Podłość święci tryumfy

1 paź 2025

Dzięki USAID, amerykańskiemu programowi pomocy krajom biednym w latach 2001-2021 udało się uniknąć 91 milionów zgonów. Chodzi głównie o leczenie chorób uleczalnych. Obcięcie decyzją Donalda Trumpa o 83% funduszy na ten cel może spowodować, że umrą dziesiątki milionów ludzi. Program kosztował przeciętnego Amerykanina 13 centów dziennie. To przykład, jak wiele dobrego można zdziałać tak tanim kosztem. Decyzja Trumpa to wyrok śmierci dla milionów. Ameryka, która dzięki swej szczodrobliwości była wielka, stała się — wbrew zapewnieniom prezydenta USA — żałośnie mała. A wszystko w ramach hasła Ameryka najpierw. Podobnie zresztą jak odejmując od ust dzieciom uchodźców z Ukrainy prezydent Nawrocki usprawiedliwiał to podłe posunięcie hasłem „Najpierw Polska, najpierw Polacy”.

Nacjonalizm czyni nas nieczułymi na cierpienia innych. Te nacjonalistyczne oszczędności zadają cierpienia, nie przynosząc odczuwalnych oszczędności. Polska i USA to kraje wielkich kontrastów społecznych i trudnego dostępu do leczenia dla ludzi, którzy nie mogą za ten dostęp zapłacić. Ale obcinając pomoc dla obcych ani w USA, ani w Polsce dostęp do leczenia się nie zwiększył. Oszczędzonych funduszy nie skierowano na poprawę losu uboższych warstw społecznych. Stworzono jednak wrażenie, że samo odebranie pomocy potrzebującym nie-Polakom i nie-Amerykanom zrobiono coś dobrego dla „naszych”. To wierutne kłamstwo.

Nie tylko odcinanie od pomocy potrzebujących nie poprawia sytuacji rodzimej biedoty, ale jeszcze odwołuje się do najniższych instynktów, pozwalając cieszyć się z cudzego nieszczęścia. Jak gdybyśmy, mogąc obcym coś odebrać, czuli się ważni, a nawet bogaci.

Egoizm wyniesiony na sztandary powoduje spustoszenie moralne. Nic więc dziwnego, że siostra Małgorzata Chmielewska, znana z niesienia pomocy bliźniemu, była jedną z pierwszych, które skrytykowały ograniczenie do zasiłków dla dzieci ukraińskich. Amerykanie, naród bardzo religijny, nieśli tę pomoc, bo jako najbogatszy kraj świata mieli się czym dzielić.

Wiele się mówi, że sposobem dzielenia się z krajami, z których pochodzą imigranci zarobkowi, jest pomaganie na miejscu. Ale USA zamiast jakkolwiek pomagać deportują ludzi, którzy ciężko zarobione w Stanach dolary wysyłają rodzinom w kraju pochodzenia. Dzięki tym dolarom mniej braci, sióstr, synów i córek decyduje się na niebezpieczną drogę przez pustynię. Szacuje się, że od 1994 roku zginęło około 10 000 osób, próbując przekroczyć granicę amerykańsko-meksykańską. Ta liczba obejmuje osoby, które zostały zastrzelone przez pograniczników, oraz te, które zginęły w innych tragicznych okolicznościach związanych z próbą przekroczenia granicy.

Polska próbuje iść śladem USA i też zaczynamy deportować. Tyle że u nas zdecydowana większość imigrantów ma ważne prawo pobytu i pracuje. Deportujemy więc ludzi podejrzanych o udział w grupach przestępczych, co nie znaczy, że coś większości deportowanych udowodniono. Często wystarczy być Gruzinem i wpaść w ręce służb.

Polska klasa polityczna jest zapatrzona w Amerykę. I to nie tylko jako gwaranta naszego bezpieczeństwa, ale w styl sprawowania władzy przez amerykańskiego prezydenta. Podobnie jak USA, zrezygnowaliśmy ze stosowania prawa do azylu. W Stanach polega to między innymi na wyłączeniu aplikacji, przez którą można się było umówić na rozmowę o udzieleniu prawa pobytu. U nas wyłączono prawa azylowego wszędzie tam, gdzie ktoś mógłby o azyl poprosić.

Wydajemy krocie na sprzęt wojskowy z USA, a nasz „sojusznik”, Donald Trump, kiedy wlatują do nas ruskie drony, snuje przypuszczenia, czy to aby nie była pomyłka. Krytykowanie prezydenta USA to już prawie zdrada narodowa. I już tylko tego brakuje, żeby sojusz z USA był wpisany do Konstytucji, jak za PRL-u wpisany był sojusz z ZSRR.

Kiedy Trump wygrał, przedstawiciele polskiej prawicy triumfowali, jak gdyby władza Trumpa sięgała do Polski. I żądali, żeby rząd podał się do dymisji, bo przecież Trump woli obóz nacjonalistyczny i antyunijny.

Kiedyś popularna była teza, że przed wojną uchroni nas handel. Ale agresja Rosji na Ukrainę wyleczyła nas z tych mrzonek. A Trump je dobił, wypowiadając wojnę celną całemu niemal światu.

Jest jeszcze jedno niepokojące podobieństwo między naszymi krajami. I Trump, i Nawrocki mają nieposkromione ambicje. Chcą mieć jak największą władzę i to jak najdłużej. Prezydent USA już daje do zrozumienia, że nie zamierza rezygnować z kandydowania po raz kolejny na urząd prezydenta, co jest sprzeczne z Konstytucją. Jednak jak wynika z badań opinii publicznej, jego poparcie spada. Nowy sondaż Washington Post–Ipsos przedstawia nie najlepszy obraz prezydentury Donalda Trumpa po ośmiu miesiącach jego drugiej kadencji. Większość Amerykanów nie pochwala jego działań w polityce zagranicznej, imigracji, handlu, zwalczaniu przestępczości ani ogólnego sposobu sprawowania urzędu.

Inaczej rzecz ma się z naszym Karolem Nawrockim, który rwie się do władzy — i to władzy absolutnej — cieszy się dużym poparciem. Pozytywnie w roli prezydenta ocenia Nawrockiego 57,5% ankietowanych. U nas jednak prezydent, mimo starań, nie sprawuje realnej władzy. Więc łatwiej punktować władzę realną, rząd, samemu nie mając wpływu na rzeczywistość. Wszystko jednak wskazuje, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż idąca jak burza po władzę prawica może zmienić nasz ustrój na prezydencki, rozpoczynając epokę „Karola Wielkiego”. Strach się bać.

Najnowsze

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Ceny codziennych zakupów w Polsce zaczynają ponownie rosnąć, co zaniepokoiło ekspertów. We wrześniu wzrost wyniósł średnio 1,9% w porównaniu z rokiem ubiegłym, co jest większym skokiem niż w sierpniu. Niemniej jednak, eksperci są zgodni, że to nie oznacza trwałej zmiany trendu, lecz raczej zatrzymanie dezinflacji. Wzrosty cen żywności i napojów bezalkoholowych wyniosły 1,1%. Wysokie ceny energii i paliw, spowodowane globalnymi zakłóceniami, mają znaczący wpływ na wzrost inflacji. Prognozy wskazują na dalszy wzrost cen żywności w przyszłym roku, sięgający 4% rocznie.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki, dążąc do zjednoczenia prawicy, rozważa sojusz z Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna, znanego z antysemityzmu i negowania Holokaustu. Plan obejmuje tworzenie jednej listy wyborczej, co wzbudza kontrowersje dotyczące moralności współpracy z tak skrajnymi partnerami. Pytania nasuwają się same: czy negowanie historycznych zbrodni jest granicą politycznej kooperacji? Nawrocki musi zmierzyć się z odpowiedzialnością za potencjalne zatarcie granic między prawdą a politycznymi interesami. Polska historia domaga się szacunku, a polityczne kompromisy nie powinny omijać fundamentalnych wartości, jakimi są prawda i pamięć o ofiarach.

Ponad połowa Polaków negatywnie ocenia bezpieczeństwo polskich szkołach.

Ponad połowa Polaków negatywnie ocenia bezpieczeństwo polskich szkołach.

Ponad połowa Polaków dostrzega fatalny stan bezpieczeństwa w naszych szkołach. 54,4% ankietowanych uważa, że uczniowie są narażeni na agresję i przemoc, co wywołuje alarmujące pytania o efektywność interwencji. Statystyki mogą być mylące – niska liczba zgłoszeń nie jest dowodem bezpieczeństwa, a luki w ochronie wywołują coraz większy niepokój. Co gorsza, szkoły często reagują dopiero na widoczne szkody, ignorując wcześniejsze sygnały. Bez wsparcia z wyższych szczebli administracji, nasze dzieci dalej będą narażone na ryzyko, a dyrektorzy stracą zaufanie do systemu. Jak długo jeszcze będziemy milczeć?

Sprawdź również

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat temu kobiety trafiały do więzienia za wiedzę o antykoncepcji. Polska była pionierem praw kobiet. Co się z nami stało? 16 października 1916 roku trzy kobiety otworzyły w Nowym Jorku klinikę, w której inne kobiety mogły dowiedzieć się, jak uniknąć niechcianej...

Od PRL do epoki sztucznej inteligencji.

Od PRL do epoki sztucznej inteligencji.

Państwo oddało gospodarkę w prywatne ręce, ale biurokracja nadal kosztuje miliardy W 1989 roku w polskiej administracji pracowało około 162 tys. osób. W 2024 roku administracja państwowa i samorządowa liczyła już blisko 446 tys. etatów. W PRL państwo kontrolowało...