Polacy czekają w Soczi na pierwszy mecz

W środę kadra Polski w porze obiadowej dotarła do swojej bazy pobytowej w Soczi. Teraz trener Adam Nawałka ma wreszcie kilka dni na spokojne treningi i opracowanie taktyki na pierwszy mecz grupowy z Senegalem.

 

Reprezentacja Polski wróciła do światowej elity po 12 latach przerwy. Dla biało-czerwonych występ na mundialu w Rosji będzie ósmym w historii. Ich dotychczasowe osiągnięcia nie są może przesadnie oszałamiające, ale też nie musimy sie ich wstydzić. Dwa razy wywalczyli trzecią lokatę (1974, 1982), raz zajęli miejsca 5-8 (1978), raz wyszli z grupy (1986), a cztery razy kończyli turniej już po fazie grupowej (1938, 2002 i 2006). W XXI wieku zagrają po raz trzeci, ale kibice liczą, że tym razem polska drużyna spisze się lepiej niż ekipy Jerzego Engela na mundialu w Korei Południowej i Japonii oraz Pawła Janas w Niemczech. Ich występy zakończyły się kompletnymi porażkami, chociaż przed mistrzostwami aspiracje miały nie mniejsze niż mają teraz wybrańcy Adama Nawałki.

Czasy są też inne i kibice też są inni. Choć obecna reprezentacja wydaje się być znacznie mocniejsza od zespołów Engela i Janasa, to nikt nie oczekuje od niej gruszek na wierzbie. Celem jest wyjście z grupy, co wcale nie będzie łatwym zadaniem.
Zmieniło się też postrzeganie polskiej reprezentacji na świecie, co widać także w Soczi, gdzie tłumy łowców autografów polują na naszych piłkarzy, a szczególnie na Roberta Lewandowskiego. Nic nie ujmując zawodnikom występującym w naszej reprezentacji na poprzednich mundialach, to teraz po raz pierwszy mamy w jej składzie piłkarza o statusie światowej gwiazdy.

To rodzi też dodatkowe oczekiwania wobec Lewandowskiego, czego kapitan biało-czerwonych ma pełną świadomość. Dla niego dobry wynik polskiej reprezentacji w Rosji jest być może nawet ważniejszy niż dla niej samej, dla PZPN, a nawet dla nas wszystkich. „Wszyscy, którzy tu przyjechaliśmy, marzyliśmy o udziale w tym turnieju. Dzięki mundialowi można zostać zapamiętanym na zawsze. Zdajemy sobie sprawę, jakie sukcesy osiągaliśmy w latach 70. czy 80. Potem nastąpiła długa posucha. Niczego jednak nie obiecujemy. Po prostu z całych sił będziemy walczyć o nasz piękny sen” – zapewniał na pierwszej konferencji po przybyciu polskiej ekipy do Soczi. Ale w ocenach naszego zespołu, nawet po wygranym 4:0 sparingu z Litwą, „Lewy” pozostał malkontentem. Wciąż zwraca uwagę na niedociągnięcia, na to co trzeba poprawić, albo na co położyć jeszcze większy nacisk.

Naszej reprezentacji nie musimy się wstydzić. Piłkarze wyglądają jak z żurnala, podróżują i mieszkają w luksusowych warunkach, nawet w zachowaniu bardziej przypominają celebrytów niż piłkarzy – podczas treningów ich fryzury są nienaganne, a na twarzach próżno szukać potu i krwi. Może gdy już z boiska znikną kamery, a z trybun śledzący każdy ich ruch dziennikarze i kibice, przemieniają się na powrót w harujących w pocie czoła zawodowców, nabuzowanych od nadmiaru adrenaliny. Miejmy nadzieję, że tak właśnie się dzieje, gdy w kadrze gasną światła rampy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *