Legia jest teraz portugalska

Portugalczyk Ricardo Sa Pinto został nowym trenerem Legii Warszawa. To już czwarty szkoleniowiec, który w tym roku będzie sposobił do gry piłkarzy stołecznego klubu. Podpisał trzyletni kontrakt, ale wątpliwe by dotrwał w Legii do końca umowy.

 

Sa Pinto podpisał z mistrzami Polski trzyletni kontrakt. Na stanowisku pierwszego trenera Legii zastąpił Serba Aleksandara Vukovicia, który tymczasowo prowadził zespół po zwolnieniu z posady chorwackiego szkoleniowca Deana Klafuricia. Pod wodza Vukovicia legioniści zremisowali 0:0 z Lechią Gdańsk, przegrali w 3. rundzie kwalifikacji Ligi Europy z luksemburskim F91 Dudenlage (1:2) oraz dość nieoczekiwanie pokonali na wyjeździe niepokonanego w tym sezonie w ekstraklasie Piasta Gliwice 2:1. 45-letni Portugalczyk zadebiutuje w roli trenera Legii już w czwartek, w rewanżowym meczu z F91 Dudenlage, miał zatem niewiele czasu na poznanie możliwości poszczególnych piłkarzy i całej drużyny. Mimo to jest całkiem możliwe, że zestawiony przez niego ad hoc zespół pokona półzawodowców z luksemburskiej drużyny i awansuje do 4. rundy kwalifikacji LE.

Jeśli jednak Legia pod wodzą Sa Pinto odpadnie, stołeczny zespół czeka kolejna rewolucja i fala związanych z tym konfliktów. Nieuniknionych, bo portugalski trener znany jest ze swoich dyktatorskich zapędów. Nie zagrzał przez to długo miejsca m.in. w Sportingu Lizbona (którego prowadził przeciwko Legii w 2012 roku), Belenenses (grał z Lechem Poznań w fazie grupowej Ligi Europy w 2015 roku), Crvenej Zvezdy Belgrad, a ostatnio Standardu Liege. Od 2012 roku zdążył poprowadzić już osiem zespołów, a Legia jest jego 9 klubem w niezbyt długiej trenerskiej karierze. Sa Pinto ściągnął do Warszawy swoich ludzi – asystentem został 39-letni Rui Mota, trenerem bramkarzy Ricardo Pereira, a trenerem przygotowania fizycznego 38-letni Guilherme Gomes. A zatem po erze bałkańskich rządów na Łazienkowskiej nastała era rządów Portugalczyków. Właściciel Legii Dariusz Mioduski nie przestaje zadziwiać.

Tymczasem na czele tabeli Lotto Ekstraklasy rozsiadł się z kompletem punktów Lech Poznań. Niezwyciężony w rodzimej lidze „Kolejorz” w kwalifikacjach Ligi Europy przegrał pierwszy mecz z KRC Genk 0:2 i choć w rewanżu gra u siebie, ma iluzoryczne szanse na awans. Podobnie jak Jagiellonia Białystok, która u siebie przegrała z innym belgijskim zespołem KAA Gent 0:1 i w czwartek zapewne odpadnie z rywalizacji. Pokonane w europejskich pucharach nasze trzy eksportowe zespoły w 4. kolejce łatwo uporały się z krajowymi rywalami. To najlepszy dowód sportowej słabości polskiej ligi.

 

Zestaw par 5. kolejki

Piątek: Cracovia – Zagłębie Lubin, godz. 18:00; Miedź – Korona, 20:30. Sobota: Wisła Płock – Arka, 18:00; Górnik – Lechia, 20:30. Niedziela: Legia – Zagłębie Sosnowiec, 15:30; Jagiellonia – Piast, 18:00; Lech – Wisła Kraków, 18:00. Poniedziałek: Śląsk – Pogoń, 18:00.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *