Mozaika włoska – co z tym „wielkim pięknem”

O Italii można tylko lekko, choć to kraj z nielekkimi problemami. Kraj to osobliwy. Niewiele jest krain tak pięknych, formą, naturą, klimatem. Jeśli jednak zestawić te walory z tym, co Włosi ze swojego kraju zrobili, to bilans nie jest najlepszy. Z raju na ziemi zrobili fragmentami istne piekło. Ktoś powie, że Polacy zrobili w tym kierunku niewiele mniej. To prawda, ale Polska z punktu widzenia formy, natury klimatu, nawet się do Italii nie umywa. Nie ta liga. Piotr Kępiński oprowadza nas po Rzymie, w którym mieszka, trochę na modłę „Romy” Felliniego, dygresyjnie, kapryśnie, bezplanowo, na luzie. Pokazuje wielkie piękności, wielkie okropności i wielkie śmieszności Wiecznego Miasta. Przede wszystkim problemy ze śmieciami, które Rzym zasypują. O upadku supereleganckiej kiedyś via Vittorio Veneto.

Rzymianie już na full odpuścili sobie czystość miasta i jego oszałamiające piękno jest nieustannie poniewierane. Skoro niektórzy z nich rezygnują z codziennej kawy w barze z powodu wszechogarniającego odoru śmieci, to znaczy, że nie jest dobrze.
Byłem ostatnio w Rzymie dawno, bo w 2014, ale aż tak źle jeszcze nie było, a nie mam powodu nie wierzyć autorowi. Z góry śmieci schodzimy na populistę Matteo Salviniego, na dziedzictwo Mussoliniego („Mussolini wiecznie żywy”), by znów wrócić do spraw bliższych codzienności i poczytać o Ostii, dawnym wspaniałym podrzymskim kurorcie z plażami Morza Tyrreńskiego, które stało się piekłem przestępczości i brudu (przy okazji o Pier Paolo Pasolinim).
Przypomina też autor niektóre stare kultowe kawiarnie i restauracje rzymskie, gdzie bywali ówcześni celebryci świata artystycznego, którymi na równi z aktorami i reżyserami (co dziś raczej nie występuje) byli pisarze, jak Alberto Moravia. Jest też Rzym czasów pandemii 2020 roku, kwarantanna i te rzeczy. Jest o rowerowej rewolucji czyli wzroście zainteresowania Rzymian tym środkiem lokomocji.
A przyjęła się ta moda niełatwo, bo w Italii akurat rower kojarzy się z biedą lat powojennych pokazaną w „Złodziejach rowerów” Vittorio de Sica (1948).
Są filiacje kulturowe, n.p. wzmianka o Pałacu Sprawiedliwości z placu di Cavour, w którym Orson Welles nakręcił sceny do „Procesu” według Franza Kafki. Opowiada też o „dzikiej dzielnicy Suburra”, która stała się scenerią popularnego serialu („Tu się nic nie zmienia od dwóch tysięcy lat. Plebejusze, patrycjusze, dziwki, księża. Rzym”), o wysypie sędziów-literatów, rzymskich psach, które są tu „królami” i odmianą „świętych krów”.
O wypucowanej dzielnicy bogaczy – Parioli i podobnie eleganckiej Coppede. O słynnej via Merulana, a w szczególności numerze 219, którą wprowadził do literatury Carlo Emilio Gadda w swojej powieści „Pasztecisko…”.
Na cmentarzu Campo Verano, po którym w 2014 wędrowałem godzinami, żeby znaleźć grób Aleksandra Gierymskiego, przestępcy przechowują narkotyki i broń, podobnie jak w podrzymskiej nekropolii w Prima Porta. („Narkotyczne cmentarze”).
Z Rzymu przewozi nas Kępiński poza Rzym, do Pescaserroli, z której pochodzi Madonna, do Pacentro, skąd wywodzi się rodzina sekretarza stanu Trumpa, Mike Pompeo, do Matery, gdzie Mel Gibson kręcił „Pasję”.
Następnie odwiedzamy szykowne, mieszczańskie, spokojne Torino czyli Turyn, w którym Nietzsche płakał na losem pociągowego konia.
I Sardynię, w której niektórym marzy się przyłączenie do Szwajcarii.
I Sycylię, najbardziej malownicze z włoskich piekieł. Nieco też o włoskich więzieniach, a przy okazji o uczciwym polityku, prezydencie Sandro Pertinim, który „przewraca się w grobie”, bo po jego „walce z korupcją, inercją i nepotyzmem nie zostało nic”. I o śmierci „boga literatury” włoskiej, sycylijczyka Andrea Camilleri, który wymyślił komisarza Montalbano i o „pipidówie Sienie”.
Bardzo dobrze się czyta tę włoską mieszankę, chciałem powiedzieć „bigos”, ale to bardzo niewłoska potrawa.

Piotr Kępiński – „Szczury z via Veneto”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2021, str. 275, ISBN 978-83-8191-258-7