W PZLA bez zmian

Henryk Olszewski pozostanie prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki na kolejna kadencję (2021-2024). Za dotychczasowym szefem naszej lekkoatletycznej federacji opowiedziało się 88 z 94 delegatów na zjazd wyborczy.

Pięć lat temu, 19 listopada 2016 roku w trakcie poprzednie wyborczego zjazdu, Olszewski zapewniał, że chce stanąć na czele PZLA tylko na cztery lata. „Prezesem chcę być tylko jedną kadencję. To domena ludzi młodych, a ja tylko dlatego startowałem, że nikt taki się nie zgłosił” – przekonywał po ogłoszeniu wyników. Pokonał wówczas w wyborczych szrankach Jerzego Skuchę. Ale w ostatnich pięciu latach PZLA ma się czym pochwalić, dlatego Olszewski postanowił ponownie kandydować na stanowisko szefa związku.
Urodzony w Warszawie 69-letni Olszewski z lekkoatletyką związany jest od 1965 roku. Był trenerem dwukrotnego mistrza olimpijskiego w pchnięciu kulą Tomasza Majewskiego, który w 2016 roku zakończył karierę, a w ostatnim pięcioleciu był wiceprezesem PZLA. Znakomity przed laty kulomiot był zresztą szykowany na następcę Olszewskiego, lecz nie zdecydował się na kandydowanie. Postanowił nadal pozostać w cieniu swojego byłego trenera.
Lekkoatletyka stała się przez te pięć lat dyscypliną, w której Polska zdobywa najwięcej medali imprez mistrzowskich, m.in. 19 z mistrzostw świata za kadencji Olszewskiego. Ale najcenniejsze były te zdobyte w Tokio – nasi lekkoatleci aż dziewięciokrotnie stawali na olimpijskim podium, co jest rekordem naszej „królowej sportu” na igrzyskach. Do osiągnięć PZLA trzeba też zaliczyć imprezy organizowane pod jego egidą – jak drużynowe mistrzostwa Europy czy memoriały Janusza Kusocińskiego i Kamili Skolimowskiej. W sumie w Polsce zorganizowano od 2016 roku sześć imprez rangi mistrzostw świata i Europy. Olszewski zadbał także o sponsorów oraz transmisje telewizyjne. Podpisane umowy są wieloletnie i gwarantują stabilność finansową związku.
Do zarządu związku wybrano m.in. Sebastiana Chmarę, Tomasza Majewskiego, Tadeusza Osika i Zbigniewa Polakowskiego.