Ukraina czyli stereotypy i zaskoczenia

W pierwszej połowie października prezydent Duda odwiedzi Ukrainę. To dobra zapowiedź, choć żałować trzeba że do tego czasu nie odbędzie się posiedzenie Ukraińsko-Polskiej Międzyrządowej Komisji Współpracy Gospodarczej. Ba, może się okazać, że do czasu tej politycznej wizyty nie będzie ustalona data tego gospodarczego posiedzenia.

Obwiniać za to można tzw. czynniki obiektywne, a dokładniej dynamikę polityczną obu krajów, której źródła są dość subiektywne. W Polsce toczy się spór wokół rekonstrukcji rządu. W Ukrainie mnożą się spekulacje o możliwych dymisjach w Gabinecie Ministrów przed wyborami samorządowymi. Wietrzenie „na górze” miałoby pomóc kandydatom Sługi Narodu, startującym w wyborach „na dole”. Czy taki manewr się uda- zobaczymy już 25 października.

Grupa Socjologiczna Rating zbadała opinie obywateli o sytuacji gospodarczej Ukrainy w czasie kryzysu pandemicznego. 63 proc. Ukraińców uważa, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy sytuacja gospodarcza kraju pogorszyła się, zaś 43 proc. badanych spodziewa się najgorszego w przyszłości. Tylko 7 proc. uważa, że sytuacja poprawiła się. Powyższe wyniki nie zaskakują, dziwi co innego. Duża grupa, bo 57 proc. respondentów sądzi, że główną przyczyną kryzysu gospodarczego jest niekompetencja władz i tylko 26 proc. badanych za kryzys obwinia koronawirus.

Zmiany rządu nie poprawiają ratingów partii rządzącej. Rząd Ołeksija Honczaruka pracował od końca sierpnia 2019 roku do marca 2020 roku, kiedy zastąpił go gabinet Denysa Szmyhala. Dziś sondażowe poparcie dla Sługi Narodu wynosi od 22 do 30 proc., rok temu ta partia wygrywała wybory mając 44 proc. głosów. Patron Sługi Narodu- Wołodymyr Zełenski w kwietniu 2019 roku wygrywał wybory prezydenckie zdobywając c w II turze 72 proc. głosów. Dziś sondaże pokazują spadek poparcia nawet do 32 proc.

Władza w Ukrainie szybko traci zaufanie. Pewnie wpływają na to post- sowieckie przyzwyczajenia wyborców, którzy uważają, że władza może wszystko, ale nie chce albo nie potrafi. Z drugiej strony, ekipa Sługi Narodu jest niedoświadczona i niecierpliwa, jak wyborcy. Do tego okazała się podatna na wpływy oligarchów.

Ale wracajmy do relacji dwustronnych. O jakich sprawach mogliby dyskutować prezydenci Polski i Ukrainy, gdyby poprosili o sugestię społeczność biznesową?

Recesja w Ukrainie (spadek PKB 11, 4 proc. w II kwartale 2020 ) i w Polsce ( PKB minus 8,9 proc.) rzutuje na współpracę gospodarczą naszych państw. W sytuacji kryzysowej nie ma inwestycji, maleje wymiana handlowa. Według danych za okres styczeń- maj 2020 roku wartość obrotów handlu zagranicznego Polski z Ukrainą wyniosła 3,192 mld USD przy naszym dodatnim saldzie wynoszącym 988 mln USD. Rok temu obroty były wyższe i wyniosły 3, 554 mld USD zaś saldo dodatnie Polski wyniosła 882 mln USD. Prywatni przedsiębiorcy robią co mogą, bo walczą o swoje towary i pieniądze. Firmy państwowe mogłyby aktywniej poszukiwać biznesów z naszym ukraińskim partnerem.

Po pierwsze, wskazana jest współpraca w sektorze zbrojeniowym, który w Ukrainie się rozwija, bo jest potrzebny dla bezpieczeństwa tego państwa. Ukraińcy mają tu dużo ciekawych projektów, stawiają na współpracę międzynarodową, my też mamy swoje potrzeby sprzętowe. Po drugie, rezerwy współpracy Polski i Ukrainy tkwią w transporcie i logistyce. Ukraina aktywnie poszukuje inwestorów, czego wyrazem są umowy koncesyjne z zagranicznymi inwestorami branżowymi na rozbudowę i prowadzenie jej portów morskich. Polskie porty z coraz większym zainteresowaniem patrzą na możliwość transferu towarów do/z Morza Czarnego. W tej branży potrzebna jest interwencja czynników państwowych.

Po trzecie, można zwiększyć współpracę w sektorze energii. Tu zauważalna jest aktywność PGNiG, które stara się o udział w dostarczeniu amerykańskiego gazu do Ukrainy i zamierza podjąć poszukiwania gazu w Ukrainie. Nieracjonalne jest jednak podejście obu stron do mostu energetycznego. Ochrona interesów oligarchów ukraińskich miesza się tutaj z teorią suwerenności „prądowej” Polski. I tak, według czynników rządowych, nie planujemy importu energii elektrycznej linią Chmielnicki- Rzeszów, ale dzień w dzień płynie do nas z Litwy prąd z „rosyjską wkładką”. Przydałoby się restart tego projektu, ocena jego wykonalności i zgodności z umową stowarzyszeniową Ukrainy z UE. Temat to iście „prezydencki”. Po czwarte, przeglądu i zaplanowania wymagają sprawy rynku pracy. Trzeba przyznać, że po szoku, wywołanym pierwszymi restrykcjami sanitarnymi, polskie władze przyjęły pragmatyczne stanowisko. Ukraińcy dość szybko mogli wrócić do pracy w Polsce, wprowadzono proste reguły sanitarne. Działanie interwencyjne trzeba jednak zastąpić systemowym. Czy nie jest już pora na porozumienie międzyrządowe o współpracy w dziedzinie rynku pracy, w tym o ochronie praw migrantów zarobkowych z Ukrainy w Polsce? Tym bardziej, że mamy konkurencję, choćby czeską. Warto przy tym pamiętać o Polakach pracujących w Ukrainie, jest ich przecież niemało. Zarzuty wobec Sławomira Nowaka wywołały w ukraińskich mediach sporo zadowolenia i przyniosły komentarze nieprzychylne ekspertom z Polski. Polscy specjaliści nie zasłużyli na to, by traktować ich jako parawan dla korupcji i niekompetencji kadr ukraińskich. Powinien powstać raport o polskiej pomocy eksperckiej dla Ukrainy. Warto pokazać, ilu polskich specjalistów, niejednokrotnie pracujących dla międzynarodowych korporacji, pomaga w rozwoju gospodarczym Ukrainy.

Czy w tym kryzysowym krajobrazie Ukraina może zaskoczyć pozytywnie? Ciągle tak. Ukraińska branża IT, ze wsparciem ministra cyfryzacji, jako pierwsza zaprosiła do siebie białoruskie firmy i specjalistów, którym Łukaszenko odciął dostęp do Internetu. Polska zdobyła się na ten krok trzy tygodnie później. Prezydent Zełenski nieustannie motywuje rząd do wprowadzenia większych zachęt dla firm i specjalistów wysokich technologii i branży kreatywnej. Eksperci z StartupBlink piszą, że „ukraiński ekosystem startupów jest naprawdę inspirujący. Kraj ten od kilku lat przeżywa trudności gospodarcze, ale nadal udaje mu się stworzyć technologię skalowalną i globalną. Przyjazny ekosystem dał impuls takim globalnym startupom jak Ajax, Competera, Grammarly, MacPaw, People.ai, Preply, Petcube. Głównym powodem sukcesu Ukrainy jest wysoka jakość ich twórców, których firmy zagraniczne poszukują zarówno do pracy zdalnej, jak i w lokalnych centrach rozwoju. Chociaż- według zachodnich standardów- koszty życia na Ukrainie są bardzo niskie i zagraniczni zleceniodawcy płacą bardzo dobrze, to wielu twórców rezygnuje z tej łatwej gotówki, decydując się na budowę własnego startupu. Jeśli ta mentalność się utrzyma, Ukraina jest na drodze do jeszcze większych sukcesów”.
Zwróćmy uwagę, że w rankingu państw przyjaznych startupom Polska jest na 27 miejscu ( spadek o 7 pozycji), zaś Ukraina na 29 miejscu ( awans o 2 pozycje). Kijów zajął 32 miejsce ( awans o 2 pozycje) w światowym rankingu miast przyjaznych dla startupów. Warszawa zajęła 79 miejsce ( spadek o 19 pozycji). Polski sektor innowacyjny naprawdę może obawiać się ukraińskiej konkurencji.

Ekonomiści prognozują w przyszłym roku odbicie gospodarcze: w Ukrainie wzrost PKB ma wynieść 4,0- 4, 6 proc., w Polsce 4,5 proc. BGK i KUKE zapowiadają nowe instrumenty wsparcia dla polskich inwestorów i eksporterów. Jeśli polityka historyczna nie przyćmi polityki gospodarczej mamy szanse na poprawę dwustronnej współpracy.

Dariusz Szymczycha

Autor jest członkiem Rady Polsko- Ukraińskiej Izby Gospodarczej