Wykopywanie kopalni

Bolesław K. Jaszczuk

Jak twierdzą przedstawiciele rządu, Polska dochodzi do porozumienia z Czechami co do wspólnych działań w temacie kopalni Turów. Jednak dlaczego dopiero teraz, kiedy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał niekorzystne dla Polski postanowienie – dopytuje szewc Fabisiak.

Wymogi stawiane przez stronę czeską co do podjęcia przez Polskę działań mających na celu powstrzymanie odwodnienia czeskich terenów przygranicznych znane były bowiem od dawna. Jednak brak porozumienia, jak też przewlekanie sprawy z strony polskiej zgodnie ze znaną z ”Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego zasadą: „jakoś to będzie”, spowodował, że Republika Czeska mała już dosyć tego wyczekiwania i kluczenia i w końcu złożyła do TSUE wniosek o wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów. Trybunał przychylił się do tego wniosku, ponieważ nie miał innego wyjścia, co mocno zdziwiło wyraźnie oderwanego od rzeczywistości wicepremiera Sasina. Nie miał też wyjścia wydając takie a nie inne postanowienie. gdyż Polska całkowicie zlekceważyła argumenty strony czeskiej a także unijną dyrektywę. Osobom zainteresowanym historycznym przebiegiem tej całej przepychanki szewc Fabisiak poleca publikację na ten temat w ostatnim numerze tygodnika PRZEGLĄD. Na podstawie podanych tam faktów wyraźnie widać, że Polska jak to się mówi dała ciała na własne życzenie. Być może dała tu o sobie znać arogancja władzy przeniesiona z poziomu krajowego na poziom międzypaństwowy pospołu z nazywaną przez cytowanych przez tokfm.pl czeskich dziennikarzy, ilustracją polskiej wydumanej mocarstwowości.

To, że polski rząd ma w zwyczaju spartaczyć niemal wszystko czego się dotknie znalazło potwierdzenie nie tylko w tym, że przegrano walkowerem kopalniany spór, lecz także w zaniedbaniu polskich interesów – zauważa szewc Fabisiak. Wydająca postanowienie sędzia TSUE zwróciła uwagę, że Polska nie przedstawiła żadnych dowodów na to jakie negatywne skutki może spowodować natychmiastowe zatrzymanie działalności pracującej na turoszowskim węglu elektrowni. Tymczasem można było oszacować koszty wynikające ze wstrzymania wydobycia oraz zakupu energii z innych źródeł. Taki wyliczenie można było przedstawić Czechom i targować się o to, kto bardziej na tym interesie straci. Jak w kupieckich negocjacjach: my zrekompensujemy wam straty za obniżenie poziomu wód ale wy za to zapłacicie nam za postojowe dla górników i zakup węgla dla elektrowni. Jednak póki co Polska musi być przygotowana na ewentualność płacenia kar pieniężnych jeśli tak postanowi Komisja Europejska. A chyba postanowi – domniemywa szewc Fabisiak.

Po tym, gdy premier Morawiecki obwieścił, że Czechy zgodziły się na wycofanie wniosku do medialnego boju przystąpili członkowie jego rządu.. Minister Kurtyka mówił o podpisaniu pomiędzy obu stronami sporu protokołu uzgodnień przewidującego m. in. powołanie grup roboczych oraz monitorowanie rozwoju sytuacji. Jest to, jego zdaniem, krok w kierunku umowy, która w konsekwencji ma doprowadzić do wycofania przez Czechy wniosku do TSUE i osiągnięcie porozumienia, które – jak twierdzi – jest już bliskie. Szewc Fabisiak ma jednak w tej materii pewne wątpliwości. Co prawda Polska przyjęła środek zaradczy polegający na budowie ekranu przeciwfiltracyjnego mającego w szczególności zapobiec negatywnym skutkom środowiskowym , jednak ukończenie budowy tego urządzenia planowano dopiero na rok 2023. Wprawdzie pod presją czasu Morawiecki obiecał Czechom przyspieszenie tego procesu do jesieni br., jednak już nie tylko w Polsce ale i w Czechach nie traktuje się poważnie słów szefa polskiego rządu zwłaszcza po jego wypowiedzi na temat wycofania czeskiej skargi z TSUE. Tym samym – jak zauważa szewc Fabisiak – prawdomówność Mateusza Morawieckiego wzniosła się już na poziom międzynarodowy.
Wydając stosowne postanowienie TSUE zapewne zdawał sobie sprawę z tego, że jest ono niewykonalne. Można było co prawda natychmiast wstrzymać wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej ale nie da się z dnia dzień wygasić pracę kopalni. Postanowienie to zostało wydane w trybie pilnym na wniosek Republiki Czeskiej co Trybunał uzasadnił wyższością – cytując – „względów związanych ze środowiskiem naturalnym i zdrowiem ludzkim” nad „niemożnością realizacji ważnych projektów i inwestycji w dziedzinie energetycznej ”. Szewc Fabisiak widzi w tej sprawie również i drugie dno. Uważa mianowicie, że na fali ekologicznego nacisku na zaprzestanie wydobywania węgla unijne instytucje wykorzystają każdą okazję aby wykopać z europejskiego rejestru jakąś kopalnię. A polskie władze przez swoją własną indolencję, ignorancję i arogancję im w tym pomagają.

Poprzedni

Zjazd rodzinny faszyzującej prawicy

Następny

Lewica chce komisji śledczej

Zostaw komentarz