Czy rząd wypowie wojnę kobietom?

Po jednoznacznym wpisie na Twitterze członka polskiego rządu, wiceministra sprawiedliwości, Marcina Romanowskiego, że rząd chce wypowiedzieć Konwencję Stambulską, posłanki Lewicy zażądały wyjaśnień.

Reakcja posłanek jest ze wszech miar uzasadniona. Trzy dni temu Marcin Romanowski zamieścił taki oto wpis: „Konwencja stambulska mówi o religii, jako przyczynie przemocy wobec kobiet. Chcemy wypowiedzieć ten genderowski bełkot ratyfikowany przez Platformę i PSL. Opinia zagranicy nas nie interesuje. Dla nas podstawą jest suwerenne państwo narodowe” napisał wiceminister na Twitterze.

Trudno uznać tę dość zresztą chamską deklarację za zdecydowanie prywatną wypowiedź, tym bardziej, że Romanowski użył liczby mnogiej, zatem dużą część internautów dopytywała się, czy to oficjalne stanowisko rządu.

Prawicowa deklaracja

Miejsce pracy Romanowskiego, czyli Ministerstwo Sprawiedliwości, zaprzeczyło, by wypowiedź wiceministra nosiła charakter oficjalny. Inna sprawa, że wydany komentarz, z założenia uspokajający, w uszach kobiet nadal mógł brzmieć złowróżbnie: „Wyrażony przez wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego pogląd nie jest stanowiskiem polskiego rządu, a polityczną deklaracją Solidarnej Polski, która od początku opowiadała się przeciwko ratyfikacji konwencji stambulskiej i nadal optuje za jej wypowiedzeniem. Uważa ten dokument za manifest o charakterze polityczno-ideologicznym, a nie pomocowym, który promuje wartości szkodliwe dla Polski i polskiego społeczeństwa”. Resort ministra Ziobry w odpowiedzi dziennikarzom TOKFM dodał także, że Konwencja Stambulska jest manifestem o „marksistowskim, lewicowym charakterze, który fałszywie wskazuje na źródła przemocy”.

List kobiet Lewicy

W związku z powyższym posłanki Lewicy skierowały do premiera Morawieckiego list, w którym żądają jasnej deklaracji co do planów rządu: „Pytamy zatem Pana Premiera, czy rzeczywiście rząd RP zamierza wycofać podpis pod tą Konwencją? Gdyby taka była intencja Pana Premiera, to Polska cofnęłaby się o dziesięciolecia, jeśli chodzi o przestrzeganie praw kobiet. Dla międzynarodowych instytucji byłby to kolejny sygnał, że Polska schodzi z drogi, którą podążają wszystkie demokratyczne kraje Europy i w jawny sposób przyzwala na dyskryminację kobiet i tolerowanie przemocy domowej.

Wycofanie się z Konwencji przez rząd Pana Premiera byłoby przez Polki odebrane jako wypowiedzenie wojny kobietom, której, mamy nadzieję, Pan Premier nie chce wywołać. Gdyby jednak zdecydowałby się Pan Premier na ten krok, kobiety nigdy tego Panu nie wybaczą”.

Pod listem podpisały się: Wanda Nowicka, Joanna Scheuring-Wielgus, Daria Gosek-Popiołek, Monika Pawłowska, Joanna Senyszyn, Katarzyna Ueberhan, Marcelina Zawisza, Paulina Matysiak, Magdalena Biejat, Małgorzata Prokop-Paczkowska, Monika Falej, Anita Sowińska, Beata Maciejewska.

Premier ma obowiązek udzielić odpowiedzi w ciągu 21 dni.