PiS strzela w tarczę

Cała Polska czekała na to, jaką to tarczę ochronną wymyślił rząd PiS. W końcu doszło do jej ujawnienia. Okazało się, że jest ona jak durszlak totalnie dziurawa. Nie chroni nikogo przed skutkami pandemii.

Tarcza miała chronić szczególnie małe firmy, które są solą małych i średnich miasteczek, które dają pracę milionom ich mieszkańców. Bo przecież w takich miejscowościach poza urzędami, szkołami, szpitalami, policją i strażą pracować można tylko w takich mikrofirmach lub wyjechać za granicę. Okazuje się, że pomoc polegać ma na tym, że zwalnia się te firmy od marca z płacenia składki ZUS. Gastronomia i hotelarstwo zostało administracyjnie zamknięte w połowie marca, jednak obroty spadły drastycznie już gdzieś od początku marca. Proszę więc powiedzieć skąd mają wziąć pieniądze na opłacenie składki za luty, prowadzący je przedsiębiorcy.

Inny fakt warty odnotowania, podatki. Można się starać o ich umorzenie ale również za okres od marca. Przecież ostatni normalny miesiąc w działalności to luty. Podatki za luty płacić trzeba w marcu, a tu zerowe obroty. Natomiast w marcu będą jedynie straty, po jaką więc cholerą mami się przedsiębiorców wizją zwolnienia z płacenia podatków, których i tak nie będzie. To czysty absurd.

Tarcza mówi, że będzie możliwość uzyskania kredytu, z możliwością umorzenia go w kwocie 5 tysięcy zł. Warunkiem jest utrzymanie załogi w pracy. Najniższe pobory bez składki ZUS to dziś kwota około 1800 zł. Państwo ma dofinansować 40 proc. tej kwoty, reszta należy do pracodawcy. Firma zatrudniająca dajmy na to trzech pracowników musi miesięcznie wyłuskać ze swojej kieszeni 2400 zł miesięcznie. Mnożąc to przez trzy miesiące daje to 7200 zł. Co w tym układzie zmienia dofinansowanie w kwocie 5 tysięcy zł pożyczki, nic.

Wszystkie te wyliczenia pomijają jakikolwiek zarobek dla samego właściciela, a on też musi coś jeść.

Znakomitą receptę na to ma Tymoteusz Kochan, który pisze w „Trybunie” w artykule „Tarcza, która nie chroni” żeby mikrofirmy w ogóle pozbawić jakichkolwiek dotacji, pomocy. Warto inwestować w duże firmy, a ludzi z tych- jego zdaniem- badziewnych firm wysłać do pracy w rolnictwie. Wypisz wymaluj „rewolucja kulturalna” w Chinach. Wybitny ekonomista Kochan uważa, że hotele, restauracje nie mają w tym kraju żadnej przyszłości. Jasne, jak w Chinach lat sześćdziesiątych won na rolę i motykami uprawiać pola, wytapiać stal na te motyki we własnoręcznie skonstruowanych piecach, w ramach akcji każdy kłos na wagę złota zagnać dzieci z małych miast i wiosek do zbierania tych kłosów po żniwach.
To małe firmy usługowe, handlowe, doradcze są przyszłością nie tylko Polski. Rozpasiony konsumpcjonizm przestaje być modny. Kończy się czas gdy przed każdym domem stało po kilka samochodów, w każdym pokoju telewizor i setki innych niezbyt potrzebnych rzeczy. Wymiera pokolenie głodne tych dóbr. Młodzi myślą inaczej. Podejrzewam, że Tymoteusz Kochan nigdy w życiu nie prowadził własnej działalności stąd pierdoły jakie wypisuje.

Rzecz kolejna, ta iluzoryczna pomoc państwa wymaga wypełniania ton nikomu niepotrzebnych papierów. Jeszcze kilka dni temu po to by odroczyć, powtarzam odroczyć opłacenie składki ZUS trzeba było wypełnić kilkustronicowy wniosek, a w nim praktycznie bilanse firmy za lata 2017,2018, 2019, o roku 2020 nie było tam mowy. Jak to się ma do słów padających z ekranu telewizorów, że wystarczy spadek obrotów w marcu w stosunku do lutego o 50 proc. Telewizja robi watę z mózgu społeczeństwu. Potem właściciele firm słyszą od swoich pracowników, jakiej to pomocy zaznają za strony państwa, a na słowa, że jedyną osoba w firmie która nic nie bierze jest właściciel znacząca kiwają głową.

Rząd, sprzyjające mu media, prasa piszą nie sprawdzone głupstwa. Prawda jest zupełnie inna. Jak do tej pory można jedynie odroczyć płacenie składki ZUS. Wszystkie pozostałe ulgi to dopiero przyszłość. Tymczasem PiS przemyca w pakiecie ochronnym sprawy związane z wyborami. Oczywiście korzystne dla siebie. To perfidna gra. Pomaga mu w tym „opozycyjna” Platforma Obywatelska. Ta partia uczciwych i światłych ludzi jest jak były prezydent Wałęsa, jest przeciw, a nawet za. Wzywa do bojkotu wyborów, a jednocześnie głosuje za zmianami w prawie wyborczym wprowadzonymi tylnymi drzwiami przez PiS do tarczy ochronnej. Nie ma grzecznych słów na określenie takiej postawy. Bojkot nic nie da bo wystarczy, że tylko propisowcy pójdą do wyborów i Duda znów będzie pilnował żyrandola i machał długopisem jak „ojciec chrzestny” Kaczyński każe.