Strefy wolne -nur fur straight!

3 sie 2020

Czym komu zawinił naród, którego część wybrała sobie za przedstawicieli ludzi pozbawionych smaku? Niczym. Ma jednak z tym wyborem naród ów pewien zgrzyt, bo musi, przynajmniej w części, żyć pod butem i rozkazem troglodytów, choć wcale tego nie chce. Podobnie jak nie chce, żeby przez wzgląd na wybory większości, karać mniejszość w imię mniejszości praw poszanowania. A tak się właśnie w Polsce dzieje.

Mój dziadek, a później ojciec mój, mieli na tego typu zachowania swoje porzekadło: ma pretensje do garbatego, że ma proste dzieci. Taki już człowieczy, polski los. Okazało się niedawno, że UE nie podobają się uchwały niektórych, polskich gmin, czyniące zeń „strefy wolne od ideologii LGBT”. O tym, że dane miasto, gmina czy sołectwo są właśnie taką strefą, informują mieszkańców i przyjezdnych specjalne tabliczki stawiane na rogatkach, tuż przy witaczach z nazwami miejscowości. Tabliczki zawisły tamże w majestacie prawa. Miejscowego ma się rozumieć. Grupa inicjatywna radnych, zazwyczaj luźno lub ściśle powiązanych z partią rządzącą, wnosiła za każdym razem pod obrady ciała samorządowego stosowną uchwałę, wzywającą do ustanowienia gminy „strefą wolną”. Nur fur straight. No gays and lesbians. Podjęciu uchwały towarzyszyła zazwyczaj krótka dyskusja, gdzie inaczej myślący radni, o ile w ogóle się znaleźli, zostawali w 5 sekund zakryci czapkami przez krzykaczy z prawicy. Kto jest za, kto przeciw, nie widzę, no i uchwała wchodziła w życie. Pierwszą taką akcję zmontował podlubelski Świdnik, a dalej to już poszło. Przodują w uchwalaniu „stref wolnych” gminy ściany wschodniej, gdzie PiS ma największe poparcie od lat. Ale nie tylko one.

Do niedawna ta polska, lokalna krucjata przeciw globalnemu zepsuciu i sodomii była tylko naszą, endemiczną poczwarką demokracji; czasami jakieś miasto partnerskie z Zachodu, na wieść o podjętej uchwale, zrywało umowę współpracy z gminą, która ustanowiła się „strefą wolną”, i na tym się kończyło. Krnąbrny dziennikarz i radny coś tam pokrzyczeli na łamach tygodnika, którego nikt już nie czyta, i sprawa ginęła w gąszczu covidowych niusów. Tym razem za „strefowe” uchwały miast i wsi wzięła się masońska Unia, a to już nie przelewki.

Jedna pani komisarz ogłosiła, że może się tak zdarzyć, że te polskie gminy, które postanowiły zostać „strefami wolnymi”, muszą się liczyć z tym, że nie dostaną unijnych dotacji na swoje projekty. Co prawda nie ma jeszcze zapisów o powiązaniu środków budżetowych z praworządnością, ale uchwały „strefowe” godzą bezpośrednio w podwaliny UE tyczące się praw mniejszości, które w całej Unii winny być szanowane. I to wszystko prawda. Ja też się z tym zgadzam. Uchwały polskich miasteczek o „strefach” to nic innego, jak naigrywanie się ze wspólnego prawa i poszanowania dla inności; tym samym, jawne łamanie unijnych zapisów. Na tym jednak kończy się moje zrozumienie dla pani komisarz. Ta bowiem chce, aby zabierać pieniądze gminom, w ramach penalizacji podobnego występku. Ta penalizacja ma z kolei prowadzić do resocjalizacji; radni zrozumieją swój błąd, unieważnią uchwały, ściągną tabliczki i będzie jak dawniej, czyli po unijnemu. Jest jednak w tym myśleniu jeden zasadniczy błąd w rozumowaniu. Kasy unijnej pozbawi się nie tyle burmistrza, radnego czy wójta, co ludzi. To mieszkańcy tych gmin, nie ważne na kogo głosowali, zostaną pozbawieni placów zabaw, parków, pływalni. Czym zatem zawinili mieszkańcy, że dostają po łapach za błędy myślowo-poznawcze swoich przedstawicieli. Zwłaszcza ci mieszkańcy, którzy głosowali na kogo innego albo wyznają odmienny system wartości niż ten, który wyznają radni. Takie działanie które narzuca Unia, to klasyczna odpowiedzialność zbiorowa.

Jeśli ja potrafię to wychwycić, to potrafi to też prawicowy radny, który za uchwałą „strefową” głosował. Jak sądzicie, co powie radny swoim wyborcom, kiedy słowo UE stanie się ciałem, i kurek z dotacjami zostanie przykręcony; patrzcie, powie, widzicie jakie są prawdziwe intencje Brukseli; chcą, żebyśmy wyrzekli się wiary ojców, nauczania JP2, dziedzictwa, w zamian za srebrniki, jak Judasz. To samo powie z ambony pleban. A lud boży uwierzy i w kolejnych wyborach zagłosuje raz jeszcze na swoich. Odpowiedzialność zbiorowa, to droga w kompletnie przeciwnym kierunku. Aby to zrozumieć, trzeba znać polski mental. A on jest krnąbrny i pod włos, bojący i lękliwy, ale krnąbrny; jak nie widzą, chłop dutki weźmie, ale zagłosuje jak się mu zechce. Czy jest wyjście z tego pata? Jest, ale wymaga czasu i pieniędzy, jak każde skuteczne rozwiązanie. Trzeba na polską prowincję jeździć, spotykać się z ludźmi; w remizach, pod sklepem, w kołach gospodyń wiejskich. Mówić o inności, o Unii, o prawach i obowiązkach. I być może to pomoże. Być może. Na pewno nie zadziała pałka i ciasne drzwi, jak to chce zrobić z dyplomatyczną gracją UE, przy częściowej akceptacji polskich prawdziwych demokratów. Nie można karać ludzi za to, że są prości, choć spłodził ich garbaty anioł. Nawet gdy nastrugał więcej garbatych, tamci, prości, też są jego. Poznacie po skarpetach i klapkach.

Najnowsze

Euro słabnie, dolar rośnie w siłę.

Euro słabnie, dolar rośnie w siłę.

Wobec spadającego kursu euro i rosnącego zadłużenia, Europa staje przed zagrożeniem gospodarczym, podczas gdy polski złoty pozostaje stosunkowo stabilny. Słabość euro wobec dolara jest wynikiem wyższych stóp procentowych w USA oraz problemów wewnętrznych Europy, takich jak wysokie ceny energii i powolny rozwój gospodarczy. Polska musi równocześnie dbać o stabilność waluty i kontrolować inflację, co obciąża gospodarstwa domowe. Debata o przyjęciu euro w Polsce otwiera pytania o przyszłość polityki monetarnej i jej wpływ na życie obywateli. Inwestycje w usługi publiczne i bezpieczeństwo energetyczne są kluczowe.

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Ceny codziennych zakupów w Polsce zaczynają ponownie rosnąć, co zaniepokoiło ekspertów. We wrześniu wzrost wyniósł średnio 1,9% w porównaniu z rokiem ubiegłym, co jest większym skokiem niż w sierpniu. Niemniej jednak, eksperci są zgodni, że to nie oznacza trwałej zmiany trendu, lecz raczej zatrzymanie dezinflacji. Wzrosty cen żywności i napojów bezalkoholowych wyniosły 1,1%. Wysokie ceny energii i paliw, spowodowane globalnymi zakłóceniami, mają znaczący wpływ na wzrost inflacji. Prognozy wskazują na dalszy wzrost cen żywności w przyszłym roku, sięgający 4% rocznie.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki, dążąc do zjednoczenia prawicy, rozważa sojusz z Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna, znanego z antysemityzmu i negowania Holokaustu. Plan obejmuje tworzenie jednej listy wyborczej, co wzbudza kontrowersje dotyczące moralności współpracy z tak skrajnymi partnerami. Pytania nasuwają się same: czy negowanie historycznych zbrodni jest granicą politycznej kooperacji? Nawrocki musi zmierzyć się z odpowiedzialnością za potencjalne zatarcie granic między prawdą a politycznymi interesami. Polska historia domaga się szacunku, a polityczne kompromisy nie powinny omijać fundamentalnych wartości, jakimi są prawda i pamięć o ofiarach.

Sprawdź również

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat temu kobiety trafiały do więzienia za wiedzę o antykoncepcji. Polska była pionierem praw kobiet. Co się z nami stało? 16 października 1916 roku trzy kobiety otworzyły w Nowym Jorku klinikę, w której inne kobiety mogły dowiedzieć się, jak uniknąć niechcianej...

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki chce jednoczyć prawicę. Problem w tym, że wśród potencjalnych partnerów znalazło się ugrupowanie Grzegorza Brauna – polityka znanego z antysemickich wystąpień, prorosyjskich poglądów i publicznego negowania zbrodni dokonanych w komorach gazowych...