Po wyborach zaczęło się gdybanie. Co by było gdyby kampania w Koalicji Europejskiej była lepiej zorganizowana. Byłby lepszy wynik, ale nie za wiele. PiS szedł do kampanii jako monolit trzymany twardą ręką przez prezesa. Koalicja Europejska była zgrupowaniem partii i ludzi, którzy szli do wyborów razem, ale każdy podążał do innego celu czyli do swoich wyborców. Tak właśnie jest w koalicjach organizowanych w pośpiechu. Nawet na listach wyborczych jednopartyjnych mamy do czynienia z rywalizacją i cichą konkurencją, a co dopiero w tak różnej koalicji. Rozbieżności interesów nie da się uniknąć. Czy wyobrażacie sobie idących pod rękę kandydatów PO i PSL do wyborców na wiejskim targowisku czy festynie? To nie jest naturalne dla wyborcy wiejskiego. Czy wyobrażacie sobie szczerość uścisku pomiędzy Schetyną i Czarzastym. To też dość trudne. Działały tu chłodne zasady polityki, ale nie jakaś wspólnota z tego uścisku promieniowała. Bo tak w koalicjach bywa. Cel jest niby jeden, ale każdy koalicjant myśli przede wszystkim o sobie, bo każdy chce dla siebie ugrać najwięcej. W polityce na centrolewicy nie ma dzisiaj gry zespołowej i to było widać w koalicji.
Ponadto, te wybory, jak zresztą każde, ale te szczególnie, wymagają pieniędzy. Okręgi wyborcze są bardzo duże i jak ktoś twierdzi, że objechał wszystkich wyborców to lekko przesadza. Technicznie nie da się. Potrzeba bilbordów, banerów, ulotek, ogłoszeń w mediach itp. A to kosztuje. Pieniądze w koalicji miała PO. Pozostałe partie zadowalały się skromnymi środkami więc i kampania ich kandydatów była skromna i te dysproporcje było widać. Oczywiście można mieć jakiś oryginalny pomysł na własną kampanię, znane nazwisko i odnieść sukces, ale takich przykładów bywa niewiele i nie zmieniają one obrazu całej kampanii.
No i do tego sprawa chyba najważniejsza. Przygotowane podglebie polityczne na kampanię. To podglebie PiS, poprzez politykę socjalną, sobie wypracowało. Kampania trafiała na przygotowany grunt. Koalicja Obywatelska skupiała się na niesprecyzowanych obietnicach i straszeniu PiS-em. To dużo za mało. Podejrzewam, że gdyby PiS napinał się w czasie kampanii nieco mniej to i tak by zwyciężył. Regularne i karne wojsko PiS wygrało ze starszawym i lekko leniwym, pospolitym ruszeniem Koalicji Europejskiej. Być może mogłoby być lepiej. Gdyby było więcej środków na kampanię i zapału wyborczego u sześćdziesięcio- i siedemdziesięcioletnich kandydatów to byłoby trochę lepiej. Ale tylko trochę, bo amunicji wyborczej u opozycji nie było za wiele. Ciągnięcie armat na wyborczy front bez wyborczej amunicji też nie ma większego sensu. To tak jakby wykupić tysiące bilbordów i napisać na nich: wykupiony przez Koalicję Obywatelską w celach wyborczych.
Ale należy popatrzeć na to z innej strony. Taka jest dzisiaj siła opozycji. Nie stawiła czoła przeciwnikowi. Oczywiście trzeba to przepracować, wymienić sztabowców, napisać spójny program, itd. Władza nadal będzie podsuwała jakieś bonusy wyborcom, a wyborcy będą za nie wdzięczni. Dopóki bonusów nie zabraknie. Ale na to nie należy liczyć i cieszyć, że jak obywatelom pogorszy się, to wtedy opozycja może wygra. Nie tędy droga.
Trump deportuje migrantów do państw Afryki. Amnesty alarmuje
Administracja Donalda Trumpa rozszerza deportacje do państw trzecich, wysyłając ludzi do krajów, których nie są...











