszego kraju. Niewiele więcej niż jedna dziesiąta promila.

Suków jednak uratował przed śmiercią jednego Żyda. Ktoś powiedział, że trzeba całej wsi, żeby uratować człowieka, a wystarczy jeden, by zginął. Mieszkańcy Sukowa zachowali się godnie. Nie znalazł się taki, który by doniósł, co mogło się przecież skończyć zagładą całej miejscowości.

Pakuła zwraca uwagę na złożoność losów ludzkich, podkreśla nieoczekiwane zależności. Robi to na przykładzie swojej rodziny, swojego dziadka. Tylko dzięki tym nieoczekiwanym splotom ludzkich losów jego dziadek przeżył, choć w zasadzie zrobił wiele, by jego życie skończyło się dużo wcześniej. Dzięki temu mogli się urodzić i żyć jego potomkowie. Dzięki temu mamy „Skórę po dziadku”.

Dziadek Henryk miał to szczęście, że nie było go w Kielcach w dniach pogromu w 1946 roku. Przebywał w Sukowie, chodził do podstawówki, być może jeszcze nie był tak szalony jak parę lat później. Jego wnuk w książce/sztuce przytacza dyskusje o przyczynach pogromu. O modnej hipotezie nt. prowokacji – czy to ubeckiej, czy to nawet radzieckiej.

W opublikowanych w 2006 roku wynikach śledztwa Instytut Pamięci Narodowej podał, że materiał dowodowy nie wskazał jednoznacznie na to, by którakolwiek z tych hipotez była prawdziwa. Jako najbardziej prawdopodobną hipotezę IPN uznał wersję, że wydarzenia kieleckie z 4 lipca 1946 roku miały charakter spontaniczny i zaistniały wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności natury historycznej i współczesnej.

Są dwa prawdopodobne powody, o których Pakuła również wspomina. Jednym jest Kościół katolicki, którego jednym z mitów założycielskich jest opowieść o tym, że Żydzi zabili Jezusa. Nie jest oczywiście istotne, że jest on sprzeczny z innym mitem, który mówił, że Jezus wraz ze swoim ojcem wymyślili plan zbawienia poprzez śmierć i zmartwychwstanie, i wszyscy „bohaterowie” Ewangelii byli tylko pionkami na boskiej szachownicy.

Zgodnie z pierwszym mitem Kościół wymyślił i powielał różne opowieści o złych Żydach, w tym również tę o chrześcijańskich dzieciach zabijanych przez nich na macę. Do dziś w sandomierskiej katedrze wisi obraz Karola de Prevot (ok. 1670–1737), należący do cyklu Martyrologium Romanum, przedstawiający rzekomy mord rytualny dokonywany przez Żydów.

Przez jakiś czas zasłonięty, teraz uzupełniony o tabliczkę z napisem:
„Obraz ten przedstawia rzekomy mord rytualny, który miałby być dokonany przez sandomierskich Żydów w celu dodania krwi dziecka chrześcijańskiego do macy używanej w czasie Paschy. Wydarzenie to nie jest zgodne z prawdą historyczną, a co więcej nigdy nie mogło mieć miejsca, gdyż prawa judaizmu zabraniają spożywania krwi. Żydzi nie mogli dokonywać i nie dokonali mordów rytualnych. Z powodu podobnych oskarżeń byli często prześladowani i mordowani, jak to wydarzyło się również w Sandomierzu. Począwszy od XIII wieku papieże zabraniali rozpowszechniania tego rodzaju fałszywych zarzutów i bronili Żydów przed nimi.”

Z tą obroną Żydów przed fałszywymi zarzutami bywało różnie. Również w Kielcach. To jedno z niewielu miast biskupich w Polsce. Należało do biskupów krakowskich i na mocy przywileju Zygmunta Starego objęte było zakazem osiedlania się Żydów. Zakaz przestał w praktyce obowiązywać dopiero w drugiej połowie XIX wieku.

Przez cały poprzedni okres Kielce przebywały nieustannie w biskupiej niewoli. Nic dziwnego, że najważniejszym i chyba najbardziej okazałym, do czasu zbudowania słynnego dworca autobusowego, budynkiem był Pałac Biskupi. Potem przebił go biurowiec Exbudu. Biurowiec został, choć Exbudu już nie ma.

Ale wracając do Kościoła i Żydów. W ostatnich latach II Rzeczypospolitej rządząca Sanacja rozpętała prawdziwą nagonkę na Żydów, przy wsparciu Kościoła i imperium medialnego – przedwojennego Ojca Rydzyka, czyli Maksymiliana Kolbego. To jego działalność medialna i misjonarska stanowi wzór dla toruńskiego teleewangelisty. Oczywiście postbiskupie Kielce nie były wolne od wpływu Ojca z Niepokalanowa, raczej płynęły w głównym nurcie.

Prości ludzie, a o innych w Kielcach było trudno, z dziada pradziada, z dziada na wnuka, byli poddani kościelnej indoktrynacji. Wyjątkiem był chyba tylko Żeromski. O tym wszystkim, może oprócz Żeromskiego, wspomina Mateusz Pakuła.

Na mnie, czytelniku i teatralnym widzu, największe chyba wrażenie zrobiła interpretacja Akademii Pana Kleksa. Choć jestem wielbicielem całości twórczości Brzechwy, nie spotkałem się jeszcze z takim odczytaniem Akademii. Gdyby była prawdziwa, obnażałaby tragizm bezsilności Brzechwy i wszystkich Żydów, którzy przeżyli Holokaust.

Obojętnie, czy byli związani z religią, czy kompletnie zlaicyzowani – jak Brzechwa czy choćby Tuwim. Chcąc nie chcąc, po wizycie w Łaźni Nowej i lekturze „Skóry po dziadku”, poczułem się zobowiązany do lepszego przyjrzenia się Brzechwie i sięgnięcia po jego biografię autorstwa Mariusza Urbanka.

Zbieg okoliczności, który pewnie spodobałby się Mateuszowi Pakule, spowodował, że w promocji nabyłem również biografię Tuwima. Więc pozostaję wdzięczny Panu Mateuszowi – za sztukę, książkę, Brzechwę i Tuwima.

„Skóra po dziadku” – koprodukcja Teatru Łaźnia Nowa oraz Teatru im. Żeromskiego w Kielcach. Na podstawie książki Mateusza Pakuły wydanej przez Wydawnictwo Agora.

Czytajcie lub oglądajcie, a najlepiej jedno i drugie.
Zdjęcie ze strony Teatru – Klaudyna Schubert.


Źródło: aristoskr.wordpress.com

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Sprawdź również

Spotkanie Xi Jinpinga z Donaldem Trumpem w małym gronie

Spotkanie Xi Jinpinga z Donaldem Trumpem w małym gronie

Artykuł partnerski China Media Group Przewodniczący Chin Xi Jinping i prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump spotkali się w piątek w Zhongnanhai, w Pekinie w wąskim gronie. Późną wiosną i wczesnym latem Zhongnanhai tonie w zieleni. Xi Jinping serdecznie powitał...

Rozmowy Xi Jinpinga z prezydentem USA

Rozmowy Xi Jinpinga z prezydentem USA

[Artykuł partnerski China Media Group] Przewodniczący Chin Xi Jinping odbył 14 maja w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie rozmowy z prezydentem USA Donaldem Trumpem, który składa wizytę państwową w Chinach. Xi Jinping zwrócił uwagę, że świat ulega gwałtownym zmianom, a...

Gra w referenda

Gra w referenda

Referendum to ważny element demokracji: obywatele przesądzają w nim o kwestiach istotnych dla państwa. W pewnych krajach stosuje się je rzadko, w innych bardzo rzadko, no i jest jeszcze Szwajcaria, która trenuje je nieustannie, szczególnie na poziomie kantonów. Nie ma...

Bomby i pokój

USA czy Chiny – oto jest pytanie

Pierwszego maja zniknęły cła na eksport do Chin z dwudziestu państw Afryki. Postrzeganych jako te najbogatsze. Trzydzieści trzy uważane za słabiej rozwinięte otrzymały ten przywilej już w zeszłym roku. W czasie wojny celnej, którą prezydent Donald Trump wypowiedział...

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Na to spotkanie patrzyły nie tylko Pekin i Waszyngton. Patrzył świat zmęczony wojnami, cłami, niepewnością na rynkach energii i rosnącymi kosztami życia. Donald Trump wrócił do Pekinu po ośmiu i pół roku od poprzedniej wizyty w Chinach. Kiedy przy jednym stole siadają...

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA. Warto...

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...