Znów bez polskich drużyn

UEFA dokonała losowania fazy grupowej europejskich pucharów. Finał Ligi Mistrzów zostanie rozegrany 30 maja w Stambule, natomiast finał Ligi Europy odbędzie się 27 maja w Gdańsku. W kwalifikacjach wzięły udział cztery polskie zespoły (Piast, Cracovia, Lechia i Legia), ale wszystkie odpadły.

Już trzeci sezon z rzędu nie ma polskiej drużyny w fazie grupowej europejskich pucharów. W obecnej edycji oprócz Polski swoich zespołów nie zobaczą też kibice w Albanii, Andorze, Armenii, Białorusi, Bośni i Hercegowinie, Czarnogórze, Estonii, Finlandii, Gibraltarze, Gruzji, Irlandii, Irlandii Północnej, Islandii, Izraela, Kosowa, Liechtensteinu, Litwy, Łotwy, Macedonii Północnej, Malty, Mołdawii, San Marino, Walii i Wysp Owczych. Polska ekstraklasa w rankingu UEFA znajduje się obecnie na 25. miejscu w rankingu UEFA.

Liga Mistrzów 2019/2020

Grupa A: Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Real Madryt, Club Brugge, Galatasaray Stambuł. Grupa B: Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Tottenham Hotspur, Olympiakos Pireus, Crvena Zvezda Belgrad. Grupa C: Manchester City, Szachtar Donieck, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior), Atalanta Bergamo. Grupa D: Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Atletico Madryt, Bayer Leverkusen (Adrian Stanilewicz), Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus). Grupa E: FC Liverpool, SSC Napoli (Piotr Zieliński, Arkadiusz Milik), FC Salzburg, KRC Genk (Jakub Piotrowski). Grupa F: FC Barcelona, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), Inter Mediolan, Slavia Praga. Grupa G: Zenit Petersburg, Benfica Lizbona, Olympique Lyon, RB Lipsk. Grupa H: Chelsea Londyn, Ajax Amsterdam, Valencia CF, OSC Lille.

Liga Europy 2019/2020

Grupa A: FC Sevilla, APOEL Nikozja, Karabach Agdam, Football 1991 Dudelange. Grupa B: Dynamo Kijów (Tomasz Kędziora), FC Kopenhaga, Malmoe FF, FC Lugano. Grupa C: FC Basel, FK Krasnodar, Getafe, Trabzonspor. Grupa D: Sporting Lizbona, PSV Eindhoven, Rosenborg Trondheim, LASK Linz. Grupa E: Lazio Rzym, Celtic Glasgow, Stade Rennes, CFR Cluj. Grupa F: Arsenal Londyn, Eintracht Frankfurt, Standard Liege, Vitoria Guimaraes. Grupa G: FC Porto, Young Boys Berno, Feyenoord Rotterdam, Glasgow Rangers. Grupa H: CSKA Moskwa, Łudogorec Razgrad (Jacek Góralski, Jakub Świerczok), Espanyol Barcelona, Ferencvaros Budapeszt. Grupa I: VfL Wolfsburg, KAA Gent, Saint-Etienne, FK Ołeksandria. Grupa J: AS Roma, Borussia M’gladbach, Basaksehir Stambuł, Wolfsberger AC. Grupa K: Besiktas Stambuł, SC Braga, Wolverhampton, Slovan Bratysława. Grupa L: Manchester United, FK Astana, Partizan Belgrad, AZ Alkmaar.

 

Liga Mistrzów 2019/2020: Koszyki już wypełnione

Podczas minionego weekendu bezpośredni awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów wywalczyły trzecia w Serie A Atalanta Bergamo i czwarty Inter Mediolan, oraz drugi w rosyjskiej ekstraklasie Lokomotiw Moskwa.

Właśnie te trzy ekipy dołączyły do zespołów, które wcześniej zapewniły sobie awans. Stawkę może jeszcze uzupełnić Arsenal Londyn jeśli wygra w finale Ligi Europy z Chelsea Londyn, lub Olympique Lyon jeśli górą będzie Chelsea, która zakwalifikowała się już do Champions League jako trzecie drużyna Premier League. Pozostałe sześć miejsce przypadną zespołom wyłonionym w eliminacjach (m.in. z udziałem mistrza Polski Piasta Gliwice). Losowanie pierwszej rundy eliminacji odbędzie się w połowie czerwca, a pierwsze mecze zaplanowano na 9 i 10 lipca. Natomiast losowanie fazy grupowej zostanie przeprowadzone 29 sierpnia.

W pierwszym koszyku, który daje przywilej rozstawienia, znaleźli się tegoroczni triumfatorzy obu europejskich pucharów (FC Liverpool lub Tottenham i Arsenal bądź Chelsea Londyn) oraz sześciu mistrzów najsilniejszych europejskich lig według rankingu UEFA: hiszpańskiej (FC Barcelona), niemieckiej (Bayern Monachium), włoskiej (Juventus Turyn), angielskiej (Manchester City), francuskiej (Paris Saint-Germain) i rosyjskiej (Zenit Petersburg).

W pozostałych koszykach znajdą się: Real Madryt, Atletico Madryt, Borussia Dortmund, SSC Napoli, Szachtar Donieck, Arsenal Londyn lub Chelsea Londyn, Tottenham Hotspur lub FC Liverpool, Benfica Lizbona, Bayer Leverkusen, Red Bull Salzburg, Valencia CF, Inter Mediolan, Lokomotiw Moskwa, KRC Genk, Galatasaray Stambuł, RB Lipsk, Atalanta Bergamo i OSC Lille. Losowanie grup odbędzie się 29 sierpnia, rozgrywki zaczną się 17 września, a finał odbędzie się 30 maja 2020 roku w Stambule.

 

Wyścig polskich snajperów

W klasyfikacji „Złotego Buta” Leo Messi jest już poza zasięgiem konkurentów, w tym Roberta Lewandowskiego, Krzysztofa Piątka i Arkadiusza Milika. W tej sytuacji pozostaje im rywalizacja o miano najskuteczniejszego polskiego napastnika.

Lewandowski w miniony weekend strzelił 19. gola w obecnym sezonie i w klasyfikacji „Złotego Buta” dogonił Krzysztofa Piątka. Obaj polscy snajperzy zajmują w zestawieniu czwarte miejsce z takim samym dorobkiem 19 trafień i 38 punktów (w pięciu najsilniejszych ligach europejskich w klasyfikacji Złotego Buta przyznaje się dwa punkty za każdą zdobytą bramkę). Oprócz nich tyle samo goli i punktów mają na koncie jeszcze Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn), Duvan Zapata (Atalanta Bergamo) i Sergio Aguero (Manchester City).

Na czele zestawienia znajduje się Leo Messi (FC Barcelona), który w ostatniej ligowej kolejce w derbowym meczu z Espanyolem strzelił dwa gole i powiększył swój dorobek w tym sezonie do 31 trafień i 62 punktów. Jedynym graczem, który dotrzymuje jeszcze kroku genialnemu Argentyńczykowi, jest wschodząca gwiazda światowego futbolu Francuz Kylian Mbappe, który w tym sezonie zdobył w barwach Paris Saint-Germain 27 bramek (w miniony weekend zapewnił paryskiej jedenastce zwycięstwo 1:0 w spotkaniu Tuluzą), co daje mu 54 pkt w klasyfikacji „Złotego Buta”. Trzeci w zestawieniu Włoch Fabio Quagliarella z Sampdorii Genua ma na koncie 21 goli i 42 pkt, a zatem bliżej mu do grupy pościgowej z Lewandowskim i Milikiem w składzie, niż do dwójki liderów.

Jeszcze do niedawna można było sądzić, że najskuteczniejszy od lat wśród polskich piłkarzy grających w ligach zagranicznych Lewandowski w końcu zostanie zdetronizowany przez Krzysztofa Piątka, który w barwach Genoi i AC Milan w tym sezonie nazbierał 19 goli. Ale „Lewy” nadrobił w ostatnich tygodniach stratę do Piątka i w miniony weekend zdobywając w meczu w Freiburgiem 19. gola w obecnych rozgrywkach zrównał się z napastnikiem AC Milan pod względem liczby trafień. Obaj zatem przewodzą w wewnętrznej, polskiej rywalizacji o tytuł najskuteczniejszego napastnika, ale mają za plecami silną konkurencję. Tylko jedno trafienie mniej na koncie ma szalejący w tym sezonie w duńskiej ekstraklasie Kamil Wilczek. Na wysokie miejsce w klasyfikacji „Złotego Buta” ten piłkarz nie ma szans, bo duńska liga ma niższy współczynnik od włoskiej i niemieckiej, dlatego w punktacji jest niżej od Arkadiusza Milika, który w wygranym przez jego SSC Napoli 4:1 na wyjeździe niedzielnym meczu z AS Roma zdobył 16. bramkę w tym sezonie. Poza tym, że była wyjątkowej urody, była też najszybciej strzelonym golem przez Milika w lidze włoskiej.

Piąty na liście najskuteczniejszych polskich piłkarzy za granicą jest grający w chorwackim NK Gorica Łukasz Zwoliński, który zdobył dotąd 10 bramek. Ale nie ulega wątpliwości, że rywalizacja o tytuł najskuteczniejszego rozegra się między tercetem Lewandowski – Piątek – Milik. Faworytem jest „Lewy”, ale w tym roku najbardziej regularnie z nich trafia… Milik.

 

Szczęsny walnął w Recę

Maciej Szczęsny, obecnie zatrudniony w charakterze telewizyjnego eksperta, wywołała burzę stwierdzeniem, iż Jerzy Brzęczek wystawia do gry Arkadiusza Recę, by Wisła Płock dostała od Atalanty Bergamo bonus transferowy wart pół miliona euro.

Za powołanie Arkadiusza Recy, który po przejściu z Wisły Płock (w tym klubie jego trenerem był Jerzy Brzęczek) do Atalanty Bergamo grzał we włoskim klubie ławę, selekcjoner kadry był krytykowany już po jesiennych meczach reprezentacji, a ponieważ w sytuacji tego piłkarza w Atalancie nic od tamtej pory na lepsze się nie zmieniło, jego obecność w kadrze na marcowe mecze eliminacyjne wywołała zrozumiałą fale oburzenia. W spotkaniu z Austrią Reca na boisku się nie pojawił i temat ucichł, lecz z meczu z Łotwą wyszedł w podstawowym składzie i zagrał od pierwszego do ostatniego gwizdka. I trzeba uczciwie przyznać, że zagrał słabo. Miał jednak duży udział w zwycięstwie, bo to z jego podania gola na 1:0 strzelił Robert Lewandowski. Tak na marginesie, Kamil Glik zdobył bramkę na 2:0 z podania Jakuba Błaszczykowskiego, a to drugi z piłkarzy, których obecność w kadrze uważana jest za przejaw nepotyzmu Brzęczka. Można zatem powiedzieć, że w meczu z Łotwą obaj ci zawodnicy dali selekcjonerowi mocne alibi dla podjętych przez niego w ich sprawie decyzji kadrowych.

Obalił to alibi jednak Maciej Szczęsny, który od pewnego czasu próbuje robić karierę telewizyjną w TVP Sport i skwapliwie wykorzystuje każdą wizytę na wizji, żeby utrwalać swój wizerunek bezkompromisowego eksperta. Tym razem pojechał jednak „po bandzie” rzucając w eter, że Arkadiusz Reca dlatego jest w kadrze, bo Brzęczek chce pomóc swojemu byłemu pracodawcy Wiśle Płock w zarobieniu 500 tys. euro. Tyle właśnie pieniędzy, wedle Szczęsnego, płocki klub dostanie, jako transferowy bonus od Atalanty Bergamo, jeśli Reca rozegra co najmniej pięć meczów w reprezentacji Polski.
Piłkarz po meczu z Łotwą nie chciał komentować rewelacji telewizyjnego eksperta, pewnie także dlatego, że jest on ojcem kolegi z reprezentacji Wojciecha Szczęsnego. Jerzy Brzęczek tylko się żachnął i skwitował rzecz krótko: „Nie znam klauzul, jakie są między klubami przy transferach piłkarzy. To opinia pana Szczęsnego, do której ma prawo. Ja patrzę tylko na rozwój i na ewentualną przydatność piłkarzy do kadry”.

Z wyjaśnieniem pospieszyła też Wisła Płock, zamieszczając komunikat tej treści: „W odniesieniu do medialnego zamieszania wokół meczu Polska – Łotwa, Zarząd Wisły Płock informuje, że nie jest upoważniony do ujawniania szczegółów umów transferowych swoich zawodników. Stwierdzamy natomiast stanowczo, że Klub nie otrzymał i nie otrzyma od Atalanty Bergamo środków finansowych z tytułu występów Arkadiusza Recy w reprezentacji Polski. Obecne władze Wisły Płock nigdy w żaden sposób nie podejmowały działań wymuszających grę swoich obecnych lub byłych zawodników w jakichkolwiek reprezentacjach i nie wyobrażają sobie, aby mogło się to stać w przyszłości” – można przeczytać na oficjalnej stronie klubu.
Głos w tej bulwersującej sprawie zabrał też, za pośrednictwem Twittera, prezes PZPN Zbigniew Boniek, który napisał: „Twitterowa szarańcza z tym kontraktem Recy oszalała. Sprawdziłem, klasyczny temat z d..y. Nie pierwszy i ostatni. Skąd w niektórych tyle jadu?”.

Szambo jednak wylało i cała ta sprawa pachnie nieładnie pachnie. Maciej Szczęsny póki co za swoje słowa nie przeprosił ani zarzutów nie odwołał. A są one poważne i nadają się nawet na sądowy procesik, bo chyba tylko tą drogą dałoby się rozwiać wszelkie wątpliwości. A tak wątpliwości pozostaną…