Syn prezydenta Brazylii zapowiada dyktaturę

Jeden z trzech bardzo aktywnych politycznie synów prezydenta Jaira Bolsonaro – deputowany do parlamentu Eduardo – zapowiedział ewentualność ponownego wprowadzenia dyktatury wojskowej, „jeśli protesty w Chile przeniosą się do Brazylii”. Został zmuszony do wycofania się z tych słów, lecz jego groźba jest traktowana poważnie.

35-letni Eduardo Bolsonaro w wywiadzie dla jednego z popularnych w Brazylii kanałów na Youtube postraszył, że gdyby brazylijska lewica miała się zradykalizować i doprowadzić do tak masowych anty-neoliberalnych protestów, jakie mają teraz miejsce w Chile, rząd może powrócić do „tradycji” junty wojskowej, która w 1964 r. przejęła władzę w kraju, by wkrótce wprowadzić w życie tzw. akt instytucjonalny nr 5 (AI5), na podstawie którego wojskowi zamknęli parlament i zawiesili wolności konstytucyjne. Krwawa junta, której prezydent Bolsonaro jest wielkim wielbicielem, została obalona przez Brazylijczyków dopiero po ponad 20 latach, w 1985 r.
Zdaniem Eduardo, fala ostatnich buntów społecznych w Ameryce Łacińskiej (jak w Ekwadorze i Chile) jest wynikiem działania „wrogów Stanów Zjednoczonych i Brazylii”. Konkretnie wskazał dwa kraje socjalistyczne Kubę i Wenezuelę, które według niego knują przeciw „porządkom państwowym” również w Brazylii. Porównał to do działań lewicy w latach 60. ub. wieku, które miały doprowadzić do powstania „patriotycznej” junty wojskowej. „Jeśli lewica tak się zradykalizuje jak wtedy, trzeba będzie odpowiedzieć. Taką odpowiedzią może być nowy AI5” – mówił młody Bolsonaro.
Te słowa wywołały protesty nawet wśród sojuszników rządu jego ojca. Czasy dyktatury wojskowej były powodem głębokiej społecznej traumy, pamiętanej do dzisiaj. Marszałek Izby Deputowanych Rodrigo Maia nazwał deklaracje Eduardo „odpychającymi” i zwrócił uwagę, że „ciągłe chwalenie dyktatury jest karalne”. Podobnie szef Senatu Davi Alcolumbre uznał, że te groźby są „skandalicznym afrontem wobec konstytucji”. Lewicowa Partia Pracowników b. prezydenta Luli mówi o „kryminalnych deklaracjach” syna prezydenta.
Eduardo Bolsonaro, wyraźnie opieprzony przez ojca, tłumaczył potem, że został źle zrozumiany, gdyż tylko „wspomniał o AI5” i nie mówił, że zostanie wprowadzony w życie. Jego występ wzmógł jednak czujność na lewicy, która wcale nie wyklucza scenariusza powstania junty w Brazylii.