Realne życie miejsc wyobrażonych

20 lis 2019

Już samo tylko poprzedzenie wstępu do tego potężnego (1001 stron jak Tysiąc i Jedna Noc Szeherezady) leksykonu cytatem ze „Świata zaginionego” Arthura Conan Doyle’a, jednej z najukochańszych lektur mojej młodości, nastawiło mnie pasjonacko do lektury „Słownika miejsc wyobrażonych”.

Wstęp autorstwa Alberto Manguela jest co prawda nieco zawiły, ale dość zawiła jest też metodologia dzieła. Chodzi o to, że znalazły się w nim tylko wyobrażone, wymyślone, całkowicie fikcyjne miejsca stworzone w dziełach literackich mocą wyobraźni autorów.
Te natomiast, w których fantastyka, jak n.p. w opowieści o Frankensteinie, osadzona jest w realnej scenerii geograficznej i topograficznej, zostały „poza burtą” jak to ujął autor wstępu i współautor słownika.
Aczkolwiek autorzy uczynili kilka wyjątków tam, gdzie realne miejsca zostały całkowicie zmitologizowane i odrealnione, jak n.p. Wyspa Robinsona od Daniela Defoe. W liczącym kilkaset haseł pasjonującym słowniku znalazły się takie miejsca wyobrażone jak np. Blefusku, kraju Liliputów z „Podróży Gulliwera”, jak Hyrkania z witkacowskiej „Mątwy”, jak wszelakie Wyspy, Doliny, Krainy, Królestwa i Państwa, takie jak Wyspa Lincolna z „Tajemniczej wyspy” J. Verne’a, czy Wyspa Słońca T. Campanelli, jak Utopia, jak Kraina Czarów, ta od przygód Alicji, jak Dolina Muminków czy Królestwo Trolli.
Jest oczywiście Narnia, jest Eastwick od Czarownic. Jest też Baskerville Hall z „Psa Baskerville’ów” Conan Doyle’a, są motywy polskie, jak Wyspa Nipu z „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadków” biskupa Krasickiego, Akademia Pana Kleksa i Wyspy Bergamuty Jana Brzechwy, jest Costaricana z „Kongresu futurologicznego” Stanisława Lema, ale nie ma n.p. Sezamu z bajki o Ali-Babie i 40 rozbójnikach, miejsca jak najbardziej wyobrażonego i sławnego, co nasuwa podejrzenie, że część czytelników wykryje nieco podobnych, ważnych dla siebie braków hasłowych.
Jak nietrudno zauważyć, akurat wymienione wyżej hasła należą do dobrze na ogół znanych, ale przyznam, że podczas lektury „Słownika” uświadamiałem sobie boleśnie swoje nieuctwo i nieoczytanie, bo znakomitej większości haseł nie tyle nie pamiętałem, ile po prostu nigdy się z nimi nawet nie zetknąłem, ale bynajmniej nie mam na swoje usprawiedliwienie faktu, że nigdy nie byłem szczególnym fanem literackich fantazji, oczywiście z całym szeregiem uczynionych wyjątków, choćby dla wspomnianego Verne’a czy Conan Doyle’a. Całość opatrzona jest ciekawą ikonografią czerpaną z różnych źródeł oraz drobiazgowymi objaśnieniami jak ze „Słownika” korzystać, jako że nie zawsze to, co nasuwa się w pierwszym skojarzeniu znajduje odzwierciedlenie w alfabetycznym usytuowaniu hasła, a także bibliograficznymi przypisami do dzieł, z których dane hasła pochodzą. Dlatego w poszukiwaniu haseł trzeba korelować alfabetycznie ułożone hasła z indeksem dzieł i autorów. Punktem wyjściowym każdego hasła jest bowiem literacka nazwa miejsca, a nie tytuł utworu czy nazwisko autora. Nie szukajcie więc (wśród haseł) Ernsta Teodora Hoffmana, ani jego „Dziadka do orzechów”, ale Wyspy Lalek. Nie szukajcie ani Herodota, ani jego „Dziejów”, ale Kraju Arimaspian. Nie szukajcie Drakuli, ale Zamku Drakuli. Nie szukajcie Królowej Śniegu, ale Zamku Królowej Śniegu.
Chyba, że tytuł pokrywa się hasłem, jak w przypadku „Wyspy Skarbów” Roberta Louisa Stevensona. Pasjonująca to lektura i bardzo pożyteczna, jako że pozwala w pewnym stopniu nadrobić, na skróty co prawda i okrężną drogą braki lekturowe z całego życia w sferze gatunku fantastycznego. A przy tym pouczająca lekcja z historii literatury w ogólności. Polecam gorąco wnikliwą, uważną lekturę tego wspaniałego słownika, sobie też ja zalecam, bo nie ukrywam, że było to moje pierwsze z nim zapoznanie się i musi upłynąć nieco czasu, gdy się w jego bogactwie, geografii, topografia i meandrach w pełni rozpoznam.

Alberto Manguel, Gianni Guadalupi – „Słownik miejsc wyobrażonych”, przekład zbiorczy, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2019, str. 1001, ISBN 978-83-06-03398-4

Najnowsze

Sprawdź również

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Istotna grupa komentatorów i ekspertów, nie tylko internetowych, uważa, że Kaczyński swoim ultimatum rozpoczął kolejny etap misternej gry mającej na celu odzyskanie utraconego elektoratu i uzyskanie większości w przyszłym parlamencie. Wiara w jego mądrość i posiadanie...

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Prezydent Karol Nawrocki zaskarżył część reformy PIP do Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego, że jak domagały się związki zawodowe, powinna być ostrzejsza względem nadużyć ze strony zatrudniających? Wręcz przeciwnie. Domaga się jej osłabienia i ogarniczneia...

Pożegnanie z Jackiem M.

Pożegnanie z Jackiem M.

Z prezydentem Krakowa najdłużej pełniącym swoją funkcję nie sposób rozstać się szybko. To po prostu niemożliwe. Choć formalnie Jacek Majchrowski przestał być prezydentem ponad dwa lata temu, nadal jest punktem odniesienia – zwłaszcza w specyficznej sytuacji, w jakiej...

Ku cywilizacji XXII wieku

Ku cywilizacji XXII wieku

Rozważania wstępne: Futurologiczne przewidywanie rozwoju naszej cywilizacji w XXI i XXII wieku jest przedsięwzięciem niezwykle atrakcyjnym, aczkolwiek bardzo trudnym i ryzykownym – pod względem merytorycznym i intelektualnym. Warto jednak podjąć taką poważną próbę tym...

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Trwa debata nad europejską gorączką zbrojeń. W tle konflikty wokół Ukrainy, Iranu, Gazy, Tajwanu. Mącą ludziom w głowach byli wojskowi, pseudoeksperci z think-tanków, z naciskiem na tanki, ale bez własnych myśli. Główne aspekty tego galimatiasu poznawczo-praktycznego...

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Rozeszli się, a może się nie rozeszli. Morawiecki z ekipą został wyrzucony czy sami odeszli. Mówią, że lewacy dramatyzują, ale wszystkie inby w lewicowych grupkach są niczym w porównaniu z tymi łzawymi spektaklami na prawicy. W dodatku temat został podchwycony i...