Jestem z Polski Ludowej Wywiad

„Walczmy o Unię i myślmy o wspólnych problemach. Współpracujmy z nią na poziomie samorządowym i krajowym”. Z Maciejem Prandotą, kandydatem do Sejmiku Województwa Mazowieckiego – rozmawia Weronika Książek.

 

Co to znaczy, że jest Pan z Polski Ludowej?

To stwierdzenie rozumiem, jako test na uczciwość polityczną.
Po pierwsze: partia sprawująca władzę ciągle powtarza, że ona „grzechem komuny” nie jest obarczona a tylko jej wrogowie. Tak samo jak miliony Polaków, ja też skończyłem bezpłatne szkoły, znalazłem pracę, i żyłem spokojnie w Polsce Ludowej.
Jestem ze wsi, z „ludu”. O swój byt od młodych lat musiałem się starać sam. Od państwa nie dostałem ani mieszkania, ani samochodu. O okresie prześladowań kolegów ojca (ideowy ludowiec) tylko słyszałem – bo stalinizm skończył się zanim dorosłem. Teraz słyszę, że władza polityczna należy się tylko tym, którzy sami nazywają siebie wyzwolicielami z „niewoli bolszewickiej” – chociaż tak jak i podobni „przeciętniacy” korzystali dobrodziejstw państwa socjalistycznego. Argumentują oni, że należy im się władza na wieczne czasy. Oskarżenie o wstrętną komunę, przenoszą z okresu koszmarnej stalinowskiej nocy na cały okres państwa socjalistycznego, zarzucają wszystkim swoim poprzednikom z okresu socjalizmu zdradę narodu, zapominają, że wielkie mocarstwa nie pozostawiły wielkiej swobody politycznej naszym socjalistycznym rządzicielom. Tak jak my ludzie nie żyjemy tak jak nam się chce, a tylko jak się da. Tak i polityka jest tylko gorszą lub lepszą adaptacją do istniejących możliwości. Gdy nasz bitny naród próbował realizować swoje ambicje nie patrząc na okoliczności to kończyło się to zawsze masakrą, za błędy Królów płacił zawsze naród. Ideologia PiS zakłada, że oni stali zawsze po dobrej stronie (według tej logiki ja zapewne stałem po stronie ORMO).
Jest to ordynarne kłamstwo! Prezes Kaczyński, jak każdy przeciętny Polak, studiował za darmo i uczył się w takiej samej socjalistycznej szkole jak wszyscy z jego pokolenia, korzystał z opieki socjalnej itd., W czym jest lepszy powiedzmy od oficerów Wojska Polskiego? On i oni po prostu uczyli się i działali na innych kierunkach.
Powiedzmy sobie szczerze, to Gorbaczow rozwalił Związek Radziecki. „Solidarność” była tylko przyczynkiem. Zresztą ten ruch, tak jak każda rewolucja, dokonał też wiele złego, sami zniszczyliśmy tkankę wielkiego przemysłu. Chiny tego nie zrobiły i dziś są potęgą. Z ,,Domu Niewoli Egipskiej” wyszły jakoś wszystkie Demoludy – i wcale nie było tam Solidarności. Patrzmy, więc trzeźwo na przeszłość.

 

Pytanie, kto dziś ludem a kto elitą…?

Krótkie, ale trudne pytanie: podobnie jak nie wiemy do końca, kto jest Lewicą a kto Prawicą, tak i tożsamość elit jest dziś niejednoznaczna. Niewątpliwą elitą jest partia władzy. To oni mają pierwszeństwo dostępu do najlepiej płatnych posad. Poczucie przyzwoitości, jeśli chodzi o wysokość zarobków ich nie obowiązuje. Otwarte konkursy naboru to fikcja, zasady korpusu funkcjonariuszy państwowych nie obowiązują. Jeżeli jesteś swój, dostajesz stanowisko, jeżeli nie jesteś swój to posadę możesz stracić z dnia na dzień bez żadnego uzasadnienia.. Żeby dostać sute wynagrodzenie, wystarczy być posłusznym i wiernym. Dyplomy? Doświadczenie? To jest mile widziane, ale nie konieczne. Można z czasem douczyć się na Kościelnej Akademii Zakonnika Rydzyka, Kościół oparty jest na dogmatach, co warta taka nauka? Kiedyś „elita” oznaczała wykształcenie i zawodową niezależność. Mieli ją policjanci, wojskowi czy sędziowie. Dziś ich autorytety nie są respektowane. Minister Macierewicz mógł wyrzucić, kogo tylko chciał. Więcej, żyjemy w czasach, kiedy dorobek finansowy również nie stanowi gwarancji bezpieczeństwa: póki co nie musimy się martwić, jest dobra koniunktura, ale gdy będzie mniej pieniędzy, władza nie zawaha się sięgnąć do majątku ,,wyzyskiwaczy,, .

 

Słyszałam, że Pan jest wielkim admiratorem europejskiej wspólnoty…

To zdecydowanie za dużo powiedziane – ja się wręcz zastanawiam, czy Unia nie jest utopią polityczną oraz gospodarczą i nie stoi na krawędzi upadku… Gdy światowa potęga finansowa i płatnik netto, czyli Zjednoczone Królestwo, właśnie tę wspólnotę opuszcza to jest to właśnie częściowy rozpad. Gdy Polska mówi, że nie ma zamiaru respektować zasad unijnych, to też jest to częściowy rozpad.
Mimo wszystko chciałbym zaznaczyć, że zdecydowanie jestem za pozostaniem w Unii, plusy przeważają!

 

Jarosław Kaczyński by się z Panem nie zgodził…

Unia to jedność zasad. Polska natomiast chce być na składkowym przyjęciu, ale bezpłatnie. Tak jak się mówiło onegdaj na Pradze ,,zdrowie twoje w gardło moje”. Przynależność do UE to nie tylko skok cywilizacyjny i gospodarczy, ale również zrozumienie, tolerancja, brak szowinizmu, brak groźby wojny. To ostatnie jest dla nas najistotniejsze. Paradoksalnie, to, co buduje dobrobyt materialny UE, jest też jej przekleństwem: wysokie subwencje, gigantyczny napływ kapitału, szybkie unowocześnienie i centralizacja produkcji powoduje, że zanika zdrowa konkurencja. Już teraz możemy obserwować taki proces: po szybkiej euro modernizacji, nowoczesna gospodarka potrzebuje mało pracowników i narastają nawisy strukturalnego bezrobocia. Bezrobocie wśród młodych w Grecji to katastrofalne kilkadziesiąt %. Wielka Unia to gigantyczna planowa gospodarka. Przez nadmiar planowania zawalił się Związek Radziecki. Masowe bezrobocie, brak trwałości bytu materialnego to pożywka populizmu, a w przyszłości być może nawet wojny. Walczmy o Unię i myślmy o wspólnych problemach. Żeby nie było tak jak w przysłowiu: jesteśmy w Unii, bo „głupim w kupie raźniej”.

 

Jak można „walczyć o Unię” na poziomie samorządu?

To proste: dołożyć do tego, co jest więcej rozsądku i odpowiedzialności – a będzie dobrze. Sprawą zasadniczą są teraz wybory samorządowe. Ja startuje do wojewódzkiego Mazowsza. Należy zdać sobie sprawę, że gdy oddamy samorządy w ręce PiS, to do niezależnych dotąd organizacji samorządowych wkroczy pokraczna polityka. Za jej obecność będziemy płacić słoną cenę nawet i 20 lat później. Miejmy nadzieję, że naród nie da się do końca omamić,, jedynej słusznej sile,,.
Przyczyną upadku wielkich firm jest często nie brak nowoczesności, lecz przeinwestowanie. To samo dotyczy samorządów. Nie wolno inwestować unijnych środków w projekty prestiżowe i polityczne. Taki np. aeroport w Baranowie to czysta megalomania rządzących. Trzeba starannie przestrzegać poziomu zadłużenia, subwencje dzielić transparentnie. Powołać w każdym samorządzie stałą niezależną, multipartyjną komisję nadzoru sensowności projektów, bo postulowana przez wszystkich „innowacyjność” to często fantazja niosąca ze sobą tylko realny wzrost wydatków budżetu. Fundusze europejskie w samorządach nie mogą służyć tworzeniu politycznego dworu i karmienia tego dworu, dlatego tak potrzebna jest właśnie transparentność.

 

O Unii już wszystko wiemy – to jedźmy na południe. Co by Pan przeniósł z zawodowych doświadczeń pracy w Czarnej Afryce do Polski?

Wszystko i nic. Kolor skóry niewiele znaczy, jeżeli ktoś potrafi pracować z ludźmi to tam i tu zasady są podobne. Pan Bóg jest sprawiedliwy i ludzką głupotę rozsiewa równo po całym globie. Gdy dwadzieścia lat temu wróciłem do Polski, miałem złudzenie, że wracam do dobrze zorganizowanego państwa europejskiego. Ale na miejscu okazało się, że nastąpił wysyp dezorganizacji i ludzkiej głupoty, którego się spodziewałem. Upadła tak zwana ,,Komuna,, ale to co się pojawiło często nie było dużo ciekawsze . Przykładowo pojawiły się pisma takie jak „Wróżka”, gazety, w których twierdzi się wielkimi literami, że pod Węgorzewem znaleziono obiekty kosmitów, później małymi literami się to prostuje. Okazało się, że sądy niczego się nie boją. Że jak nie zapłacisz to się do specjalisty dostaniesz po śmierci. Ludzie dyskutują czy warto się szczepić czy nie, a to zostało już naukowo rozstrzygnięte już 150 lat temu. Powszechnie miesza się w poważnych debatach argumenty naukowe z argumentami wynikającymi z widzimisię albo powiedzmy wynikającymi z dogmatów religijnych. Przecież od tysięcy lat wiadomo, że dogmatów nie trzeba dowodzić, argumenty naukowe to prawdy udowodnione doświadczalnie. Tak zwaną komunę trzeba niestety pojmować, jako epokę światłości a współczesność w jakiejś mierze to powrót do wieków średnich.
A co widać na scenie politycznej? Masę hochsztaplerów, głupich z natury lub udających głupich by być łatwiej wybranym przez podobnych sobie. Dziś w Polsce, jeżeli zapłacisz, to szybko dostaniesz dyplom wyższej szkoły. Znana toruńska akademia, podejmuje temat „stosunków”, choć przecież sposób odbywania stosunków jest instynktem wrodzonym i nie potrzeba do tego dyplomu. Za tak zwanej komuny prasa milczała na wiele tematów, ale nigdy nie było w niej tak prymitywnych, płaskich kłamstw i manipulacji.

 

Pańskie ogólne motto na te wybory?

My zajmujmy się swoimi barankami, a oni (rządzący) nie zajmują się swoimi. ALLELUJA I DO PRZODU!

 

Dziękuję za rozmowę.