Gowin zabiera biednym i daje bogatym

4 lis 2019

Ministerstwo Nauki wybrało dziesięć uczelni wyższych, które otrzymają rangę „uczelni badawczych”, a także dodatkowe środki w wysokości 10 proc. budżetu. Są to – jak łatwo przewidzieć – szkoły największe i najbogatsze: Uniwersytet Warszawski, Politechnika Warszawska, Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i tak dalej.

Na zdjęciu z prezentacji nagród minister Jarosław Gowin stoi dumnie wśród rektorów – zwycięzców. Sam konkurs jednak, podobnie jak wiele innych pomysłów Ministerstwa, wydaje się być przedsięwzięciem zaskakująco niepoważnym.
Sprawiedliwe konkurowanie posiada pewne zasady. Dobry przywódca czy wychowawca dostosowuje wymagania do możliwości wszystkich podwładnych i podopiecznych. Dzieci z klas I-III nie startują w konkursach z licealistami, małe i średnie przedsiębiorstwa nie dostają nakazu pobicia rekordów zysków osiąganych przez Amazona i Apple’a. Polska nauka rządzi się jednak zupełnie innymi prawami: najsilniejsi startują tutaj w tych samych „konkursach”, co najsłabsi. W efekcie rezultaty „konkursu” na „uczelnie badawcze” większość akademików znała już od lat. Do wskazania zwycięzców nie był potrzebny żaden zespół. Nie był to bowiem żaden konkurs – było to stwierdzenie i potwierdzenie faktu, potwierdzenie rzeczywistości i dodanie największym jeszcze większych pieniędzy… Za to, że już są najwięksi, już są najbogatsi i już znajdują się także w największych ośrodkach miejskich Polski. Zrównoważona polityka, wyrównywanie szans, wsparcie dla uczelni regionalnych, docenienie ich roli w regionach właśnie? To pojęcia zupełnie obce obecnej administracji.
Takie zresztą założenie – przyjęte przez samego Jarosława Gowina – panuje w Polsce już od samego początku rządów PiS. Potrzebne są nam podobno tyko ośrodki wiodące, a nauka to tylko badania i wynalazki na najwyższym, światowym poziomie. Silni i najbogatsi dostaną więc jeszcze więcej, a słabsi i biedniejsi niech sami spróbują „doskoczyć” do poziomu MIT. Humanistyka jest dziedziną drugorzędną, a do tego mocno podejrzaną. Założono – oczywiście całkowicie błędnie – że nie daje żadnych praktycznych korzyści, a w tle jest jeszcze przecież walka z uniwersyteckim „lewactwem”, o co apelowali niedawno uważający się za ekspertów Patryk Jaki i Tadeusz Rydzyk.
W tym miejscu należy też głośno spytać: skoro wybrano i nagrodzono „uczelnie badawcze”, które mają z tego tytułu dodatkowe środki, gdzie konkurs na uczelnie dydaktyczne, co ze wspieraniem nauczania? Tu sprawa jest jeszcze prostsza – Ministerstwo uznaje dydaktykę za kwestię drugoplanową i mało istotną. W całej reformie prawie nie ma miejsca na studentów i ich kształcenie. Nagrody za nauczanie nie są przewidziane w ogóle. A i nagroda na przyszłe „badania” jest nad wyraz tania. Co można zrobić za 10 proc. dodatkowych środków? Na pewno nie gonić światową czołówkę, w zasadzie sukcesem będzie, jeśli uda się zrobić cokolwiek, bo te pieniądze w dużej mierze już pochłania inflacja.
Tu zresztą leży sedno problemu – w polityce i ideologii. Neoliberalne Ministerstwo naprawdę głęboko wierzy, że Polska może stać się czempionem nauki światowej, a deregulacja doprowadzi do rozwoju wynalazczości na miarę Japonii czy Stanów Zjednoczonych. To oderwane od rzeczywistości myślenie życzeniowe doprowadzi polską naukę do ruiny. Wynalazczość od dawna jest domeną największych i najbogatszych społeczeństw, gdzie kapitał ma największe środki do inwestycji, gdzie od wielu, wielu lat na badania naukowe przeznacza się ogromne środki. Rolą nauki w krajach półperyferyjnych jest przede wszystkim jak najlepsze wdrażanie projektów powstających gdzie indziej. Wdrażanie, a także edukowanie, kształcenie i ochrona narodowej specyfiki zarówno nauki, jak i kultury. Władze rozumne i dalekowzroczne mogą przy tym wspierać i rozwijać określone dyscypliny naukowe i kierunki badań kształtując naukową specjalizację narodową.
To zaś, co robi Gowin, to farsa, która jest jednak i groźna, i bardzo niszczycielska dla kraju, gdzie oświata i nauka na wysokim poziomie stają się powoli zarezerwowane tylko dla najbogatszych. W podejściu ministerstwa nie ma żadnego programu, szerszego zamysłu. Badania i wynalazczość są ważne, bo są ważne. To, że wszystko co lepsze zostanie od razu sprzedane na Zachód i w pierwszej kolejności wyemigruje naukowa elita, jakoś umyka uwadze urzędników. Polska nie ma bowiem odpowiednich zasobów by obsługiwać najnowocześniejsze projekty i nie mamy też projektów własnych, które pod ochroną państwa byłyby odporne na konkurencję i drenaż.
Polska nauka to obecnie pasmo ciągłych klęsk, a atmosfera na uczelniach to terror punktozy i nawałnica biurokratycznych wymogów, które skutecznie odciągają naukowców od nauki i skazują na administracyjną walkę o projekty i wieczne pisanie wniosków. W takich warunkach nie da się szkolić przyszłych pokoleń naukowców. Nie ma tu miejsca na radość tworzenia, współpracę, materialną beztroskę, nie ma niezbędnej ideowej wolności i swobody. Akademia ubrana w kaftan przez Rydzyka i Gowina nie ma prawa działać. Te warunki odstręczają od pracy na uczelni, gdzie do tego płace są tak niskie, że zamiast z Oxfordem i MIT polskie uniwersytety konkurują raczej z Lidlami i Biedronkami.
Elokwentny minister nie był też w stanie załatwić nauce odpowiedniego, dodatkowego finansowania. Co jest też dowodem na słabość zarówno jego samego, jak i też jego partii, która już drugą kadencję trzyma się źle dofinansowanych resortów choć w całym 8-letnim cyklu nie jest w stanie nic sensownego z tym niedofinansowaniem zrobić. Jak bowiem sam Gowin przyznał ostatnio w wywiadzie: „będzie dużo trudniej zwiększać nakłady na naukę i szkolnictwo wyższe, niż było to możliwe – choć się nie dokonało – w ciągu ostatnich czterech lat”. Tłumacząc: nie da się jeszcze bardziej niż się nie dało.
I niech to będzie podsumowanie sytuacji polskiej Akademii pod jego rządami.

Najnowsze

Światowy Dzień Cukrzycy 

Światowy Dzień Cukrzycy 

Ponad połowa dzieci w Polsce z nowo zdiagnozowaną cukrzycą typu 1 doświadcza kwasicy ketonowej, co może prowadzić do śmierci. Eksperci oraz Polskie Stowarzyszenie Diabetyków apelują o wprowadzenie ogólnopolskiego programu badań przesiewowych, aby zminimalizować dramaty zdrowotne i zainwestować w profilaktykę zamiast w leczenie konsekwencji. Projekt miałby obejmować wczesną diagnostykę dla dzieci oraz osoby z grup ryzyka. Ponadto, wczesne wykrycie cukrzycy może ograniczyć koszty związane z hospitalizacją oraz polepszyć jakość życia pacjentów i ich rodzin.

Komentarz: Siła odnowy. Dlaczego żywotność KPCh ma kluczowe znaczenie dla przyszłości Chin?

Komentarz: Siła odnowy. Dlaczego żywotność KPCh ma kluczowe znaczenie dla przyszłości Chin?

W lipcu 1945 roku Mao Zedong wskazał, że demokracja jest kluczem do uniknięcia upadku władzy, w co wpisał się Xi Jinping w 2021 roku, proponując samorewolucję KPCh jako sposób na dostosowanie się do zmieniającego się świata. KPCh, poprzez ciągłą modernizację i odpowiedzialne zarządzanie, osiągnęła znaczący rozwój gospodarczy, występując jako druga potęga światowa. Przykładem lokalnych reform jest zielona skrzynka na listy w Chongqingu, która umożliwia mieszkańcom zgłaszanie problemów. Efekty tych działań oraz przeciwdziałanie korupcji podkreślają znaczenie odpowiednich kadr dla przyszłości Chin i globalnej gospodarki.

Strażnik konstytucji nie może wybierać, kiedy jej przestrzega. PiS, Nawrocki i cena politycznego podziału

Strażnik konstytucji nie może wybierać, kiedy jej przestrzega. PiS, Nawrocki i cena politycznego podziału

Karol Nawrocki, jako prezydent, próbuje grać rolę obrońcy konstytucji, ale blokuje jej postanowienia, co jest hipokryzją. Nie ma prawa decydować o wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego, to Sejm pełni tę rolę. Jego działanie, polegające na nieprzyjmowaniu ślubowania od wybranych sędziów, narusza konstytucję i podważa jego wiarygodność. Konflikt wokół Trybunału stwarza podziały w społeczeństwie, z obroną prawa jako narzędziem politycznej manipulacji. Nawrocki traci autorytet jako strażnik konstytucji, gdyż jego działania nie są spójne z jego zadaniami, a sama konstytucja nie jest narzędziem w rękach władzy.

Raport Morawieckiego: Jak rząd nie chronił klientów w krypto?

Raport Morawieckiego: Jak rząd nie chronił klientów w krypto?

Rząd Prawa i Sprawiedliwości miał szczegółową wiedzę o zagrożeniach rynku kryptowalut już w 2018 roku, co potwierdza utajniony raport z 42 rekomendacjami dotyczącymi ochrony klientów. Mimo tych ostrzeżeń, wiele proponowanych rozwiązań nie zostało wdrożonych, co rodzi pytania o odpowiedzialność polityczną w kontekście późniejszych problemów giełdy Zondacrypto.

Goethe-Institut otwiera placówkę w Lublinie. Nowy rozdział polsko-niemieckiej przyjaźni

Goethe-Institut otwiera placówkę w Lublinie. Nowy rozdział polsko-niemieckiej przyjaźni

Polska i Niemcy rozwijają współpracę kulturalną, edukacyjną i społeczną, otwierając Goethe-Institut w Lublinie 8 listopada 2026 roku. Placówka podkreśla znaczenie relacji między narodami, a jej lokalizacja ma wymiar geopolityczny. Współpraca kulturalna nie tylko wspiera dialog, ale też angażuje młodzież w międzynarodowe projekty i wymiany.

200 milionów linii kodu na czterech kołach. Cyberataki na samochody mogą zagrozić bezpieczeństwu państwa

200 milionów linii kodu na czterech kołach. Cyberataki na samochody mogą zagrozić bezpieczeństwu państwa

Współczesne samochody stają się komputerami na kołach, zbierającymi dane o kierowcach i łączącymi się z internetem, co rodzi nowe zagrożenia, w tym cyberprzestępczość i szpiegostwo. Równocześnie Polska ma potencjał, by rozwijać sektor cyberbezpieczeństwa, co wymaga współpracy przemysłu, nauki i odpowiednich regulacji.

Sprawdź również

Samo-zamachujące się państwo

Samo-zamachujące się państwo

W wymiarze socjologicznym polscy politycy urządzają wokół Trybunału Konstytucyjnego swego rodzaju "zajazd szlachecki". Obie strony sporu - korzystając zarówno z własnych środków bezpośredniego oddziaływania (PiS, Konfederacja), jak i z pomocy służb mundurowych (KO) -...

Światowy Dzień Cukrzycy 

Światowy Dzień Cukrzycy 

Ponad połowa dzieci z nowo rozpoznaną cukrzycą typu 1 w Polsce doświadcza kwasicy ketonowej, która może prowadzić do śpiączki, a nawet śmierci. Tymczasem chorobę można wykryć znacznie wcześniej, zanim pojawią się niebezpieczne objawy. Polskie Stowarzyszenie Diabetyków...