Idziemy do przodu

Kończący się 2019 rok był dla lewicy rokiem udanym. Udało nam się dokonać tego, czego nie dokonała żadna partia polityczna w Polsce po 1989 roku. SLD wrócił do Sejmu, po tym jak w 2015 roku został – z woli wyborców – z Sejmu wypchnięty. Pamiętajmy jednak, że inne SLD z Sejmu się wyprowadzało, a inne do niego wracało.

Nie chodzi nawet to, że lewica szła do wyborów w formule szerokiego porozumienia i realnego wyborczego zjednoczenia. W 2019 roku nie było żadnej konkurencyjnej listy na lewicy. Istotniejsze jest to, że lewica do Sejmu wróciła głosami znacznie szerszej grupy wyborców, niż do tej pory. Nie chodzi o liczby bezwzględne, chociaż 2,3 mln głosów to wynik najlepszy od 2001 roku. Chodzi o nową strukturę elektoratu. Na listę SLD zagłosował tradycyjny elektorat Sojuszu, który był z nami na dobre i na złe przez lata. I za to poparcie chciałbym tu podziękować. Ale lewica zyskała poparcie Ponad miliona nowych wyborców wywodzących się spoza naszego tradycyjnego elektoratu. Osób aktywnych w ruchach społecznych, w tym: ruchach miejskich, ruchach kobiecych, ruchach na rzecz praw osób LGBT, ruchach na rzecz świeckiego państwa. Oczywiście Sojusz zawsze miał w tych środowiskach przyczółki. Teraz jednak zamieniły się one w falę masowego poparcia, która wyniosła nas do Sejmu. Za te głosy też dziękujemy i je szanujemy.

Szersza baza, szersza nadbudowa

Ale przede wszystkim wyciągamy wnioski. Po marksowsku, nadbudowa musi nadążać za bazą. Jeśli zmieniła, poszerzyła się, nasza baza wyborcza to potrzebujemy nowej nadbudowy, nowej formuły organizacyjnej, aby poparcie naszego nowego szerokiego elektoratu utrzymać. Do wyborów poszliśmy jako Sojusz Lewicy Demokratycznej. Wyciągnęliśmy wnioski, nie szarżowaliśmy na 8-procentowy próg wyborczy, o który potknęliśmy się w 2015 roku. Ale nasze listy wyborcze były porozumieniem trzech partii, trzech środowisk i trzech pokoleń lewicy. Ta formuła przyniosła nam sukces, dlatego postanowiliśmy iść za ciosem.

Transformacja – ma się czego bać

Zdecydowaliśmy się na transformację naszej partii. Nie rozwiązanie! Transformację! Nie pierwszą w historii naszego środowiska. PZPR umożliwiła narodziny SdRP, Socjaldemokracja przekształciła się w SLD, teraz czas na przekształcenie SLD w Nową Lewicę. Większość z Czytelniczek i Czytelników „Trybuny” obserwowała wcześniejsze transformacje lub brała w nich udział. Emocje i obawy na początku zawsze były spore. Ale każdy lęk był oswajany, a po kilku miesiącach stawaliśmy się jedną ekipą.
O transformacji SLD zdecydowała konwencja. Dyskusja była momentami emocjonalna, przeważały jednak głosy merytoryczne. Obawy wielu osób na sali rozwiał poseł Marek Dyduch, który jest uosobieniem prawdziwości tezy, że w Nowej Lewicy jest miejsce również dla osób działających w naszej formacji od kilkudziesięciu lat. Nikt nikogo wypraszał nie będzie. Przeciwnie, obowiązuje zasada wszystkie ręce na pokład. Ceniony jest młodzieńczy entuzjazm, ale równie cenione są mądrość życiowa i doświadczenie.

Nie wyprowadzamy sztandaru

Jedna rzecz musi wybrzmieć stanowczo. Nikt nie rozwiązuje SLD. Nikt nie wyprowadza sztandaru. Konwencja SLD zdecydowała o zmianach w statucie partii. 109 głosów za, przy 10 przeciw i 8 wstrzymujących. Zmienia nazwę partii na Nowa Lewica, tak jak SdRP zmieniła nazwę na . Wprowadza zasadę, że partia na szczeble centralnym i wojewódzkim będzie miała dwóch przewodniczących. To rozwiązanie znane w Europie, ostatnio zdecydowali się na nie nasi przyjaciele z Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD). Koła partyjne będą funkcjonować bez zmian. Przyjmiemy w nasze szeregi Koleżanki i Kolegów Wiosny, którzy wzbogacą partię o nową frakcję. Nikomu nic nie zostanie zabrane, a formacja zyska nowych ludzi, nową energię i nowe grupy wyborców. Partia Razem zachowa swoją niezależność. Nadal będziemy sojusznikami w ramach klubu parlamentarnego i poprzemy wspólnego kandydata na prezydenta. Kto nim będzie? Decyzja władz partyjnych zostanie podjęta na przełomie roku. Ze swojej strony mogę obiecać, że decyzja wzmocni lewicę.
W sprawie przyszłości partii decydujące znaczenie będzie miała decyzja sądu rejestrowego. Szanujemy wolne sądy. I szanujemy, uzyskaną dzięki ciężkiej pracy wszystkich działaczek i działaczy, subwencję. Dlatego działamy i będziemy działać rozważnie i zgodnie z obowiązującym prawem.

Cztery lata, czyli jak odbiliśmy się od dna

Za nami dobry 2019 rok. Ale za nami też ciężkie cztery lata. Cieniem na nich położyła się kandydatura Magdaleny Ogórek i potknięcie się o 8-procentowy próg dla koalicji wyborczych. Cztery lata temu przejąłem partię poza Sejmem, z milionowymi długami i z klątwą, że nikt kto z Sejmu wypadł do niego nie powrócił. Klątwę udało nam się wspólnie przełamać. Ale zanim to się stało, były miesiące i lata żmudnej pracy organizacyjnej. Oddłużenie partii, scementowanie struktur, utrzymanie relacji z naszymi partnerami społecznymi, w tym związkami zawodowymi, organizacjami zrzeszającymi funkcjonariuszy służb mundurowych, udział w Czarnych Protestach w obronie praw kobiet do decydowania o swojej przyszłości.
Efektem tych działań było 6,7% poparcia w wyborach samorządowych. Wynik, jak na partię znajdująca się poza Sejmem i poza głównym obiegiem medialnym, przyzwoity. Tak też ocenili to nasi partnerzy po stronie demokratycznej opozycji, którzy zaproponowali nam wejście do szerokiej koalicji w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Na uczciwych warunkach, uwzględniających naszą podmiotowość. W efekcie uzyskaliśmy 5 mandatów w Parlamencie Europejskim i wielu dalekich od SLD komentatorów oceniało, że jesteśmy drugim obok PiS zwycięzcą tych wyborów. Jeśli do 5 mandatów SLD dodamy 3 mandaty Wiosny to okazuje się, że 8-osobowa drużyna reprezentująca w Brukseli lewicowe wartości to całkiem pokaźny wkład do europejskiej socjaldemokracji.
Co działo się później wszyscy pamiętamy. Męska decyzja o budowie listy łączącej całą lewicę. Dynamiczna kampania wyborcza i powrót do Sejmu. Stworzenie ekipy łączącej trzy pokolenia lewicy, w której są młode twarze, ale w której słucha się też doświadczenia i mądrości życiowej. W Sejmie zasiada 49 reprezentantek i reprezentantów lewicowej części społeczeństwa. W Senacie Państwa wartości reprezentują 2 osoby. Jedną z nich jest Wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka. Ja z woli Sejmu zostałem wybrany na funkcję Wicemarszałka Sejmu. Ludzie lewicy kierująca trzema bardzo ważnymi Komisjami Sejmowymi. Klub ma plan ustawodawczy na cały rok, który jest gwarancją, że będziemy opozycją stawiającą merytorykę ponad totalność. Sukces osiągnęliśmy wspólnie, wspólną pracą trzech partii. pod
W Klubie panuje dobra atmosfera. Poznajemy się i docieramy. Proces ten odbywa się w atmosferze wzajemnego szacunku. Jestem przekonany, że ta atmosfera zejdzie na dół: do rad wojewódzkich, rad powiatowych i kół. Stworzymy wspólną ekipę, które nie będzie walczyć o przetrwanie, ale o władzę w Polsce. Przed nami długi marsz. Ale perspektywy lewicy od lat nie były tak dobre.

Proszę wszystkie Czytelniczki i Czytelników „Trybuny” o przyjęcie życzeń zdrowych i rodzinnych Świąt. Jednocześnie życzę Państwu wszelkiej pomyślności w Nowym Roku. Za błędy przepraszam. Dziękuję wszystkim osobom zaangażowanym w kampanie wyborcze. Imiennie pozwolę sobie podziękować prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, którego poparcie symbolizuje ciągłość w rozwoju lewicy. Proszę o zaufanie wobec podejmowanych decyzji. Jednocześnie jestem otwarty na wszystkie głosy z Państwa strony.