8 sierpnia 2022

loader

W czym libki mają rację?

Temperatura walki politycznej z PiS-em i rządem powinna być bardzo wysoka i ostra

Opozycja jest od tego, żeby rządowi się paliło i waliło, żeby czuli się zaszczuci i non-stop krytykowani. Żeby czuli, że są mordercami chorych, zbrodniarzami walczącymi przeciwko kobietom i stronnikami korporacji i kapitału. Problem liberałów polega na tym, że prawie wcale nie różnią się od PiS-u i ich walka zamieniła się w walkę dla walki, bez jakiejkolwiek łączności z różnicami programowymi, czy z materialną podstawą bytu.
Nie zmienia to jednak faktu, że walka z PiS-em i w ogóle całą prawicą powinna być radykalna. Lewica ma natomiast ogromne problemy z tym żeby atakować rząd.

Temperatura krytyki PiS-u ostatnio wyraźnie spadła, zastąpiona zadowoleniem z drobnych, które wywalczono u boku znacznie ambitniejszych planów samego PiS-u. Bo PiS akurat potrzebował głosów i musiał pójść na ustępstwa. Wejście w rolę giermka to cios we własne plecy.
W tym sensie skupianie się na „libkach” – którym zostało kilkanaście proc. poparcia – jest bezsensowne.

Palić powinno się pod nogami Kaczyńskiego i Morawieckiego!
Tymczasem można odnieść wrażenie, że Lewica nie potrafi ostro krytykować rządu, ani nawet na trwałe podnieść temperatury konfliktu politycznego.

Niezdolność do radykalnego ataku politycznego oznacza kryzys każdej opozycji. Dodajmy do tego, że PiS posiada szeroką i długofalową wizję, jakkolwiek by nam się ona nie wydawała odrażająca. Trzecia kadencja brunatnej fali, z rosnąca rolą Ziobry, setkami godzin patriotycznej historii w stylu IPN-u w szkołach, i rosnącą w siłę Konfederacją u boku… to nie jest niemożliwe.

Jedną z najgłupszych rzeczy, jakie mogłaby teraz zrobić Lewica jest popadanie w samozachwyt, powtarzanie śpiewki o swoich wielkich sukcesach negocjacyjnych w sprawie KPO, i opieranie na tym całej swojej bieżącej polityki. A mam wrażenie, że tak już się dzieje – niestety.

Sukcesy negocjacyjne są bardzo skromne – to raz. Dwa – los tych środków, które będą wydawane w następnych latach jest przecież kompletnie nieznany i uzależniony od rządów, które wtedy będą u władzy. Nic nie jest dane, ani pewne. Zwłaszcza losy inwestycji z KPO. No i tak w ogóle, to jeśli Lewica będzie się chwalić ~1/10 programu, który przygotował Morawiecki, to też i dostanie tą ~1/10 poparcia, które dostanie PiS.

Dawno nie było większej krytyki rządu i PiS-u. Wszystko skupiło się na samych znienawidzonych libkach, a konserwa i brunatni robią swoje.
Przyspieszają na trupach pseudoliberałów. Rząd zaraz rusza z „Nowym Ładem”, a program i horyzont Lewicy na ten moment sięga tak naprawdę drobiazgów, nieczytelnych dla ogółu. A rząd z PiS-u zabił swoją polityką dziesiątki tysięcy ludzi zamykając opiekę zdrowotną dla większości… Lewica w tej sprawie nie zrobiła żadnej większej sprawy ani hałasu.
Tymczasem wyborczynie i wyborcy chcą alternatywy, chcą opozycji z wielką i śmiałą wizją na całą Polskę. Chcą wizji, która ich porwie. Nie chcą przybudówki do partii władzy, która załatwi mniej od niej i ma mniejsze, skromniejsze horyzonty.

Po negocjacjach z PiS-em trzeba śmiałej lewicowej wizji oraz uderzenia w rząd. Stylizacja na giermka partaczy żadnego skoku poparcia nie przyniesie. I nie przynosi.

Małgorzata Kulbaczewska-Figat

Poprzedni

Pandemia? Jaka pandemia?

Następny

Nad Wisłą mu przyszło

Zostaw komentarz