Mrożek jako bohater „latynoskiej telenoweli”

4 sie 2021

Brazylijskiej chciałoby się rzec, gdyby autorka nie była Meksykanką (taki żarcik). Czy w literaturze ważne jest wyłącznie dzieło, czy także jego autor? Na ten temat zdania są podzielone. Jedni uważają, że liczy się tylko jakość utworu literackiego, a cechy osobiste czy poglądy autora są nieistotne. Inni – że nie tylko dzieło świadczy o pisarzu (czy artyście, szerzej biorąc), ale też jego życie.To także pytanie o sens biografistyki. Knut Hamsun, Ezra Pound czy Louis Ferdinand Celiné byli koszmarnymi faszystami, ale to nie zmienia faktu, że byli wielki pisarzami, a do „Podróży do kresu nocy” czy „Śmierci na kredyt” tego ostatniego wracam od czasu do czasu z lubością, jako do świetnej prozy.

Podobnie bardzo cenię, wręcz uwielbiam pisarstwo Jarosława Marka Rymkiewicza za jego walory wszelakie, choć od jego poglądów i hymnów na cześć Kaczyńskiego dzieli mnie istny mur chiński.
Rosana Osorio-Mrożek tak wspomina poznanie swojego przyszłego męża Sławomira Mrożka: „Zaczynało mi się nudzić. Czekałam w recepcji hotelu już od czterdziestu minut, kiedy zobaczyłam, jak wchodzi wysoki, postawny mężczyzna w dżinsach, z miną Gary’ego Coopera wyrażającą pewność siebie i zarazem nieśmiałość. Spojrzałam na niego, on spojrzał na mnie, uśmiechnęłam się, on się uśmiechnął i w tamtej chwili nie liczyło się nic więcej”.
Tak zaczyna się niezwykle osobista opowieść Susany Mrożek, która poznała pisarza w 1979 roku w Meksyku. On był wdowcem, miał 49 lat i tkwił w długiej burzliwej relacji z mężatką.
Susana miała wtedy 27 lat, była po rozwodzie i podjęła decyzję, że nigdy więcej nie wyjdzie za mąż. Została tłumaczką i przewodniczką Sławomira, on był jej przyjacielem, bezwarunkowo szczerym. Zakochali się, rozjechali, pisali do siebie, szukali się, spotykali w Europie, rozstawali, wchodzili w nowe związki, ranili, tęsknili.
W 1987 roku oświadczył się jej w Paryżu. Bez namysłu odpowiedziała nie, ale to nie koniec tej historii pokazującej głębokie uczucie łączące dwoje dojrzałych i świadomych siebie ludzi – miłość z jej blaskami i cieniami, która jest w stanie przezwyciężyć mroczne, depresyjne tło, nieobce obojgu.
Wspomnienia Susany Mrożek, przeplatane listami, jakie para pisała do siebie przez lata, oraz nieznanymi rysunkami Mrożka, pokazują pisarza z zupełnie nieznanej strony. Kto by pomyślał, że Sławomir Mrożek, jawiący się powszechnie jako samotnik stroniący od wszelkich egzaltowanych uniesień, ozdabiał swoje liściki do ukochanej serduszkami i zapakowywał je w koperty z Hello Kitty? Jednak ogromna czułość, jaką Susana i Sławomir darzyli się przez lata, nie ma w sobie nic infantylnego.
Czy możliwe jest pogodzenie tych wszystkich sprzeczności: depresji, namiętności, osamotnienia, czułości, beztroski i prozy życia w obliczu chorób i upływającego czasu?
Mrożkowie znaleźli na to własny, jedyny w swoim rodzaju sposób, a Susana Mrożek nareszcie uchyla rąbka tajemnicy” – czytamy w nocie wydawniczej.
Sławomir Mrożek, to uosobienie szyderstwa, demaskujący mity współczesnej cywilizacji, wielki kpiarz i demaskator, stawiany w jednym szeregu z Ionesco, Beckettem, Pinterem czy Witkacym, pisarz który o Witoldzie Gombrowiczu mawiał per „szef” – jako bohater romansu a la Grochola?
Mrożek jako bohater serialu na brazylijską modłę? I miły i dobry mąż, a przy tym w uczuciach niemal romantyk? W opisie małżonki? W końcu, czemu nie?
Co nie zmienia faktu, że bez jego „Tanga”, bez wynurzeń Edka i jego tańca z Wujem Eugeniuszem, bez „Policji”, „Rzeźni”, „Vatzlava”, „Szczęśliwego wydarzenia”, „Garbusa”, „Emigrantów”, ta lektura nie byłaby szczególnie atrakcyjna. A tak – jest.
Susana Osorio-Mrożek – „Przylepka i potwór”, przekł. Marta Szafrańska Brandt, Maciej Świerkocki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021, str. 520, ISBN 978-83-08-07398-8

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...