Burza po nominacji dla Michniewicza

2 lut 2022

Zakończył się trwający ponad miesiąc spektakl pt. „Prezes PZPN wybiera selekcjonera”. Cezary Kulesza w końcu postawił na Czesława Michniewicza. Przy okazji jednak ośmieszył wielu wpływowych ludzi, także w mediach, więc ściągnął na siebie potężną burzę, której odgłosy już było słychać podczas poniedziałkowej prezentacji nowego selekcjonera biało-czerwonych.

Przecieki do mediów, kontrolowane i niekontrolowane, w których co rusz pojawiały się nowe nazwiska potencjalnych selekcjonerów, mocno nadszarpnęły wizerunek prezesa Kuleszy, bo jawił się w nich jako człowiek zmienny w opiniach, łatwo podatny na podpowiedzi i sugestie. Nic dziwnego, że stara się ukryć szczegóły procesu rekrutacyjnego, co jest jego dużym błędem, bowiem w naszej pamięci pozostaną plotki, iż spotkał się osobiście z Włochem Fabio Cannavaro, był gotów zapłacić Andrijowi Szewczence 2,5 mln euro rocznie, za namową Tomasza Hajty wysłał projekt umowy Marcelowi Kollerowi, nawet nie sprawdzając, czy szwajcarski szkoleniowiec jest zainteresowany pracą z reprezentacją Polski (okazało się, że nie był ze względu na stan zdrowia), a Czesławowi Michniewiczowi wysłał umowę przygotowaną dla… Adama Nawałki, z czego należy wnosić, że do Nawałki dotarła umowa Michniewicza. Takie ewidentne idiotyzmy należy bezwzględnie prostować i wyjaśniać, zanim na dobre utrwalą się w zbiorowej pamięci. Chyba że idiotyzmami nie były…
Inna sprawa, że Kulesza może i chciał tak zrobić już podczas poniedziałkowej prezentacji Michniewicza, ale zebrani na konferencji na Stadionie Narodowym dziennikarze nie dali mu ku temu sposobności i uparcie nawiązywali do mrocznej przeszłości nowego selekcjonera i jego słynnych telefonów do niesławnej pamięci Ryszard F., pseudonim „Fryzjer”, niesłusznie uważanego dzisiaj za szefa piłkarskiej mafii. Niesłusznie, bo takich „mafii” jakiej przewodził „Fryzjer” funkcjonowało w przeszłości w polskim futbolu znacznie więcej i w tym środowisku wśród osób działających w nim w ostatnich 30 latach naprawdę trudno jest trafić na kogoć, kto nie byłby korupcyjnym błotem pobrudzony.
W tym kontekście gilotynowanie Michniewicza dzisiaj za kilkaset jego telefonicznych połączeń z „Fryzjerem” dokonanych dwie dekady temu większego sensu nie ma, bo facet w świetle prawa jest czysty jak łza, skoro nie ma na koncie żadnego wyroku. Ale jego dawne towarzyskie związki z Ryszardem F. ciągną się za nim wszędzie. A w w Polsce pracował już w wielu klubach. Ostatnio był trenerem Legii Warszawa, z którą awansował do fazy grupowej Ligi Europy, zaś w przeszłości był trenerem Lecha Poznań, Zagłębia Lubin, Arki Gdynia, Widzewa Łódź, Jagiellonii Białystok, Polonii Warszawa, Podbeskidzia Bielsko-Biała, Pogoni Szczecin oraz Bruk-Betu Nieciecza. W PZPN też już pracował, bowiem w latach 2017-2020 był selekcjonerem młodzieżowej reprezentacji Polski, z którą w 2019 roku bez powodzenia walczył w młodzieżowych mistrzostwach Europy. Michniewicz ma też sporo sukcesów na koncie – z Legią zdobył mistrzostwo Polski, taki sam sukces osiągnął z Zagłębiem Lubin, a jeszcze dorzucił do tego triumf w Superpucharze, zaś z Lechem wygrał Puchar Polski i również Superpuchar. Tak więc w chwili przejęcia rządów w reprezentacji Polski Michniewicz pod względem trenerskich dokonań bije na głowę Adama Nawałkę, swojego najpoważniejszego konkurenta w staraniach o tę posadę.
Nowy selekcjoner miał w swojej karierze trenerskiej długie okresy bezrobocia i to go nauczyło nie wybrzydzać. Niewykluczone, że właśnie ta cecha przesądziła ostatecznie o tym, że Kulesza postanowił postawić na niego, a nie na Nawałkę, który chciał podpisać kontrakt na godnych warunkach dla siebie i ludzi ze swojego sztabu współpracowników. Z cała pewnością nie żądał wynagrodzenia na poziomie wytargowanym od PZPN przez Paulo Sousę i szóstkę jego cudzoziemskich asystentów, nie mówiąc o milionach euro rzekomo obiecywanych przez Kuleszę Andrijowi Szewczence. Ale chciał długoterminowego kontraktu, a nie tylko na dwa marcowe mecze barażowe. A na taką umowę właśnie przystał Michniewicz. Wprawdzie podpisał kontrakt do końca tego roku, nawet z opcją przedłużenia, lecz zgodził się też na zapis, że jeśli nie awansuje do mundialu w Katarze, odda się do dyspozycji prezesa PZPN, co w praktyce oznacza, iż w przypadku porażki z Rosjanami 24 marca na Łużnikach może zostać łatwo przez Kuleszę pozbawiony prestiżowej posady. Trzeba uczciwie przyznać, że to zbójeckie warunki i żaden trener o zdrowych zmysłach na nie by nie przystał. Dlaczego zgodził się na nie Michniewicz, pewnie nigdy się nie dowiemy, jeśli nie wywalczy awansu do finałów mistrzostw świata. Ale w przypadku awansu jego tak niewygodna w tej chwili pozycja z całą pewnością ulegnie radykalnej poprawie.
Dlaczego Kulesza wybrał Michniewicza? „Moim zdaniem to jeden z najlepszych trenerów w Polsce. Przekonał mnie jedną rzeczą: pokazał mi obszerny plan na pierwszy mecz barażowy. Wszystko mi wyjaśnił. Był przygotowany na nasze pierwsze spotkanie” – wyjaśnił prezes PZPN podczas prezentacji selekcjonera. Michniewicz przejął kadrę na 52 dni przed „meczem o wszystko” z Rosją. Na podjęcie pierwszych personalnych decyzji ma jeszcze mniej czasu, bo zgodnie z przepisami FIFA powołania na spotkania barażowe będzie musiał rozesłać najpóźniej do 7 marca. „Dla mnie 52 dni to dużo czasu. Bluźnierstwem byłoby narzekanie, że czasu jest mało. Ja się cieszę, że mam te 52 dni. Poza tym już po pierwszym kontakcie z prezesem Kuleszą rozpocząłem pracę” – przyznał Michniewicz podczas poniedziałkowej konferencji. Jego zapał powinien nastrajać nas optymistycznie, albowiem w XXI wieku żaden selekcjoner nie musiał działać pod taką presją. Wcześniej najmniej czasu na przygotowanie zespołu do pierwszego meczu o stawkę miał Leo Beenhakker, który objął kadrę 53 dni przed inauguracją eliminacji Euro 2008. Jak pamiętamy Holendrowi wtedy nie poszło najlepiej, a miał sparing poprzedzający, bo po dwóch pierwszych meczach kwalifikacji, z Finlandią (1:3) i Serbią (1:1), biało-czerwoni mieli na koncie tylko jeden punkt. Ostatecznie jednak awansowali do mistrzostw Europy, ale na nadrobienie strat mieli aż 12 kolejek, teraz Michniewicz nie będzie miał drugiej szansy. Musi wygrać z Rosją na wyjeździe, a potem jeszcze z Czechami lub Szwedami w Warszawie, a nie będzie miał wcześniej żadnej możliwości sprawdzenia swoich personalnych i taktycznych koncepcji.
Może dlatego chce wciągnąć do współpracy najważniejszych graczy kadry. W wypowiedziach dla mediów już zdążył podać, że Wojciech Szczęsny także u niego będzie bramkarzem numer jeden, a Robert Lewandowski kapitanem drużyny. „Nie będę zmieniał czegoś, co dobrze funkcjonowało. Robert jest świetnym kapitanem, a Wojtek świetnym bramkarzem” – powiedział dla TVP Sport.

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...