Na południowym trawniku Białego Domu odbyła się w niedzielę 14 czerwca gala UFC Freedom 250. Walki zorganizowano w dniu 80. urodzin Donalda Trumpa.
Administracja wpisała imprezę w obchody 250-lecia Stanów Zjednoczonych. Przed rezydencją prezydenta ustawiono tymczasową arenę dla ponad 4 tys. zaproszonych widzów. Kolejni oglądali transmisję na telebimach w pobliżu Ellipse.
Oprawa łączyła sport, wojsko i patriotyczną symbolikę. Nad Waszyngtonem przeleciały samoloty wojskowe, hymn wykonał Zac Brown, a część muzyki zapewniła orkiestra piechoty morskiej.
Trump oglądał pojedynki z balkonu Błękitnego Pokoju razem z Daną White’em, szefem UFC. White od lat publicznie wspiera Trumpa, a środowisko mieszanych sztuk walki stało się jednym z ważnych elementów politycznego wizerunku prezydenta.
Wśród gości byli politycy, ludzie sportu i przedstawiciele biznesu technologicznego. Na gali pojawił się m.in. Mark Zuckerberg, szef Mety. Do Waszyngtonu przyjechał także prezydent Karol Nawrocki.
Pałac Prezydencki przedstawiał wyjazd jako okazję do rozmów o bezpieczeństwie i relacjach dwustronnych. Sama wizyta nie miała charakteru oficjalnego. Nawrocki mówił po mszy z udziałem Polonii w Maryland, że dobra relacja prezydenta Polski z prezydentem USA leży w interesie Polski, a każde spotkanie z Trumpem traktuje jako okazję do rozmowy o polskich sprawach.
Kamery uchwyciły krótką rozmowę Trumpa i Nawrockiego tuż przy oktagonie. Nie wiadomo, czego dotyczyła. Widać było jedynie, że polski prezydent gestykulował w stronę klatki, w której toczyły się walki.
Program obejmował siedem walk MMA. W oktagonie wystąpili m.in. Justin Gaethje i Ilia Topuria oraz Ciryl Gane i Alex Pereira. Po pojedynkach zawodnicy podchodzili do Trumpa, ściskali mu dłoń albo dziękowali mu przed publicznością.
Najwięcej kontrowersji wywołał Josh Hokit. Po swojej walce wygłosił skandaliczną uwagę pod adresem Michelle Obamy, a potem zawiesił Trumpowi na szyi łańcuch.
Gala odbyła się tego samego dnia, w którym Trump ogłosił wstępne porozumienie z Iranem. Siedziba prezydenta USA była więc jednocześnie miejscem komunikatu o możliwym końcu wojny i sceną widowiska z oktagonem, wojskowymi przelotami i urodzinową oprawą.
Przeciwko organizacji walk przy Białym Domu protestowały w Waszyngtonie m.in. organizacje Third Act Virginia i CodePink. Demonstranci zarzucali administracji wykorzystanie publicznej przestrzeni do prywatno-politycznego spektaklu.
Protestujący przekonywali, że UFC Freedom 250 nie było zwykłą imprezą sportową. Walki odbyły się na terenie federalnym, pod państwową oprawą i z bezpośrednim udziałem prezydenta, dlatego krytycy widzieli w gali nadużycie publicznej przestrzeni.
Przed galą pojawiła się także próba prawnego zablokowania wydarzenia. Przeciwnicy walk przy Białym Domu argumentowali, że narodowe zabytki i przestrzeń publiczna nie powinny służyć promocji prywatnych interesów ludzi związanych z władzą. Sąd nie zatrzymał imprezy.
Kontrowersje dotyczą również pieniędzy. Wśród partnerów wydarzenia znalazły się firmy z branży kryptowalut. Część premii dla zawodników miała być powiązana z kryptowalutą USD1, emitowaną przez World Liberty Financial, firmę współtworzoną przez Trumpa i rodzinę Witkoffów. Przy organizacji gali pojawiał się też wątek Crypto.com.
Biały Dom przedstawia UFC Freedom 250 jako część obchodów rocznicowych i hołd dla kraju. Krytycy widzą w niej oczywiste połączenie urzędu, prywatnego biznesu, sportu walki i politycznej propagandy.
Po prostu absurd
Trzeba przyznać, że nawet jak na epokę Trumpa był to obraz absurdalny. Jeszcze kilka lat temu opowieść o oktagonie ustawionym na trawniku Białego Domu, walkach MMA w urodziny prezydenta USA i polskim prezydencie rozmawiającym z nim przy klatce brzmiałaby jak żart.
Nawrocki mógł się jednak w tej scenerii odnaleźć wyjątkowo dobrze. Ma wiele politycznych słabości, bardzo wiele, ale trudno odmówić mu jednego: wśród głów państw raczej niewielu zna się na sportach walki lepiej od naszego prezydenta boksera. Szkoda, że mimo to nie był tam za bardzo widoczny.











