Pokój w cieniu ruin

10 paź 2025

Po roku bombardowań i blokady Izrael i Hamas ogłosili zawieszenie broni. Donald Trump mówi o „historycznym dniu”, Benjamin Netanjahu o „nowej erze bezpieczeństwa”. Tymczasem w samej Strefie Gazy trudno o powody do świętowania. Miasto jest w ruinach, a jego mieszkańcy boją się, że ten pokój potrwa krócej niż odbudowa jednego szpitala.

Porozumienie pokojowe uzgodniono w nocy z 8 na 9 października przy udziale Stanów Zjednoczonych, Egiptu, Kataru i Turcji. Zakłada ono uwolnienie izraelskich zakładników w zamian za ponad dwa tysiące palestyńskich więźniów. Izraelska armia rozpoczęła już wycofywanie się z Gazy, a Hamas ogłosił, że otrzymał gwarancje od mediatorów, iż „wojna została całkowicie zakończona”. Premier Netanjahu zapowiedział jednak, że rozbrojenie Hamasu pozostaje celem jego rządu – „miękką lub twardą drogą”.

Życie po bombardowaniach

W południowej części Strefy Gazy – w Khan Younis, Rafah i obozie Nuseirat – po raz pierwszy od miesięcy zapanowała cisza. Mieszkańcy wychodzą na ulice, by szukać swoich bliskich i resztek dobytku. Ratownicy przeszukują gruzy, ludzie czekają na wodę i żywność. Według ONZ zginęło ponad 40 tysięcy osób, a setki tysięcy zostały ranne lub wysiedlone. Większość ofiar to kobiety i dzieci. Gaza została niemal całkowicie zniszczona. Zburzono szpitale, szkoły, sieci wodne i energetyczne. Brakuje prądu, paliwa i leków.

Organizacje humanitarne donoszą, że wiele konwojów z pomocą zostało zablokowanych lub ostrzelanych mimo przekazanych współrzędnych. WHO potwierdziła, że izraelskie wojska atakowały placówki medyczne – od Al-Shifa po Al-Quds – mimo obecności pacjentów i personelu. Światowy Program Żywnościowy alarmuje, że 80 procent mieszkańców Gazy głoduje, a milion ludzi żyje w prowizorycznych namiotach bez dostępu do wody. Epidemie szerzą się szybciej niż pomoc humanitarna.

W ocenie Human Rights Watch i Amnesty International izraelska ofensywa miała charakter zbiorowej kary wobec całego narodu palestyńskiego. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze od miesięcy prowadzi postępowanie w sprawie ludobójstwa, uznając, że istnieją poważne podstawy do stwierdzenia zbrodni przeciwko ludzkości. To nie była wojna w klasycznym sensie – to była wojna z całym społeczeństwem, z jego dziećmi, lekarzami i prawem do życia.

Układ między interesami

Donald Trump przedstawia rozejm jako swój osobisty sukces. To jego doradcy – Jared Kushner i Steve Witkoff – pośredniczyli w rozmowach między Izraelem a Katarem. Prezydent USA chwali się, że „nikt wcześniej nie zakończył tylu wojen w tak krótkim czasie”. Jednocześnie forsuje własny projekt odbudowy – tzw. „Rivierę Gazy”, w której zrujnowane terytorium miałoby stać się strefą inwestycji i luksusowych rezydencji dla inwestorów z Zatoki Perskiej. W przedsięwzięcie mieliby być zaangażowani m.in. Tony Blair i amerykańscy deweloperzy z otoczenia Trumpa.

Dla ludzi, którzy stracili domy, rodziny i całe życie, takie wizje brzmią jak drwina. Gaza nie potrzebuje luksusowych apartamentów – potrzebuje szpitali, szkół i dostępu do wody. Ale w świecie Trumpa pokój to projekt marketingowy, nie moralny. Wszystko można przeliczyć na beton, złoto i procent od inwestycji.

Po zakończeniu działań wojennych wciąż nie wiadomo, kto obejmie władzę w Gazie. Autonomia Palestyńska jest zbyt słaba, by samodzielnie przejąć kontrolę, a Hamas – mimo strat – zachował struktury i część poparcia. W rozmowach dyplomatycznych pojawia się pomysł utworzenia tymczasowej administracji palestyńsko-arabskiej z udziałem Egiptu, Turcji i lokalnych liderów. Egipt chce wzmocnić swoją pozycję w regionie i zabezpieczyć granicę, Turcja stara się odzyskać wpływy, a Katar – jako dotychczasowy pośrednik między Hamasem a Zachodem – zabiega o utrzymanie roli mediatora i ochronę własnych interesów gospodarczych.

Dla Netanjahu i Trumpa zawieszenie broni to przede wszystkim operacja wizerunkowa. Pierwszy przetrwał politycznie dzięki wojnie, drugi próbuje na niej zbudować mit globalnego mediatora. Ich wspólny „pokój” to układ między interesami, nie między narodami.

Rozejm kończy najkrwawszy etap konfliktu izraelsko-palestyńskiego od 1948 roku. Ale realnego trwałego pokoju raczej nie przyniesie. Na Zachodnim Brzegu wciąż giną ludzie – od kul izraelskich osadników, którzy mówią o obronie, a działają jak armia okupacyjna. W Syrii i Libanie spadają kolejne izraelskie rakiety. Iran już zapowiedział, że nie odpuści – będzie wspierał każdy ruch, który nazwie „oporem”, niezależnie od tego, czy chodzi o Hezbollah, Huti, czy palestyńskie frakcje zbrojne.

Izrael pozostaje potęgą wojskową – nikt nie ma co do tego wątpliwości. Ale politycznie coraz bardziej przypomina samotną fortecę. Zachód przez lata bronił jego działań w imię „walki z terroryzmem”, a dziś sam nie wie, jak wytłumaczyć ruinę Gazy. Trudno już mówić o „prawie do obrony”, gdy bombarduje się szpitale, szkoły i obozy uchodźców.

Dla opinii publicznej na świecie Izrael stał się symbolem bezkarności – państwem, które może zrobić wszystko, bo ma za sobą amerykańskie weto w ONZ. Dla świata arabskiego – państwem przemocy, które przestało się czegokolwiek wstydzić. Każdy kolejny nalot, każda blokada pomocy humanitarnej tylko to potwierdzają.

Stany Zjednoczone grają obecnie rolę mediatora. Tyle że to one dostarczyły broń, którą Gazę zrównano z ziemią. Najpierw uzbroili, potem pośredniczyli w „zawieszeniu broni”. Pokój made in USA – zbudowany na ruinach, podpisany krwią, sprzedany jako sukces dyplomatyczny.

Trump i Netanjahu mogą dziś mówić o sukcesie, ale dla dwóch milionów ludzi uwięzionych w Gazie to nie koniec, lecz początek kolejnego etapu przetrwania. Pokój ogłoszono w imieniu wielkich mocarstw, nie w imieniu tych, którzy zapłacili za niego najwyższą cenę. Gaza wciąż jest głodna, zrujnowana i odcięta od świata – zniszczona przez tych samych, którzy dziś z uśmiechem na twarzy ogłaszają „nowy początek”.

Jeśli społeczność międzynarodowa pozwoli, by to ludobójstwo przeszło bez kary, będzie to sygnał, że prawo międzynarodowe przestało mieć znaczenie. Taki „pokój” nie stabilizuje regionu, lecz utrwala logikę przemocy – przekonanie, że siła i przywilej są ponad prawem. Bez rozliczenia tej zbrodni Bliski Wschód pozostanie areną kolejnych wojen, a Gaza symbolem bezsilności świata wobec cierpienia słabszych.

Najnowsze

Sprawdź również

Spotkanie przywódców Chin i Słowacji w Pekinie

Spotkanie przywódców Chin i Słowacji w Pekinie

Drzewo przyjaźni chińsko-słowackiej ma głębokie korzenie i bujne liście – powiedział 28 lipca przewodniczący Chin, Xi Jinping, w Pekinie, w Wielkiej Hali Ludowej, podczas rozmów z prezydentem Słowacji, Petrem Pellegrinim, który przebywa z wizytą państwową w Chinach....

Trump deportuje migrantów do państw Afryki. Amnesty alarmuje

Trump deportuje migrantów do państw Afryki. Amnesty alarmuje

Administracja Donalda Trumpa rozszerza deportacje do państw trzecich, wysyłając ludzi do krajów, których nie są obywatelami i z którymi często nie mają żadnych związków. Według Amnesty International w ciągu roku do państw afrykańskich przetransportowano w ten sposób...

Sąd wstrzymał przejęcie Warner Bros. Discovery przez Paramount

Sąd wstrzymał przejęcie Warner Bros. Discovery przez Paramount

Sąd federalny w Kalifornii wstrzymał przejęcie Warner Bros. Discovery przez Paramount Skydance. Pozew złożyli prokuratorzy generalni 12 stanów, którzy twierdzą, że połączenie dwóch wielkich grup medialnych ograniczyłoby konkurencję. Wynik postępowania ma znaczenie...

Wang Yi spotkał się z minister spraw zagranicznych Filipin

Wang Yi spotkał się z minister spraw zagranicznych Filipin

22 lipca w Manili, podczas serii spotkań ministrów spraw zagranicznych w ramach współpracy Azji Wschodniej, członek Biura Politycznego KC KPCh i minister spraw zagranicznych Chin, Wang Yi, spotkał się z minister spraw zagranicznych Filipin, Marią Theresą Lazaro. Wang...