Siła zamiast demokracji

14 sty 2026

Proszę państwa 3 stycznia 2026 roku skończył się na świecie „demokratyczny Zachód.

Tak, nawiązując do słynnej wypowiedzi Joanny Szczepkowskiej, można skomentować ostatnią napaść wojsk USA na instalacje naftowe w Wenezueli oraz porwanie prezydenta Maduro i jego małżonki.

Do tej pory bywali jeszcze w Polsce politycy i komentatorzy polityczni, którzy rutynowo, bezmyślnie powtarzali, że wszyscy prezydenci USA są jednocześnie przywódcami „Wolnego świata”. Papieżami demokracji, którzy stoją niezłomnie na straży przestrzegania praw człowieka.

Ich przeciwnikami są przywódcy państw uznawanych za niedemokratyczne, zniewalające swych obywateli. Liderzy „państw bandyckich”, tworzących światowe „Osie Zła”.

Ogłoszona w zeszłym roku przez współpracowników prezydenta Trumpa nowa Narodowa Strategia Bezpieczeństwa nie sili się już na mirażu podtrzymywania demokratycznych, wolnościowych wartości.

Pokój poprzez siłę

Rządzący dziś prezydent USA preferuje narodowy egoizm. Światową hegemonię USA wymuszaną groźbami wojen i wszczynanymi wojnami też.

Rządy prezydenta Trumpa zaczęły się wojnami celnymi.

Firmowana przez niego Narodowa Strategia Bezpieczeństwa wprowadza nowy styl uprawiania polityki. Bez owijania w prodemokratyczne wartości. Nazwany już wprowadzaniem „pokoju przy użyciu siły”.

Wprowadza także zasadę „elastycznego realizmu

Można przewidzieć już, że będzie to prymat polityki transakcyjnej nad, kultywowaną jeszcze w Unii Europejskiej, Europejską Konwencją Praw Człowieka.

Czeka nas pewnie polityczny rozbrat USA z Unią Europejską. Czemu już sprzyja konserwatywna, antyliberalna rewolucja ogłaszana przez ekipę Trumpa. Stałe ich propagandowe ataki na „liberalne” elity w UE i Kanadzie.

Strefy wpływów

Nowa strategia bezpieczeństwa Trumpa nawiązuje do XIX wiecznej amerykańskiej doktryny Monroe’a, co można uznać za zapowiedź polityki ograniczania interesów amerykańskich w Europie.

Powrót do wielkomocarstwowej gry i podziałów świata na strefy wpływów. Tworzenie nowego światowego systemu bezpieczeństwa.

I pewnie nowych „zimnych wojen” też.

Nowy rywalizujący świat nie będzie jednak, jak w XX wieku, podzielony na dwa mocarstwa oraz ich sojuszników. Teraz o swoje globalne strefy wpływów walczyć będą też Chiny, Indie, Rosja. A także Izrael, Iran, Republika Południowej Afryki o swe regionalne strefy.

Wszystkie te państwa zainteresowane są prymatem „elastycznego realizmu” i polityki transakcyjnej ponad polityką kultywowanych jeszcze w Unii Europejskiej demokratycznych wartości.

Dlatego nie dziwmy się, że Biały Dom może okazać się wyrozumiały dla antyzachodniej Rosji kosztem interesów deklarującej pro europejskość i przynależność do zachodnich demokracji Ukrainy. I wymusić na ukraińskich elitach niekorzystny rozejm.

Prezydent Trump może być werbalnie bardzo anty chiński, ale kiedy tylko pojawiają się możliwości korzystnego dla niego dealu, to w amerykańskiej bazie wojskowej Busan w Korei Południowej dochodzi do szczytu Trump– Xi Jinping.

Nietrudno przewidzieć, że kwestia wpierania aspiracji państwowych Tajwanu przez administrację Trumpa to tylko kwestia ceny. Jaką Pekinowi zaproponuje Waszyngton za wycofanie swego poparcia.

Podobnie transakcyjne polityki bywają nawet w relacjach Indie – Chiny.

Strefa cienia

Unia Europejska musi wreszcie otrzeźwieć. Przez ostatnie pół wieku jej gospodarka, zwłaszcza największych państw zachodnich, rozwijała się korzystając z tanich rosyjskich surowców. A także z rosyjskich rynków zbytu na europejskie produkty przemysłowe. Ale to skończyło się po poparciu Ukrainy w wojnie rosyjsko – ukraińskiej.

Przez ostatnie 80 lat na terenie Unii Europejskiej nie było wojen. Bo wspólne polityki skutecznie łagodziły konflikty między państwami członkowskimi. Dzięki temu mogły one redukować swe budżetowe wojskowe wydatki. Wydawać więcej na oświatę, naukę, sferę socjalną. Oferować swym obywatelom najwyższą na świecie jakość życia i jednocześnie poszanowanie ich wolności i praw obywatelskich.

Teraz prezydent Trump zwija Unii Europejskiej ochronny parasol militarny. Zmusza państwa Unii do kosztownej remilitaryzacji. A to może ograniczyć nam poziom życia i wolności obywatelskich.

Dodatkowo konkurencyjne Chiny są już nie tylko fabryką świata. Wyrastają na lidera nowych technologii. Produkują najlepsze i najtańsze na świecie samochody elektryczne. Bez chińskich technologii nie da się stworzyć odnawialnej energetyki. Bez chińskich technologii nie trudno tworzyć gospodarkę cyfrową. Przodująca kiedyś technologicznie Unia Europejska staje się gospodarczym „domem radosnej starości”.

Śladem Chin podążają Indie. Jeśli będą rozwijać się w dotychczasowym tempie to za kilkanaście lat wyrosną na trzecią gospodarkę w świecie.

Polskie elity polityczne mają ambicje stworzenia najsilniejszej armii w Europie Środkowo- Wschodniej. Wydatki na zbrojenia przekraczają już 5 procent PKB. Przybywa nam podpisywanych kontraktów na kolejne partie uzbrojenia.

Armia gotuje się do odstraszania wrażego wroga.

Jednocześnie trwa w Polsce polityczna wojna domowa. Prezydenta z premierem. Zmobilizowanych przez nich swych wojsk.

Wojna na razie na słowa, wpisy internetowe, pyskówki w mediach. Ogłupiająca już wszystkich polskich obywateli.

W grudniu 2025 roku sondażownia IBRiS zapytała naszych obywateli czy rosnące wydatki na obronność powinny być też pokrywane z dodatkowego, tymczasowego podatku.

I okazało się, że choć mamy miliony zdeklarowanych patriotów, zwłaszcza tych w mediach internetowych, to aż 58 procent ankietowanych sprzeciwiło się takiemu rozwiązaniu.

Tylko 32 procent chciało dowieść swego patriotyzmu wsparciem polskiego budżetu. Prawie 10 procent nie miało zdania.

Można oczywiście rzec, że ci przeciwni to pewnie zwolennicy prezydenta Nawrockiego, który uroczyście obiecał, że każdy rosnący podatek zaproponowany przez ten wrogi rząd Tuska, on jako prezydent patriota zawetuje.

Nawet podwyżkę podatku na niezdrowe, obniżające wartość bojową polskich żołnierzy, napoje cukrowe.

Dzięki takiej polityce fiskalnej polska armia dorobi się zagranicznego drogiego sprzętu, ale polska nauka pozostanie jeszcze dalej za Chińczykami.

Bo polski patriota nadal wierzy, że tak jak dzieci rodzą się w kapuście, tak polska wielka armia urodzi się z zamrożonych podatków.

PS. Więcej w Tygodnik NIE

Najnowsze

Sprawdź również

Pokaż twarz robocie!

Pokaż twarz robocie!

Chińcyki - roboty trzymają się mocno. Są trendy w tym sezonie politycznym. Podobnie też chińskie samochody elektryczne i chińskie nowości AI. Czyli „sztucznej inteligencji”, po angielsku zwanej „Artificial Intelligence”. Zaś Chińczycy często na AI mówią „Shēndù...

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Polska może pomóc Ukrainie wygrać wojnę, a mimo to przegrać walkę o porządek, który powstanie po jej zakończeniu. Po 2022 roku polska polityka wobec Ukrainy została zdominowana przez ideologiczny entuzjazm. Każdą próbę rozmowy o polskim interesie, gospodarce czy...

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Lekarstwo Pfizera na poprawę ostrości widzenia Firmy z Zachodu przez stulecia korzystały z taniej pracy, tanich surowców, rynku zbytu kolonii. Ale musiały znaleźć sposób na dalszą ich eksploatację, kiedy te odzyskały niepodległość. Zachodni kolonialiści tracili...

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Prezydent zawetował ustawę o „osobie najbliższej”. Stało się więc to, co było oczywiste, że się stanie. Nawrocki opowiada bajki o „obronie małżeństwa”, ponieważ jak podkreśla bezustannie „nic, co jest quasi-małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie”. Krucha jest...

Pokaż twarz robocie!

Legionista z Widzewa

Zanim został bohaterem narodowym Wietnamu, musiał kilka razy uciekać. Pierwszy raz z fabryki w Westfalii. Był tam polskim, przymusowym robotnikiem. Do Niemiec trafił tam z łódzkiej dzielnicy Widzew. Urodził się w rodzinie tkaczy w 1923 roku. W czasie niemieckiej...

Czarnek na dywaniku

Czarnek na dywaniku

Przemysław Czarnek nie został jeszcze premierem, ale już zapowiedział, co zrobi, gdy nim zostanie. Na antenie TV Republika stwierdził, że „zmusiłby na arenie międzynarodowej Ukrainę do radykalnej zmiany kursu wobec Polski i Polaków, nie tylko jeśli chodzi o kwestie...

Sen jako towar luksusowy. Co nam mówi bezsenność?

Sen jako towar luksusowy. Co nam mówi bezsenność?

Od lat powtarza się nam, że „sen to zdrowie” oraz że wysypianie się odgrywa w życiu wielką rolę. Problem w tym stwierdzeniu nie polega na braku jego słuszności, bo trudno zaprzeczyć, że kiedy jesteśmy wypoczęci, obiektywnie lepiej funkcjonujemy. Przyczyna leży gdzie...