Dopingowa wpadka kolumbijskiego mistrza

Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) poinformowała o przyłapaniu na dopingu Kolumbijczyka Roberta Faraha, obecnie najlepszego deblisty na świecie. On i jego rodak Juan Sebastian Cabal prowadzą ex aequo w rankingu deblowym ATP, a w 2019 roku wspólnie wygrali wielkoszlemowe Wimbledon i US Open.

Farah i jego rodak Juan Sebastian Cabal prowadzą ex aequo w rankingu deblowym ATP, a w 2019 roku wspólnie wygrali wielkoszlemowe Wimbledon i US Open. W organizmie Faraha wykryto boldenon, steryd używany zwykle w kulturystyce w celu zwiększenia siły fizycznej. Kolumbijski tenisista pozytywny wynik testu antydopingowego miał w listopadzie zeszłego roku. „Dwa tygodnie wcześniej miałem test antydopingowy w Szanghaju, a jego wynik był negatywny. Przez cały rok byłem badany co najmniej 15 razy i zawsze wyniki były negatywne” – przekonuje Farah i zapewnia, że zakazany substancja musiał najprawdopodobniej wina mięsa, które spożywał.
Kolumbijski Komitet Olimpijski potwierdził wersję tenisisty, dostarczając dowody, że boldenon używany jest w tym kraju w hodowli zwierząt i przez to często znajduje się w sprzedawanym na jego terytorium mięsie, co może tłumaczyć dlaczego ten specyfik wykryto u Faraha akurat w czasie, gdy po sezonie przebywał w Kolumbii. „Przeżywam obecnie jedną z najsmutniejszych chwil w moim życiu i na pewno najsmutniejszą w mojej karierze” – żali się w mediach tenisista.
Farah nie jest jedynym graczem ze światowej czołówki, którego w ostatnim czasie przyłapano na dopingu. Jego los podzielił tez Chilijczyk Nicolas Jarry (ATP 78), który wpadł podczas zeszłorocznego turnieju finałowego Pucharu Davisa w Madrycie. W jego próbce wykryto ligandrol i stanozolol. Obaj zawodnicy zostali rzecz jasna zawieszeni przez ITF i teraz czekają na sankcje. Z tego powodu nie mogli wystartować w rozpoczynającym się w poniedziałek w Melbourne wielkoszlemowym Australian Open.
Surowe kary raczej na nich nie spadną, bo przykłady z ostatnich lat, choćby Chorwata Marina Cilicia, Serba Viktora Troickiego, Rosjanki Marii Szarapowej czy Włoszki Sary Errani dowodzą, iż ITF jest w sprawach karania za doping bardziej tolerancyjny niż inne sportowe federacje.
Krytycy światowej federacji uważają, że kary za przyłapanie na dopingu są w tenisie zbyt niskie. I przypominają, że Szarapowej groziła czteroletnia dyskwalifikacja, a skończyło się na 15 miesiącach. Mało tego, chociaż po powrocie nie zdołał wrócić do czołówki, a teraz zajmuje w rankingu dopiero 145. miejsce, nadal może liczyć na tzw. dzikie karty od organizatorów wielkich turniejów. W tegorocznym Australian Open Rosjanka również zagra dzięki „dzikiej karcie”, a powinna startować w kwalifikacjach. Co ciekawe, ITF nie odbiera przyłapanym dopingowiczom wywalczonych w turniejach premii finansowych. Należy zatem przypuszczać, że podobnie będzie w przypadku Faraha. Kolumbijczyk straci jednak nie startując w Australian Open. Organizatorzy australijskiego turnieju przed tegoroczną edycją zwiększyli pulę nagród do kwoty 49 mln dolarów amerykańskich.