Mar-a-Lago zamiast Jałty

Płonący budynek mieszkalny w Kijowie po rosyjskim ataku oraz rezydencja Mar-a-Lago na Florydzie, gdzie ma dojść do rozmów Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem.

W nocy z piątku na sobotę Ukraina znalazła się pod jednym z największych zmasowanych ataków powietrznych w ostatnich miesiącach. Według ukraińskich władz Rosja użyła niemal 500 dronów oraz około 40 rakiet. Ataki były wymierzone w cele na terenie całego kraju, w tym w stolicę.

W Kijowie doszło do pożarów budynków mieszkalnych. Zginęła co najmniej jedna osoba, a kilkanaście zostało rannych; część poszkodowanych trafiła do szpitali. Mer miasta Witalij Kliczko poinformował, że w wyniku uderzeń uszkodzona została infrastruktura cywilna, a obrona przeciwlotnicza działała przez wiele godzin. Alarmy lotnicze obejmowały w nocy znaczną część terytorium Ukrainy.

Według danych przekazywanych przez władze oraz agencję Reuters po ataku ponad 2,6 tys. budynków mieszkalnych w Kijowie pozostaje bez ogrzewania. Ciepła pozbawionych jest także 187 przedszkoli i 138 szkół. Minister spraw zagranicznych Ukrainy przekazał, że nawet jedna trzecia miasta nie ma dostępu do ogrzewania. W regionie kijowskim, otaczającym stolicę, prądu nie ma około 320 tys. domów.

Kilka godzin po zakończeniu ataków prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wyruszył w podróż do Stanów Zjednoczonych. W niedzielę ma spotkać się na Florydzie z Donaldem Trumpem, który spędza święta w swojej rezydencji w Mar-a-Lago. Rozmowa ma dotyczyć projektu porozumienia pokojowego oraz dalszego kierunku działań dyplomatycznych wokół wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Jeszcze przed wylotem Zełenski powiedział dziennikarzom, że Rosja „nie chce zakończenia wojny” i wykorzystuje każdą okazję, by zwiększyć presję militarną oraz polityczną. Ukraiński prezydent podkreślał, że rozmowy w Stanach Zjednoczonych mają dotyczyć kluczowych elementów ewentualnego porozumienia, w tym gwarancji bezpieczeństwa i przyszłej odbudowy kraju.

Przyspieszenie rozmów i plan pokojowy

Po blisko czterech latach od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę rozmowy na temat możliwego zakończenia konfliktu wyraźnie przyspieszyły. W ostatnich tygodniach pojawił się projekt planu pokojowego przygotowany z inicjatywy Donalda Trumpa. Jednak ta 28-punktowa wersja dokumentu została mocno skrytykowana zarówno w Kijowie, jak i w części państw europejskich jako zbyt korzystna dla Moskwy. A złośliwi twierdzą nawet, że całość została po prostu napisana w Moskwie.

W odpowiedzi Zełenski przedstawił zarys nowej, zmodyfikowanej wersji planu, obejmujący obecnie 20 punktów. Kluczowym założeniem jest zamrożenie obecnej linii frontu bez natychmiastowego rozstrzygnięcia kwestii terytorialnych. Rosja kontroluje obecnie ponad 19 proc. terytorium Ukrainy, w tym znaczną część Donbasu oraz obszary na południu kraju.

Ukraiński prezydent twierdzi, że plan jest „gotowy w około 90 procentach” i wyraził nadzieję, że jeszcze przed Nowym Rokiem możliwe będzie doprecyzowanie pozostałych elementów. Według Zełenskiego rozmowy z przedstawicielami USA, w tym ze specjalnym wysłannikiem Trumpa Stevem Witkoffem oraz Jaredem Kushnerem, były konstruktywne i przyniosły nowe propozycje dotyczące zakończenia wojny.

Trump z kolei studzi oczekiwania. W rozmowie z portalem Politico powiedział, że jego ukraiński odpowiednik „nie ma nic, dopóki on nie wyrazi zgody” na ostateczne warunki porozumienia. Dodał, że oceni przedstawione propozycje i zapowiedział, że w najbliższym czasie planuje również rozmowę z Władimirem Putinem.

Sporne kwestie i stanowisko Rosji

Najbardziej kontrowersyjne pozostają kwestie terytorialne. Rosja domaga się pełnej kontroli nad całym Donbasem, w tym obszarami, które wciąż pozostają pod kontrolą Ukrainy. Kijów konsekwentnie odrzuca możliwość formalnego oddania tych terenów. Sporną kwestią pozostaje również kontrola nad elektrownią jądrową w Zaporożu, największą w Europie.

Według informacji medialnych w projekcie planu pojawiła się propozycja utworzenia zdemilitaryzowanych „wolnych stref ekonomicznych” na części spornych obszarów wschodniej Ukrainy. Szczegóły tego rozwiązania nie są jednak znane. Plan zakłada także gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy wzorowane na artykule 5 NATO oraz możliwość utrzymania przez Kijów armii liczącej około 800 tys. żołnierzy.

Zełenski zapowiedział, że jest gotów poddać ewentualne porozumienie pod referendum narodowe, jeśli Rosja zgodzi się na 60-dniowe zawieszenie broni. Głosowanie miałoby objąć wyłącznie obywateli Ukrainy mieszkających na terenach kontrolowanych przez Kijów.

Kreml potwierdził, że otrzymał propozycje pokojowe za pośrednictwem wysłannika Kirilla Dmitrijewa. Rzecznik Dmitrij Pieskow informował, że doradca Putina Jurij Uszakow pozostaje w kontakcie z przedstawicielami USA. Jednocześnie rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow oskarżył Ukrainę o próbę „storpedowania” negocjacji, twierdząc, że nowa wersja planu różni się radykalnie od wcześniejszych ustaleń.

Rosja podkreśla, że nie zamierza wycofywać się z okupowanych terytoriów i jest gotowa kontynuować działania wojenne, jeśli rozmowy nie przyniosą akceptowalnego dla niej porozumienia. Jednocześnie Moskwa sygnalizuje ograniczoną gotowość do dalszych kontaktów dyplomatycznych.

Polska reakcja i dalsze rozmowy

Do dzisiejszego ostrzału Kijowa odniósł się Donald Tusk. W opublikowanym w mediach społecznościowych wpisie stwierdził, że „wbrew oczekiwaniom prezydenta Trumpa i mimo gotowości do ustępstw ze strony Wołodymyra Zełenskiego Rosja ponownie brutalnie zaatakowała mieszkaniowe dzielnice Kijowa”. Premier zapowiedział rozmowy z przywódcami kilku państw europejskich na temat „szans na pokój”.

Zełenski podziękował polskiemu premierowi za wsparcie dyplomatyczne. Polska, podobnie jak inne kraje regionu, pozostaje bezpośrednio zainteresowana wynikiem rozmów prowadzonych między Waszyngtonem, Kijowem i Moskwą, choć formalnie nie uczestniczy w negocjacjach.

Niedzielne spotkanie Trump–Zełenski w rezydencji prezydenta-miliardera z pewnością nie zakończy wojny, ale może wyznaczyć kierunek dalszych rozmów. Na razie, mimo trwającej intensyfikacji dyplomacji, wojna trwa, co potwierdziły nocne ataki na Ukrainę.

Redakcja

Poprzedni

Coś ty uczynił ludziom Mickiewiczu?

Następny

AI pomoże załatwiać sprawy w mObywatelu