Medaliści wrócili do Polski

23 sie 2022

„Polska lekkoatletyka jest na dobrej drodze do dalszych postępów” – powiedział prezes PZLA Henryk Olszewski po powrocie ekipy biało-czerwonych do Warszawy z mistrzostw Europy w Monachium, gdzie zdobyła 14 medali,
w tym trzy złote.

W poniedziałkowej konferencji prasowej wzięli udział medaliści mistrzostw Europy, trenerzy oraz działacze Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.

„Najbardziej cieszą nowe twarze, które się pokazały. Nowe odkrycia tego roku. Polska lekkoatletyka jest na dobrej drodze do dalszych postępów, ponieważ młodzież cały czas napiera na mistrzów. Serdecznie gratuluję zawodnikom, trenerom i całemu sztabowi. Włożyli bardzo dużo w ten ciężki sezon, w którym były mistrzostwa świata i Europy. Zdali egzamin na 110 procent. Myślę, że w przyszłym sezonie utrzymamy tę dyspozycję” – stwierdził Olszewski.

Jako pierwsza medal ME zdobyła Aleksandra Lisowska, która wygrała maraton, uzyskując czas 2:28.34.

„Jadąc do Monachium byłam świetnie przygotowana. Wiedzieliśmy z trenerem po co tam jadę. Mój występ na igrzyskach olimpijskich nie był najlepszy w moim wykonaniu, więc tutaj chciałam to odczarować i udowodnić, że jednak potrafię biegać.

Jestem zawiedziona tym, że nie udało pobić mi się rekordu Polski, bo trener przygotowywał mnie na taki wynik, ale najważniejsze, że jest złoty medal. Oczywiście o wynik cały czas walczę. Mam nadzieję, że uda się już w lutym” – oznajmiła Lisowska.

„Wiedzieliśmy, że Ola jest bardzo mocna i byliśmy przygotowani na każdy wariant biegu, bo była w życiowej formie. Gdyby było mocne tempo, to wiedziałem, że Ola jest w stanie je wytrzymać” – dodał trener Jacek Wosiek.

W niedzielę Pia Skrzyszowska została mistrzynią Europy w biegu na 100 przez płotki. W finale uzyskała czas 12,53. Poprzednią polską mistrzynią Europy w tej konkurencji była Lucyna Langer-Kałek w 1982 roku.

„Czułam się pewnie na płotkach, choć swojego biegu zupełnie nie pamiętam. Obejrzałam go dopiero po całym dniu. Czułam się przygotowana. Wiedziałam, że mogę walczyć o złoty medal, choć nie będzie to proste, ale wystarczyło się odpowiednio skoncentrować, pobudzić i wtedy byłam już pewna swego” – wyznała Skrzyszowska.

45 minut później płotkarka zdobyła drugi medal. Do indywidualnego złota dołożyła srebro w sztafecie 4×100 m, razem z Anną Kiełbasińską, Mariką Popowicz-Drapałą i Ewa Swobodą. Polki uzyskały wynik 42,61 i o 0,07 s poprawiły rekord kraju.

„Dołączyłam do sztafety. To był taki spontaniczny, szalony pomysł. Przed biegiem nie zrobiłyśmy ani jednej zmiany, ale chyba wyszło bardzo dobrze skoro zajęłyśmy drugie miejsce. Wieczór się skończył dla mnie fenomenalnie” – oznajmiła Skrzyszowska.

„Pia na zawodach jest dla mnie trochę nudna, bo wykonuje to samo co na treningu. To nie jest tak, że wygląda przeciętnie i nagle wyskakuje jak diabeł z pudełka, tylko świetnie prezentuje się na treningach, a potem potrafi zrealizować to na zawodach” – zażartował Jarosław Skrzyszowski, ojciec i trener zawodniczki.

„Pokazałyśmy z dziewczynami, że polska sztafeta 4×100 m też może biegać szybko” – dodała Swoboda, która startowała na ostatniej zmianie.

W czwartek Wojciech Nowicki drugi raz z rzędu został mistrzem Europy w rzucie młotem. W piątej serii osiągnął najlepszy w tym roku wynik na świecie – 82,00.

„Zaraz po konkursie wracaliśmy, żeby zdążyć na koncert. Moim wielkim marzeniem było, żeby na żywo posłuchać takiej persony jak Andrea Bocelli. Cieszę się, że udało mi się tego wszystkiego dopiąć. Można powiedzieć, że miałem nie startować, tylko wybrać się na koncert, ale udało się zdobyć złoty medal, szybko wrócić i pojechać na koncert, więc bardzo się cieszę, że upiekłem dwie pieczenie na jednym ogniu” – skomentował żartobliwie Nowicki.

Polak wyprzedził Węgra Bence Halasza, który wcześniej poprawił rekord życiowy – 80,92.

„Co do konkursu, to cieszę, że tak przebiegł. Było to dla mnie dużym zaskoczeniem, że rzuciłem 82 metry, ponieważ to była już końcówka formy. Staraliśmy się ją jak najlepiej podtrzymać. Wszystko zagrało. Była bardzo dobra pogoda i mokre koło, które było bardzo szybkie. Starałem się to jak najlepiej wykorzystać. Cieszę się, że Węgier rzucił daleko. Zmotywowało mnie to do tego, żeby jeszcze z nim porywalizować i go przerzucić. Ten sezon był stabilny i dobrze przepracowany. To był rok obfitujący w sukcesy, bo udało mi się przywieźć dwa medale. Perspektywy są dobre. Pracujemy dalej. Za rok są mistrzostwa świata. Za dwa lata igrzyska olimpijskie. Dla nas sportowców to bardzo ciekawy czas. Każdy będzie się chciał do tego jak najlepiej przygotować” – oznajmił Nowicki.

Kiełbasińska przywiozła aż trzy medale z Monachium. Oprócz srebra w sztafecie 4×100 m sięgnęła też po srebro w sztafecie 4×400 m i brąz na 400 m indywidualnie.

„Nawet w moich najśmielszych marzeniach i oczekiwaniach nie wliczałam tego trzeciego medalu. Nie myślałam, że taka sytuacja może się zdarzyć, bo samo bieganie na 400 m indywidualnie i w sztafecie jest wykańczające. Ta propozycja pojawiła się totalnie spontanicznie. Czułam się nieźle i następnego dnia rano trener Jacek Lewandowski podjął tę decyzję, za co jestem mu bardzo wdzięczna. To było bardzo ekscytujące wydarzenie w moim życiu. 12 lat temu byłam rezerwową i z trybun oglądałam dziewczyny w sztafecie 4×100 m, które biły rekord Polski i zdobywały medale. Miałam wtedy taką myśl, że ja bym też kiedyś chciała tam być” – wyznała Kiełbasińska.

Natalia Kaczmarek, Anna Kiełbasińska, Iga Baumgart-Witan i Justyna Święty-Ersetic zdobyły srebrny medal w sztafecie 4×400 m. Wygrały Holenderki z Femke Bol w składzie, które osiągnęły czas 3.20,87. Polki uzyskały 3.21,68, a trzecie Brytyjki – 3.21,74.

„Wróciłyśmy w przepięknym stylu. To jest drugi wynik tej sztafety w historii polskiej lekkoatletyki. Przegrać z Holandią to żaden wstyd. Ten wynik zawsze dawał medal mistrzostw świata, więc widać po prostu jak świat idzie do przodu. Zrobiłyśmy z dziewczynami wszystko, co mogłyśmy. Jest lekki niedosyt, że nie udało się obronić tytułu, ale mam nadzieję, że za dwa lata się uda. Wiele dziewczyn aspiruje, żeby wejść do naszej sztafety. Z takim zapleczem w dalszym ciągu będziemy pisać piękną historię” – oświadczyła Święty-Erestic.

Polska zajęła szóste miejsce w klasyfikacji medalowej lekkoatletycznych ME z dorobkiem 14 medali: trzech złotych, sześciu srebrnych i pięciu brązowych. Aż 12 było dziełem kobiet. To najlepszy występ w imprezie tej rangi od 1966 roku, kiedy w Budapeszcie biało-czerwoni wywalczyli 15 medali, w tym siedem z najcenniejszego kruszcu.

bnn/pap

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Proces polski

Proces polski

Łaźnia Nowa teatr obywatelski, postanowił zmierzyć się z Eligiuszem Niewiadomskim inscenizując jego proces. Bazując na sprawozdaniach z realnego procesu postarano się oprócz ról historycznych odegrać role symboliczne, rozpisując proces na głosy. Mamy ciekawy pomysł...

Jak szaleć to muzycznie

Jak szaleć to muzycznie

Jesienią Warszawa żyje muzyką. To nie jest tylko Warszawska Jesień, Jazz Jamboree czy tegoroczna wisienka na torcie: Konkurs Chopinowski. To także Szalone Dni Muzyki — czyli festiwal, który w ciągu trzech dni gromadzi na widowniach największą liczbę melomanów,...

Pożeracz rzeczywistości

Pożeracz rzeczywistości

„Jestem pożeraczem rzeczywistości” – mówi o samym sobie Lars Noren, pisarz i zarazem bohater przedstawienia „Malexander”. Sęk w tym, że czasami rzeczywistość pożera pożeraczy. Tak jak to stało się w szwedzkim Malexander 25 lat temu, gdzie w napadzie na bank zginęło...

Prawicowa rewolucja kulturalna

Prawicowa rewolucja kulturalna

Dzisiaj o tym, jak prawacy wpadli w szał, bo inni mają czelność dobrze się bawić. W ten weekend przez internet, a zwłaszcza takie szemrane miejsca jak X, przetoczył się prawdziwy walec frustracji z powodu premiery gry Assassin’s Creed: Shadows. Prawaki upodobały sobie...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...