Triumf kapitału

19 gru 2017

Dwie izby amerykańskiego Kongresu dogadały się w sprawie ostatecznego kształtu ustawy obniżającej podatki. W wielkich firmach mogą otwierać szampana.

Do ostatniego dnia amerykańskie media spekulowały, że sprawa podatków może ugrzeznąć w długich negocjacjach, gdyż część senatorów zaczęła wahać się, czy popierać obniżkę. Ostatecznie udało się przekonać niezdecydowanych Marco Rubio i Boba Corkera, który w poprzedniej senackiej debacie argumentował, że zmniejszenie wpływów budżetu niewspółmiernie pogłębi dług publiczny. A to oznacza, że uzgodniona między Izbą Reprezentantów i Senatem wersja zmian w kodeksie podatkowym USA, największych od 1986 r., ma otwartą drogę do wejścia w życie.
Beneficjentami nowych przepisów będą w pierwszej kolejności wielkie firmy. Podatek od korporacji po obniżce wyniesie już nie 35, a 21 proc. Pojawią się również nowe możliwości ulg i odpisów podatkowych dla biznesu. Maksymalna stawka podatkowa dla najzamożniejszych też spadnie: z 39 proc. do 37,6 proc. A wszystko to pomysłodawcy okrasili klasyczną neoliberalną propagandą, co z tego, że negatywnie zweryfikowaną w wielu krajach. – Lud amerykański zbliża się do planu, który przyniesie wyższe płace, niższe podatki, prostszy system i silniejszą gospodarkę – powiedział Republikanin Kevin McCarthy. W podobnym tonie politycy tej partii publikują komentarze w mediach społecznościowych. Nie mogą wszak oznajmić wprost, że cięcie podatku korporacyjnego to spełnienie artykułowanego od lat życzenia lobbystów działających na rzecz wielkich firm.
Zwykli pracownicy, a nawet klasa średnia, na zmianach nie skorzystają wcale, chociaż to właśnie im Trump obiecywał niewiarygodne profity z obniżki podatków, jaką wprowadzi jako prezydent. Progi podatkowe, które dotyczyły tych grup obywateli, pozostają bez zmian, a spadek dochodów budżetowych wcale nie jest dla nich dobrą wiadomością. Demokraci, którzy od początku mobilizowali się przeciwko zmianom, podnoszą, że rezygnacja z takiej części dochodów budżetowych zwiększy dług publiczny, który wynosi dziś ok. 20 bln dolarów, o kolejne 1,4 bln w ciągu dekady. – To prezent dla zamożnych wspierających kampanię Republikanów i obraza dla pracujących rodzin w naszym kraju – wprost oznajmił w parlamentarnej debacie Bernie Sanders. Wcześniej nie wahał się nazywać projektu „jedną z największych kradzieży w historii Ameryki”.
Ostateczne głosowania nad ustawą odbędą się w przyszłym tygodniu. Z uwagi na stosunek sił w obu izbach Kongresu korzystne dla Republikanów rozstrzygnięcie jest praktycznie przesądzone.

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Sprawdź również

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Na to spotkanie patrzyły nie tylko Pekin i Waszyngton. Patrzył świat zmęczony wojnami, cłami, niepewnością na rynkach energii i rosnącymi kosztami życia. Donald Trump wrócił do Pekinu po ośmiu i pół roku od poprzedniej wizyty w Chinach. Kiedy przy jednym stole siadają...

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Zohran Mamdani, lewicowy burmistrz Nowego Jorku, nie pojawił się na dorocznym balu mody w Metropolitan Museum of Art. W wieczór, gdy muzeum wypełniły gwiazdy, projektanci i miliarderzy, jego biuro pokazało krawców, sprzedawców, dostawców i związkowców. Ludzi, bez...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...