Ja – wewnętrzny suweren

16 gru 2025

Co chwilę słucham albo czytam o suwerenności. Z głębokim żalem muszę więc publicznie oświadczyć, że Rada Sklerotyków, na której opinie wielokrotnie się powoływałem, uległa naturalnym procesom starzenia i po utracie kilku kolejnych członków, postanowiła się rozwiązać. Odchodzącym solennie obiecałem, że będę starał się ją reaktywować, a do tej radosnej chwili sam, przez nikogo nienaciskany i uświadamiany, będę okresowo oceniał zdarzenia zachodzące na naszej scenie politycznej.

Będę zatem w tych opiniach samotny, ale suwerenny, niezależny nawet od Unii Europejskiej i amerykańskiego prezydenta.

W tej inauguracji nowej roli postanowiłem zająć się bliżej oceną opinii o naszym nowym prezydencie. Wykorzystam przy tym rady i opinie moich doradców.

Zdecydowana większość tych doradców spotykających się ze mną przy osiedlowych śmietnikach, wyprowadzaniu psów na spacer, asystowaniu i udzielaniu cennych wskazówek nawiedzającym nasz rejon karetkom pogotowia, patrolom policji i straży miejskiej. Część z nich jest bardziej aktywna i chętnie pomaga mi w ocenach rzeczywistości.

Członkom tej mojej skromnej, osiedlowej próbki zadałem proste pytanie – czy nadal lubią nowego prezydenta, jeśli go wybierali. Albo czy bardziej go nie lubią, jeśli wybierali kogoś innego. Wyniki procentowe są „zaokrąglone” z uwagi na niewielką liczbę odpowiadających.

Pierwsza grupa, która bezpośrednio po wyborach wynosiła 35%, zmniejszyła się do 28%. Druga grupa obarczała swoje opinie inwektywami i zmniejszyła sympatię z 20% do 15%.

Błędy startowe

Wyjaśnienie mojej SUWERENNEJ opinii zacznę od tego, że Pan Prezydent źle rozpoczął urzędowanie. W opinii publicznej pierwsze jego działania to wetowanie i odmawianie podpisu stwarzające wrażenie, że to są jego podstawowe i ulubione zajęcia. Pechowo – dla Prezydenta – w tych startowych działaniach znalazły się trzy zagadnienia, które dla Narodu są zrozumiałe i odczuwalne. Dla zachowania porządku w mojej opinii muszę je w skrócie powtórzyć.

Z punktu widzenia szeregowego obywatela najbardziej denerwujące i bezsensowne jest odmawianie podpisu pod dokumentami powołania sędziów. Trzeba posiedzieć godzinami na sądowych korytarzach, aby zrozumieć rozszerzenie kłopotów, wyrządzanych przez tę decyzję.

Podobny charakter dla innego środowiska miała kolejna znana odmowa, dotycząca podpisywania nominacji na pierwszy stopień oficerski. Ta zadziwiająca niechęć do młodzieży i jednocześnie złośliwość wyrządzana wojsku, nie była nawet wspierana próbami logicznego uzasadnienia.

Niechęć do ambasadorów

Wreszcie trzecią startową wpadką prezydenta powodującą spadek popularności była kontynuacja pomysłu poprzednika, aby zaszkodzić rządowi premiera Tuska przez wstrzemięźliwość w powoływaniu ambasadorów. To może szkodzić obywatelom, których skomplikowane sprawy rodzinne i majątkowe rozgrywają się za granicą.

To szkodzi też dyplomacji, sytuując Polskę w grupie państw o niejasnym statusie demokratycznym. Jest to też temat żartów dyplomatycznych wskazujących na niedojrzałość naszego systemu zarządzania państwem.

Te trzy potknięcia osłabiły startową pozycję Pana Prezydenta, ale nie wyczerpały przyczyn spadku poparcia. Wśród wyborców o ograniczonym poziomie wykształcenia – a w końcu takich mamy większość – większe znaczenie miały i mają sprawy wizerunkowe.

Marzenia o jednowładztwie

Pan Prezydent krzyczy nawet bardziej niż poprzednik. I ten krzyk, per analogia do układów rodzinnych, jest źle odbierany przez większość kobiet. „Krzyczy jak mój stary” powiedziała mi pewna dama wyrywająca chwasty w przydomowym ogródku. I zapewne to przekonanie będzie wpływać na jej następne wyborcze decyzje.

Drugi powszechnie powtarzany zarzut jest poważniejszy. Pan Prezydent obiecuje, że coś rozwiąże czy załatwi, chociaż to nie mieści się w jego kompetencjach.

To są obietnice „pod publiczkę” i publiczka coraz częściej zdaje sobie z tego sprawę. Pan Prezydent widocznie marzy o ustroju prezydenckim, w którym byłby jednocześnie szefem rządu. Ale nie mamy takich zamiarów.

Wśród inteligencji Pan Prezydent od początku nie miał zbyt wielu wielbicieli. Przeszkadzała im sportowa przeszłość i związane z nią środowisko. Bliskość „kiboli” i ich niekiedy kryminalnych powiązań towarzyskich psuła obraz prezydenta.

Nie naprawiały go profesorskie szczyty intelektualne, bo w nich lubi się swobodne dyskusje, ale nie znosi się pouczania. A rozmowy z Prezydentem i jego sztabem miały i nadal mają taki charakter.

Stosunek ludu do Pana Prezydenta może jeszcze do końca kadencji ulec zarówno znacznemu pogorszeniu, jak i znacznej poprawie. Dzisiaj nie można jeszcze oceniać skali Jego powodzenia w następnej kampanii. Jeśli dożyję, to wrócę do tego w odpowiednim czasie.

Dzisiaj mogę dopisać tylko jedno zdanie. Gdyby wybory prezydenckie miały być jutro czy za tydzień, to szansa ich wygrania przez obecnego prezydenta nie byłaby wysoka.

Warszawa – Marki – 13.12.2025.

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Na to spotkanie patrzyły nie tylko Pekin i Waszyngton. Patrzył świat zmęczony wojnami, cłami, niepewnością na rynkach energii i rosnącymi kosztami życia. Donald Trump wrócił do Pekinu po ośmiu i pół roku od poprzedniej wizyty w Chinach. Kiedy przy jednym stole siadają...

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA. Warto...

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...