Słodko-gorzkie wybory

Źródło: zrzuty ekranu z transmisji na YouTube / kolaż autorski.

Nieoczekiwanie kampania przekształciła się w wyścigi batoników. Albo taki ogólnokrajowy show – wybór najsłodszego batonika. Proszę przygotować leki na niestrawność. Według sondaży na prowadzeniu jest wyraźnie polsko-amerykański (amerykańsko-polski?) wafelek Prince Polo, czyli w (do)wolnym przekładzie – polskie książątko. Ma tam gdzieś daleko w genach PRL i ojca muzyka, ale ekspresja tych genów została skutecznie zablokowana.

Na drugim miejscu, ale bez gwarancji bezpiecznego awansu do finału – Baton Krymski. Niby nasz, taki trochę twardy, ale chałwa krymsko-tatarsko-turecka. Nie żeby cały rosyjski. Tylko troszkę. Za to cały napakowany.

Dalej wafel toruński – niby teatralny, ale bardziej chyba telewizyjny, czy nawet tiktokowy. Jeszcze może bez błogosławieństwa papieża z Torunia, ale wszystko jest na dobrej drodze. Przynajmniej dla tego wafla. Kto wie, jeśli trafi do finału, może też i trafi do teatru. O ile go znajdzie. Oczywiście teatr, nie finał. Nad tym, by trafił do finału, pracują ciężko jego zwolennicy i – kto wie, czy nie ciężej – jego przeciwnicy. Przynajmniej ci nominalni, którzy często myślą podobnie, nawet jeśli mówią inaczej.

W dalszej już odległości i bez szans na finał – skromny inaczej, biały wafelek, jeszcze nie poświęcony, ale już prawie jak święty. Nie słodki, nie gorzki, w smaku nijaki, ale za to tradycyjny. Tradycyjnie nijaki.

Potem jedyna w sondażach, choć nie jedyna wśród kandydatów, kobieta – więc pewnie Danusia. Tyle że Danusię znał prawie każdy, cenił i wiedział, co ma w środku. Wyborcza Danusia jest mało znana i trudno się zorientować, czy komuś zależy, by była znana nieco szerzej. Wygląda na wynik eksperymentu kulinarno-politycznego, który mała firma z problemami rzuciła na rynek, by ktoś jeszcze zobaczył, że istnieje.

Zaraz za nią na liście, z dużym apetytem na wyprzedzenie i pożarcie przynajmniej jednej Danuśki – powiedzmy taka Harmonica, wafelek dostępny na Allegro i nie tylko. Dietetyczny, ekologiczny, zdrowy. Nie pozwala sobie – i innym – na kompromisy.

Dalej w sondażach kandydat Zero, ale nie Ziobro – Zero Hero. Zero programu, zero kalorii, w sumie samo opakowanie. Koks bez sportu. Żywa reklama samej reklamy. Raczej bez szans na oficjalny start, ale przecież nie o start czy konsumpcję chodziło, a o samą reklamę. Bardziej wydmuszka niż baton. Jajko bez niespodzianki.

Na końcu sondaży, choć nie listy – bo na niej jest już dwunastka, taka bardziej filmowa – jest baton tak czarny, że aż brązowy. Taki Brownie, nie black. Ciemny jak Braun – jak powiedzieliby Niemcy w koszulach od Hugo.

Przeciętny konsument, szary zjadacz batonów, nie ma łatwo. Nie tak słodko, jak myślisz – ostrzegała Penelope Cruz, choć chyba nie chodziło jej akurat o batony. Może o wybory, a może o życie.

Sondaż batonów za United Surveys dla Wirtualnej Polski z dni 04–06 kwietnia 2025


Źródło: https://aristoskr.wordpress.com/

Adam Jaśkow

Poprzedni

Prawo, równość, sprawiedliwość. Solidarnościowa demonstracja tureckich studentów na UW

Następny

Zatrzymać szkodliwą nowelizację ustawy zdrowotnej – apel Polskiej Sieci Ekonomii do prezydenta i Senatu